Strona główna

Mapa strony

Moje publikacje





Z powojennych dziejów Wrocławia

Kongres intelektualistów w 1948 r.

Warunki życia w mieście 1955-1956

Wrocław 1956 r. - prezentacja książki

Wydarzenia Października 1956

Sprawa Chełchowskiego



Na stronie

Historia Rosji i ZSRR

Konflikt rosyjsko-czeczeński

System represji w ZSRR

Historia GUŁagu

Masowe deportacje w ZSRR

Deportacje Polaków do ZSRR

Polacy w Kazachstanie

Wschodnie losy Polaków

Kresy Wschodnie

Przesiedlenia Polaków z ZSRR

Dzieje myśli politycznej

Z najnowszych dziejów Polski

Z dziejów Wrocławia



Wydarzenia Października 1956
we Wrocławiu



Na przełomie lata i jesieni 1956 r. kryzys polityczny w Polsce wchodził w fazę rokującą rychłe przesilenie. Nieśmiałe i niekonsekwentne próby zmian w ostatnich dwóch latach realizacji planu 6-letniego nie przyniosły odczuwalnego złagodzenia trudności gospodarczych. Utrzymywanie się - wbrew licznym deklaracjom i planom - na nie zmienionym, niskim poziomie stopy życiowej powodowało narastanie społecznego niezadowolenia, wzmacnianego niekorzystnymi dla znacznych grup pracowniczych regulacjami płac, podnoszeniem norm produkcyjnych, nieuczciwym rozliczaniem wielu świadczeń i elementów wynagrodzeń. Po śmierci Stalina, a następnie aresztowaniu Berii na porządku dziennym stanęła sprawa zbrodni popełnionych przez aparat bezpieczeństwa. Także w Polsce, choć z pewnym opóźnieniem, zjawiska związane z tzw. odwilżą zaczęły o sobie dawać znać od końca 1954 r. Upowszechnianie przez "Wolną Europę" rewelacji Józefa Światły wywoływało coraz mniej skrępowaną dyskusję o funkcjonowaniu aparatu przemocy, a w konsekwencji i całego systemu politycznego. Niezrealizowanie wielu istotnych założeń planu 6-letniego musiało stawiać pod znakiem zapytania efektywność systemu gospodarczego i możliwość zaspokajania społecznych potrzeb. Socrealizm został odrzucony przez świat kultury, a "Poemat dla dorosłych" Adama Ważyka stał się nie tylko symbolem "odwilży", ale i zmian w postawach twórców gorliwie dotąd wspierających reżim.

Do aktywizacji wielu środowisk walnie przyczyniło się upowszechnienie treści XX Zjazdu KPZR, a zwłaszcza referatu N.S.Chruszczowa dotyczącego tzw. kultu jednostki.

Kolejnym ważnym czynnikiem aktywizacji społeczeństwa były wydarzenia czerwcowe w Poznaniu. Pozostaje kwestią otwartą, czy i ewentualnie w jakim stopniu społeczeństwo czy poszczególne środowiska zdawały sobie sprawę z narastającego w Poznaniu konfliktu. Z rozeznania aparatu partyjnego we Wrocławiu wynikało, że np. w Pafawagu już od wtorku 26 czerwca wiedziano o przygotowaniach do strajku w Poznaniu. Wydarzenia z 28 czerwca odbiły się w całym kraju, w tym także we Wrocławiu, głośnym echem. Reakcje na dramat poznański lokowały się w dwóch nurtach. Aparat partyjny sterował kampanią potępiania rzekomych prowokatorów. Na zebraniach aktywu partyjnego akceptowano oficjalnie formułowane oceny zajść w Poznaniu i wysuwano żądania ukarania prowodyrów zajść. Piętnowano też niekiedy niektóre czasopisma ("Po prostu", "Nowa Kultura", "Sztandar Młodych") za ton publikacji po XX Zjeździe KPZR, wskazując, że tworzyły one klimat sprzyjający wrogiej działalności. Na masówkach udawało się jeszcze narzucać stosowne rezolucje. Społeczeństwo znajdowało jednak sposoby artykulacji swych rzeczywistych postaw. Większość grup pracowniczych dotykały te same problemy, które stały się impulsem do protestu poznańskiego, toteż z sympatią i szacunkiem odnoszono się do uczestników tego protestu, z ostrą krytyką spotykały się zaś poczynania władz. Na niektórych zebraniach oraz w rozmowach prywatnych formułowane były wypowiedzi wręcz dyskredytujące dotychczasową politykę i kwestionujące jej sens. Odnotowywano np. opinie, "że bunt w Poznaniu jest słuszny, gdyż po 11 latach Polski Rząd doprowadził do kompletnej ruiny nasz kraj, że takie bunty powinny powstać we wszystkich miastach Polski, że należy zmienić obecny Rząd i powołać do rządzenia państwem członków Rządu emigracyjnego jak Mikołajczyka i innych", czy: "Polska Ludowa nic mi nie dała, patrzcie jak ja chodzę ubrany - możecie mnie z partii wyrzucić". 30 czerwca organy bezpieczeństwa znalazły we Wrocławiu ok. 100 egzemplarzy pisanej na maszynie ulotki o treści: "Solidaryzujemy się z klasą robotniczą Poznania - nie damy naszym dzieciom i emerytom zginąć z głodu pod okupacją sowiecką". Robotnicy, nawet jeśli w jakiejś części dawali posłuch oficjalnej interpretacji wydarzeń poznańskich, stawiali kierownictwu PZPR zarzut, iż nie uwzględniało robotniczych postulatów i nie podejmowało działań rozładowujących narastające konflikty. Miały miejsce przypadki zwracania legitymacji PZPR, wynikające z odrzucenia przynależności do partii występującej przeciw społeczeństwu. 4 lipca odbyła się we Wrocławiu narada I sekretarzy komitetów powiatowych, miejskich i dzielnicowych PZPR z udziałem kierownictwa Komitetu Wojewódzkiego PZPR, na której omówiono sytuację w zakładach pracy w związku z wydarzeniami poznańskimi. Nastroje wśród społeczeństwa oceniano jako niekorzystne. Wprawdzie uznano, że większość robotników potępiała "prowokację poznańską", ale zarazem odnotowywano z wyraźnym zaniepokojeniem ich solidaryzowanie się z postulatami poznańskimi, a co gorzej -uznawanie przez część z nich słuszności strajku i manifestacji robotniczej. Pocieszeniem dla aktywu partyjnego był fakt, że na Dolnym śląsku w okresie wydarzeń poznańskich wydajność pracy nie spadła, a w niektórych zakładach nawet wzrosła.

Kolejnym czynnikiem dalszej aktywizacji społeczeństwa była szeroka dyskusja po VII Plenum KC PZPR, która objęła wszystkie ogniwa partii, wciągając wielką liczbę bezpartyjnych. Dyskusja ta w formie i treści odbiegała od wcześniejszych tego rodzaju kampanii politycznych, mających "przenosić w teren" uchwały centralnych władz PZPR. W jej toku podnoszono bardzo wiele problemów, zarówno o zasięgu ogólnokrajowym, jak i specyficznych dla regionu i Wrocławia. Szczególnie wiele miejsca zajmowały w tej dyskusji sprawy społeczno-ekonomiczne. Środowiska pracownicze wyrażały niezadowolenie z powodu przeprowadzanych regulacji płac, które owocowały obniżeniem wynagrodzeń, podczas gdy równocześnie władze zapowiadały ich podwyżki i w tym kierunku nastawiały aparat propagandowy. Tam, gdzie regulacja płac rzeczywiście przyniosła podwyżki nastroje oceniane były jako dobre, jednak w odniesieniu do wielu grup zawodowych oceny były wręcz przeciwne. Na ogół środowiska pracownicze z nieufnością odnosiły się do zapowiedzi wzrostu stopy życiowej w toku realizacji planu 5-letniego, mając w pamięci niezrealizowane obietnice w tym zakresie. Niekiedy przybierało to wręcz formę kwestionowania w ogóle możliwości podniesienia poziomu życia w ramach ustroju socjalistycznego.

Podsumowaniem tej dyskusji na Dolnym Śląsku było plenum KW PZPR w dniach 5-6 października. W referacie I sekretarza KW Jana Kowarza znalazło się wiele akcentów krytycznych, także pod adresem aparatu partyjnego i zasad funkcjonowania partii. Zwracał on uwagę na przerost funkcji i znaczenia aparatu nad instancjami i łamanie zasad demokracji wewnątrzpartyjnej. Jego zdaniem partia w zdecydowanie zbyt wielkim stopniu posługiwała się metodami administracyjnymi, niewłaściwy był sposób oddziaływania na związki zawodowe i rady narodowe, zerwano więzi z masami. W dyskusji podnoszono bardzo wiele wątków. Krytykowano tajność działania partii, w tym brak pełnej informacji o przebiegu VII Plenum, w czym widziano przejaw braku zaufania kierownictwa partii do aktywu terenowego. Zwracano uwagę na błędy w polityce narodowościowej, istotne w województwie wrocławskim, gdzie istniały liczne zbiorowości ludności niemieckiej, ukraińskiej, żydowskiej i greckiej. Podnoszono także kwestie ogólnej polityki wobec ziem zachodnich. Odnotowywano przede wszystkim pauperyzację tych obszarów, zły stan miast, a zwłaszcza fatalną sytuację mieszkaniową i zaopatrzeniową, postępujące wyludnianie się wsi. Wskazywano na słabości pracy ideologicznej i bojaźń przed podnoszeniem w niej nowych treści, wynikających z dokonujących się przemian i oczekiwań społecznych. Zwracano przy tym uwagę, że aktywizacja społeczeństwa, w tym i środowisk partyjnych, stykała się z tendencją do odgórnego uspokajania mas. W ocenie przynajmniej niektórych członków KW, wśród ludności dolnośląskiej ujawniały się nastroje pesymistyczne, wynikające z przekonania, że mimo wysiłków i wyrzeczeń Polska nie dorównywała innym krajom socjalistycznym pod względem gospodarczym i poziomu życia. Przedstawiciele ruchu młodzieżowego wskazywali na rozpłynięcie się ZMP w masach i jego niereprezentatywność, a równocześnie podkreślali złą sytuację młodzieży: bezrobocie, łamanie prawa pracy w stosunku do młodych pracowników itp. Wśród uczestników plenum panowało przekonanie, że podstawowe przyczyny pogłębiających się trudności tkwiły w niewłaściwych metodach pracy aparatu partyjnego, przeroście jego funkcji w stosunku do wybieralnych instancji partyjnych, administracji państwowej, organizacji społecznych i politycznych, a także nierealizowaniu zasady jawności życia politycznego oraz hamowaniu inicjatyw społecznych zmierzających do poprawy istniejących stosunków.

W uchwale w sprawie zapewnienia warunków dla podniesienia stopy życiowej ludności Dolnego Śląska KW poparł ideę udziału robotników w zarządzaniu zakładami pracy i wezwał członków partii do inicjatyw w sprawie rozszerzania samodzielności przedsiębiorstw. Zalecono rozwinięcie dyskusji na temat stosowania bodźców materialnego zainteresowania załóg wynikami ekonomicznymi przedsiębiorstw, nad wypracowniem koncepcji samorządu robotniczego przy utrzymaniu zasady jednoosobowego kierownictwa i nad decentralizacją systemu zarządzania. W uchwale o zadaniach organizacji partyjnych w realizacji uchwał VII Plenum KC odnotowano wprawdzie usunięcie wielu błędów, ale stwierdzono zarazem, że tempo realizacji postulatów społecznych było zbyt wolne w stosunku do aktywności mas. Skrytykowano sposób kierowania przez PZPR radami narodowymi, zwłaszcza faktyczne podejmowanie decyzji za rady, ograniczanie ich samodzielności, inicjatywności i zarazem odpowiedzialności. Komitet Wojewódzki PZPR wskazał konieczność przywrócenia właściwej roli radom narodowym i związkom zawodowym oraz usamodzielnienia się ruchu młodzieżowego. Akcentował przy tym potrzebę podniesienia znaczenia podstawowych organizacji partyjnych i skoncentrowania ich uwagi na działalności polityczno-wychowawczej w masach. W związku z krytyką zasad życia wewnętrznego partii postulowano, by w nowym statucie uczynić ze zjazdu i konferencji wszystkich szczebli stałe przedstawicielstwa na wzór chiński, zlikwidować egzekutywy komitetów zakładowych i terenowe organizacje partyjne. Instancjom i organizacjom partyjnym polecono wyciąganie wniosków organizacyjnych do usuwania z partii włącznie za tłumienie krytyki i hamowanie procesów demokratyzacyjnych, a równocześnie nakazywano podjęcie zdecydowanej walki z tendencjami antyradzieckimi i nacjonalistycznymi oraz z próbami rozbijania jedności partii i osłabianiem dyscypliny.

Choć uchwały KW w niejednym odpowiadały kierunkowi rozwoju sytuacji, to jednak raczej rejestrowały społeczne postulaty i oczekiwania, a nie były stymulatorem aktywności mas. Co więcej - nie znalazły one konkretyzacji w bieżącej pracy KW PZPR i innych ogniw aparatu partyjnego.

W atmosferze odwilży szansę zaistnienia na powierzchni życia publicznego zyskało wiele problemów dotąd oficjalnie nie istniejących, bądź przedstawianych w sposób zmistyfikowany. Należały do nich m.in. kwestie narodowościowe. Na Dolnym Śląsku, w tym i w samym Wrocławiu istniały skupiska ludności żydowskiej. W 1956 r. znaczna część Żydów deklarowała chęć opuszczenia Polski. Tendencje te, niezależnie od motywów kierujących samymi zainteresowanymi, wywoływały specyficzny klimat wokół tej grupy narodowościowej. Władze w sposób oficjalny nie ustosunkowywały się do tego zagadnienia, co stwarzało wśród Żydów obawy, że w istocie rzeczy nie byli w Polsce potrzebni, ani mile widziani. To eskalowało nastroje wyjazdowe, wzmacniając w dalszej konsekwencji traktowanie obywateli narodowości żydowskiej jako obcych. Nakładały się na to emocje związane z obecnością Żydów w aparacie władzy i łączenie tego z opresywnością systemu. W takie nastroje trafiły pogłoski o antysemickich tendencjach nurtujących część kierownictwa partii, ujawnionych m.in. w dyskusji na VII Plenum KC. Problem antysemityzmu zaczął pełnić rolę instrumentu w grze politycznej, instrumentu skutecznego, bowiem mającego odniesienia do rzeczywistości. W tych warunkach każdy incydent, nawet o jawnie chuligańskim charakterze, którego ofiarą stawał się Żyd, mógł nabrać i często nabierał specyficznego znaczenia. Z drugiej strony w 1956 r. zdarzały się rzeczywiste przejawy antysemityzmu, przejawiającego się we wrogim stosunku do dzieci żydowskich w szkołach czy do Żydów zajmujących kierownicze stanowiska. Niekiedy na tym tle dochodziło nawet do aktów przemocy.

We Wrocławiu zamieszkiwała także pewna liczba osób narodowości niemieckiej. Znaczna jej część starała się o uzyskanie zgody na wyjazd do Niemiec. Poważne znaczenie dla nastrojów wśród ludności niemieckiej miało uregulowanie stosunków zachodnioniemiecko-radzieckich i zwolnienie jeńców niemieckich przetrzymywanych dotąd w ZSRR. Spodziewano się, że w takiej sytuacji również Niemcy mieszkający w Polsce uzyskają zgodę na połączenie się z rodzinami w jednym z państw niemieckich (przeważnie chodziło jednak o RFN). Tymczasem nawet ludzie starzy, samotni nie mogli doczekać się na takie zezwolenie. Skuteczne niekiedy interwencje Niemieckiego Czerwonego Krzyża na rzecz wyjazdu z Polski konkretnych osób skłaniały tę ludność do poszukiwania tam pomocy. To zaś wywoływało gniewne reakcje władz, przeczulonych na punkcie oddziaływania środowisk odwetowych i rewizjonistycznych na mniejszość niemiecką w Polsce. Nastroje pogarszało opieszałe wykonywanie decyzji w sprawie podnoszenia rent i udzielania zapomóg dla ludności niemieckiej, która w znacznej części żyła w bardzo trudnej sytuacji materialnej.

Jakkolwiek w 1956 r. we Wrocławiu dostrzegano problemy mniejszości narodowych, a sprawa antysemityzmu wywoływała nawet sporo emocji, to jednak kwestie te nie odegrały samodzielnej roli w zachodzących wówczas przemianach, a wspomniane wyżej grupy narodowościowe nie należały do szczególnie aktywnych.

Była natomiast takim środowiskiem młodzież, zwłaszcza akademicka i robotnicza. W ruchu młodzieżowym panowała w tym czasie złożona sytuacja. Związek Młodzieży Polskiej znajdował się już od wielu miesięcy w coraz głębszym kryzysie, a dyskusje prowadzone w jego łonie nabierały ostrości. Od wiosny 1956 r. dyskusje te toczyły się również na łamach lokalnej prasy wrocławskiej, przede wszystkim dzięki otwartości redakcji "Słowa Polskiego". Ostatecznie latem 1956 r. doszło do wykrystalizowania się dwóch zasadniczych stanowisk. Pierwsze sprowadzało się do przeprowadzenia wewnątrz ZMP zmian prowadzących do zwiększenia jego samodzielności politycznej, zerwania z biernością i bezideowością. Stanowisko drugie opowiadało się za wyjściem poza ramy ZMP i stworzeniem elitarnej, awangardowej organizacji, wyrazistej pod względem ideologicznym, a obok ewentualnie organizacji masowej, nastawionej na działalność podobną do związków zawodowych. Równocześnie aktyw młodzieżowy coraz intensywniej dyskutował o całokształcie problemów społecznych, gospodarczych i politycznych w kraju, zajmując bardzo krytyczne stanowisko wobec istniejącego stanu rzeczy i domagając się pilnych zmian, uwzględniających także zapewnienie młodzieży właściwej roli i miejsca.

W dniach 21-22 września obradował Zarząd Miejski ZMP we Wrocławiu. Większość dyskutantów ostro krytykowała błędy i wypaczenia w działalności ZMP. Domagano się respektowania zasad jawności życia wewnątrzorganizacyjnego, rzeczywistego stosowania mechanizmów demokratycznych, dokonania zmian kadrowych poprzez usunięcie działaczy przeciwstawiających się demokratyzacji życia organizacyjnego i społecznego. Z tych samych pozycji krytykowano też działania partii. Wiele uwagi poświęcono polityce obsadzania stanowisk państwowych i zjawisku tzw. karuzeli stanowisk. Negatywnie oceniono posłów wrocławskich, zarzucając im oderwanie od terenu. Aktyw w przyjętej uchwale apelował o opublikowanie materiałów VII Plenum, o podjęcie dyskusji nad działalnością cenzury i o ograniczenie jej kompetencji prewencyjnych. Potępiono wystąpienia antysemickie i nacjonalistyczne.

Zwłaszcza fabryczne organizacje ZMP wyraźnie odczuwały marginalizowanie ich znaczenia, lekceważenie opinii i postulatów dotyczących położenia socjalnego i zawodowego młodych robotników. Wyraźnie dawano o tym znać w trakcie narady aktywu robotniczego ZMP 9 października. Jej uczestnicy opowiedzieli się za aktywnym i inspiratorskim włączeniem się ZMP w proces tworzenia rad robotniczych. Ostro krytykowali dyrygowanie ruchem młodzieżowym przez organizacje i instancje partyjne. Poparli tworzenie grup rewolucyjnych w ramach ZMP, widząc w tym sposób odrodzenia całej organizacji. Na terenie wyższych uczelni w październiku zaczął się krystalizować awangardowy ruch młodzieży. 9 października na Politechnice Wrocławskiej odbyła się narada aktywu ZMP. Zebrani postanowili wystąpić z ZMP i rozwiązać organizację uczelnianą, a na jej miejsce stworzyć nowy związek o komunistycznym charakterze. Motywem do tego było przekonanie, iż o ile ZMP ma być organizacją demokratyczną, to nie istniała możliwości zapewnienia jej marksistowskiego oblicza ideowego. Efektem tych decyzji było powstanie na tej uczelni Związku Młodych Komunistów. 17 października podobną próbę podjął aktyw ZMP w Zakładach Metalowych Pilczyce, ale ostatecznie poprzestano tam na utworzeniu w ramach ZMP Grupy Młodych Rewolucjonistów. Wkrótce pojawić się miały kolejne tego rodzaju inicjatywy.

Tymczasem atmosfera polityczna w kraju i w regionie ulegała stałemu zagęszczaniu. Niemal każdy incydent mógł już przerodzić się w trudne do opanowania zamieszki. 4 października wieczorem wyłączony został dopływ prądu do domów akademickich na pl. Grunwaldzkim. Spowodowało to wyjście ok. 300 studentów na plac z pochodniami i okrzykami "My chcemy światła". Następnie grupa ta ze śpiewami i okrzykami udała się pod gmach Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej. Ponieważ nikt tam nie zdecydował się podjąć z młodzieżą dialogu, pochód skierował się w stronę ratusza, urastając po drodze do ok. 600 osób. Na wezwanie szefa Komendy Miejskiej MO tylko część manifestantów dobrowolnie rozeszła się, pozostałych rozproszyło 50 funkcjonariuszy MO, przy czym zatrzymano 12 osób.

W pierwszej połowie października wśród mieszkańców Wrocławia narastało oczekiwanie na zasadnicze rozstrzygnięcia polityczne. Z informacji prasowych wiadomo było, że nadchodzące plenum KC PZPR zajmie się węzłowymi problemami sytuacji społeczno-politycznej, w tym także zmianami w kierownictwie partii. Spodziewano się powrotu do najwyższych władz Władysława Gomułki. Społeczeństwo łączyło z tym nadzieje na radykalne decyzje, na wyjaśnienie wewnętrznych i międzynarodowych aspektów stalinizmu i na ostateczne przekreślenie związanych z nim zjawisk. Atmosfera podniecenia i napięcia we Wrocławiu podsycana była lokalnymi konfliktami, wśród których znaczną rolę odgrywała szeroka krytyka postawy i działalności przewodniczącego Prezydium WRN Hilarego Chełchowskiego, będącego równocześnie zastępcą członka Biura Politycznego KC PZPR i członkiem Rady Państwa.

W przededniu VIII Plenum KC PZPR "Słowo Polskie" przedrukowało wywiad I sekretarza wrocławskiego KW PZPR Jana Kowarza dla "Sztandaru Młodych". Kowarz deklarował się w nim jako zwolennik demokratyzacji i jawności życia politycznego i gospodarczego, dając zarazem do zrozumienia, iż we władzach partii istnieje grupa pragnąca ograniczyć procesy demokratyzacji "do rogatek Warszawy". Kowarz opowiedział się za równorzędnością w stosunkach polsko-radzieckich, potępiając zarazem urządzanie nagonek na ludzi wyrażających publicznie tego rodzaju poglądy. Poparł też inicjatywę tworzenia awangardy ruchu młodzieżowego, jednak skrytykował wychodzenie z takimi inicjatywami poza ZMP.

Pierwsze informacje o przebiegu plenum wywołały ogromne zainteresowanie i spontaniczne reakcje społeczeństwa wrocławskiego. 20 października rano przed kioskami z gazetami ustawiały się wielkie kolejki, a prasa była rozchwytywana. Szczególne nadzieje wzbudziło wprowadzenie do składu KC Władysława Gomułki. Oczekiwano, że właśnie on zostanie nowym I sekretarzem. Toteż gdy istotnie Gomułce powierzono to stanowisko ludność przyjęła to z zadowoleniem, a nawet entuzjazmem, chcąc widzieć w nim gwaranta dalszej demokratyzacji i odnowy życia społecznego. Równocześnie, wraz z pojawieniem się informacji, że do Warszawy przybyła delegacja KC KPZR, znaczna część mieszkańców Wrocławia, a zwłaszcza młodzież i środowiska robotnicze ujawniały zaniepokojenie i niezadowolenie z tego faktu. Pojawiały się najróżniejsze plotki i spekulacje co do postawy tej delegacji i związanych z jej pobytem wydarzeń. Snuto różne przypuszczenia co do nastawienia przywódców radzieckich, na ogół jednak spodziewano się udzielenia przez nich poparcia grupie natolińskiej. Społeczeństwo odczytywało postępowanie radzieckich przywódców jako godzące w suwerenność Polski i w dokonujące się demokratyczne przemiany. Refleksem tych obaw był formułowany przy różnych okazjach postulat pełnego wyjaśnienia celu przybycia delegacji radzieckiej oraz ogłoszenia treści rozmów między nią a kierownictwem PZPR. Nakładały się na to przenikające do opinii publicznej informacje o ruchach wojsk radzieckich i pogłoski o przygotowywaniu w Warszawie obrony przeciw ewentualnej interwencji: o organizowaniu przez robotników obrony fabryk, o ściąganiu do stolicy polskich jednostek wojskowych itp. Wszystko to wzmagało nastroje antyradzieckie, sprzyjało wysuwaniu się akcentów z tym związanych na czoło artykułowanych w tym okresie haseł i postulatów.

Największą aktywność wykazywała młodzież. 20 października aktyw ZMP, zainspirowany wieściami o wielkim wiecu na Politechnice Warszawskiej, zorganizował zgromadzenie we wrocławskim ratuszu. Jego uczestnicy przeciwstawili się próbom zewnętrznej ingerencji w sprawy polskie i zgłosili gotowość czynnego przeciwstawienia się prowokacjom mającym na celu zahamowanie demokratycznych przemian. W przyjętej rezolucji stwierdzano m.in.: "Protestujemy przeciwko wszelkim próbom ingerencji w sprawy wewnętrzne partii i naszego kraju. Uważamy, że wnioski w sprawie zmian w składzie Biura Politycznego powinny być wysuwane i akceptowane wyłącznie przez plenum Komitetu Centralnego naszej partii". Żądano usunięcia z władz partii Zenona Nowaka, Kazimierza Witaszewskiego, Wiktora Kłosiewicza i Hilarego Chełchowskiego, a zarazem stwierdzano: "Popieramy tę część kierownictwa partii i rządu, która reprezentuje pogląd, że proces demokratyzacji powinien być pogłębiany, a kraj nasz powinien korzystać z pełnej suwerenności, że stosunki między krajami naszego obozu winny być oparte o niewzruszone zasady proletariackiego internacjonalizmu i przyjaźni narodów". Wyrażono poparcie dla samorządowych form zarządzania przemysłem, żądano ograniczenia cenzury.

W ciągu kilku następnych dni wiece, zgromadzenia i masówki były stałym elementem życia mieszkańców Wrocławia. Uchwalane w ich trakcie rezolucje, choć nosiły piętno chwilowych emocji, wyrażały głębsze tendencje nurtujące całe społeczeństwo. Choć większość tych zgromadzeń była inspirowane przez różne ogniwa partii i organizowano je głównie z myślą o manifestowaniu poparcia dla nowego kierownictwa PZPR, to przecież w ich przebiegu znajdowały wyraz rzeczywiste oczekiwania i postawy różnych grup społecznych i środowisk. Masowo deklarowane poparcie dla Władysława Gomułki nie ulegało wówczas wątpliwości, jakkolwiek jego rozkład w poszczególnych grupach społecznych jest dyskusyjny i wymaga dalszych badań. Powszechnie wyrażano żądanie ułożenia stosunków polsko-radzieckich na zasadzie poszanowania suwerenności Polski. Powtarzał się postulat jawności życia politycznego, w szczególności ujawnienia polskich umów handlowych, opublikowania materiałów VII i VIII Plenum KC oraz treści rozmów polsko-radzieckich z 19 października. Żądano wyciągnięcia konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych za funkcjonowanie w Polsce "systemu kultu jednostki" i winnych hamowania procesu demokratyzacji. W tym kontekście pojawiły się postulaty wyjaśnienia charakteru przemieszczeń polskich jednostek wojskowych i okoliczności wydania rozkazu o ich gotowości bojowej. Wzmożonej aktywności politycznej towarzyszyło manifestowanie uczuć religijnych, wysuwanie postulatu nauczania religii w szkołach, zwolnienia kardynała Wyszyńskiego. Na masową skalę w miejscach publicznych umieszczano symbole religijne. Wiele załóg wrocławskich zakładów pracy występowało też z propozycjami rozpisania nowej pożyczki narodowej na potrzeby gospodarki.

Szczególnie silne emocje budziły stosunki polsko-radzieckie. Nastroje antyradzieckie były podsycane informacjami o ruchach wojsk radzieckich na terenie Polski, również na Dolnym Śląsku. Pojawiły się wręcz plotki o starciach między wojskiem polskim i radzieckim, o okrążeniu Warszawy przez Armię Radziecką. Zdarzało się, że łatwo gromadzące się tłumy podchwytywały przypadkowe okrzyki antyradzieckie, przekształcając się w manifestacje, jak np. 5 listopada na pl. PKWN we Wrocławiu, gdzie takie zgromadzenie rozpędzała milicja. Na masową skalę wysuwano postulat wycofania wojska radzieckich z Polski. Szczególnym symbolem zależności Polski od ZSRR był marszałek K.Rokossowski. Na licznych wiecach i masówkach pojawiały się żądania jego ustąpienia, jego portrety należały do najczęściej usuwanych i niszczonych. Tego typu działania podejmowali nawet uczniowie starszych klas szkół podstawowych. W wielu miejscach usuwano też czerwone gwiazdy "zdobiące" zakłady pracy. Wysoce niekorzystnie wpłynęły na postawy społeczeństwa wypowiedzi prasy radzieckiej negatywnie oceniające wydarzenia w Polsce.

W czasie plenum KC i w dniach następnych aparat partyjny i państwowy we Wrocławiu był zepchnięty na drugi plan wydarzeń. Nie potrafił określić się w warunkach dynamicznej działalności mas i braku wyraźnych wytycznych z centralnych władz partii. Obradująca 22 października egzekutywa KW PZPR w istocie rzeczy ograniczyła się do zarejestrowania najnowszych wydarzeń. Próbowano formułować pierwsze oceny postulatów zgłaszanych na zebraniach i w licznych rezolucjach. Zwracano uwagę, że partia nie potrafiła stanąć na czele ruchu społecznego, instancje są izolowane od mas, a inicjatywę przejęły "różne elementy". Opowiadano się za przeprowadzeniem wyborów do samorządów wszędzie tam, gdzie załogi określą ich formę, nawet przed uchwaleniem odpowiedniej ustawy. Spodziewano się zapewne, że pozwoli to na złagodzenie napięć i skanalizuje aktywność załóg robotniczych. Zgłaszano też potrzebę zajęcia wyraźnego stanowiska w sprawie spółdzielczości produkcyjnej na wsi, a zwłaszcza zagarniania majątku spółdzielczego. Przyjęto, że w sprawie stosunków polsko-radzieckich należy sprawy ujmować tak, jak uczynił to Gomułka. Postanowiono zdecydowanie wystąpić przeciw przejawom chuligaństwa.

Za próbę wyjścia wrocławskiego środowiska partyjnego z impasu można uznać list otwarty Komitetu Miejskiego PZPR do Biura Politycznego uchwalony przez obradujące 22 października plenum Komitetu Miejskiego PZPR. Zawarte zostały w nim słowa poparcia dla nowego kierownictwa partii i osobiście dla Gomułki, a dalej stwierdzono m.in.: "Solidaryzujemy się w pełni z walką nowego Biura Politycznego o umocnienie jedności sił rewolucyjnych naszej partii przeciw wszelkim elementom dążącym do ograniczenia naszej suwerenności i hamującym proces demokratyzacji kraju. [...] W imieniu ludzi pracy Wrocławia oświadczamy, że kierunki działania wytyczone na VIII Plenum są wyrazem naszych najistotniejszych dążeń, są programem, którego realizacja przyczyni się do przezwyciężenia trudności w przemyśle i rolnictwie, przyniesie w perspektywie uzdrowienie gospodarki narodowej i umocnienie naszej niepodległości. [...] Solidaryzujemy się ze stanowiskiem KC w sprawach wzajemnych stosunków międzypartyjnych i państwowych. Chcemy do socjalizmu iść własną polską drogą. [...] Uważamy,że nasze stosunki z wielkim i bratnim Związkiem Radzieckim i krajami socjalizmu powinny być oparte na zasadach pełnej równorzędności, suwerenności i braterstwa. Zgadzamy się w pełni z przeprowadzoną na VIII Plenum krytyką niektórych aspektów współpracy i stosunków międzynarodowych, które obiektywnie wpływały na podważanie naszej przyjaźni do Związku Radzieckiego. Jednocześnie oświadczamy, że zdecydowanie zwalczać będziemy każdą próbę osłabienia więzów internacjonalizmu w międzynarodowym ruchu robotniczym i przyjaźni polsko-radzieckiej".

Szczególną rolę odegrał wiec zorganizowany 22 października na Politechnice Wrocławskiej, w którym obok studentów i pracowników uczelni wzięli udział przedstawiciele największych zakładów pracy Wrocławia. Wedle ocen aparatu bezpieczeństwa zgromadzenie liczyło ok. 10 tys. osób. Na wiecu tym przyjęto rezolucję stwierdzającą m.in.: "My, zebrani na wiecu studenci i pracownicy Politechniki Wrocławskiej i wszystkich pozostałych uczelni oraz młodzież robotnicza z wrocławskich fabryk, wyrażamy pełne poparcie nowemu kierownictwu partii z towarzyszem Władysławem Gomułką na czele.

Uważamy, iż przedstawiony w przemówieniu tow. Gomułki program naprawy życia politycznego i gospodarczego jest realnym programem wyjścia z trudności, w jakich znalazła się polska klasa robotnicza i cały naród. Stwierdzamy, że wokół partii i jej nowego kierownictwa zjednoczył się dziś cały naród i że naród ma wspólny z nią cel: umacnianie w Polsce władzy ludowej, rozwijanie wszystkich dziedzin życia, zbudowanie ustroju socjalistycznego. Uważamy, że pierwszym i podstawowym warunkiem prawdziwej demokratyzacji w naszym kraju jest pełna jawność życia partyjnego i państwowego, w związku z tym domagamy się: a) takiego ograniczenia kompetencji Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk, ażeby jego działalność nie stanowiła przeszkody w dalszej demokratyzacji kraju; b) podania do publicznej wiadomości treści umów międzynarodowych zawieranych przez Polskę, jak również treści szeregu rozmów kierownictwa naszej partii z przedstawicielami partii komunistycznych innych krajów. Postulujemy ujawnienie treści rozmowy przeprowadzonej między Biurem Politycznym PZPR, a delegacją KPZR; c) natychmiastowego zaprzestania zagłuszania audycji radia zachodniego.

Wyrażamy przekonanie, że podstawowym warunkiem budownictwa socjalizmu jest jedność i przyjaźń ze wszystkimi państwami z obozu socjalistycznego - jest przyjaźń polsko-radziecka.

W imię budownictwa socjalizmu, w imię dalszej demokratyzacji życia naszego kraju, w imię prawdziwej przyjaźni polsko-radzieckiej niezłomnie uważamy, iż przyjazne stosunki polsko-radzieckie powinny i mogą być pogłębione jedynie na gruncie śmiałego przestrzegania leninowskich zasad współżycia między narodami, zasad równouprawnienia i pełnej suwerenności oraz szczerości. [...]

Postulujemy, aby kierownictwo naszej partii zajęło stanowisko w sprawie celowości dalszego pobytu wojsk radzieckich na terenie naszego państwa.

Wyrażamy pełne poparcie i uznanie dla inicjatywy klasy robotniczej mającej na celu uzdrowienie systemu zarządzania gospodarką narodową. [...]

Zwracamy się do Komitetu Centralnego o wyjaśnienie pogłosek o rzekomym przygotowaniu puczu wojskowego i o spowodowanie ewentualnie pociągnięcia do odpowiedzialności ewentualnych winnych.

Uważamy, że konieczne jest dokonanie przez kierownictwo partii pełnej oceny dotychczasowej działalności towarzyszy zajmujących kierownicze stanowiska w organach partyjnych i wojskowych i podanie tej oceny do wiadomości publicznej. Jesteśmy zdania, że np. tow. Hilary Chełchowski, członek Komitetu Centralnego naszej partii, członek Rady Państwa, przewodniczący Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej we Wrocławiu, nie ma kwalifikacji do pełnienia żadnej z tych funkcji.

Wyrażamy pełne poparcie dla powołania przez VIII Plenum komisji dla ustalenia odpowiedzialności osób winnych łamania praworządności i postulujemy surowe ich ukaranie.

Uważamy, że konieczna jest odnowa ruchu młodzieżowego. Jesteśmy przekonani, że takiej odnowy na wyższych uczelniach nie można dokonać w ramach organizacyjnych Związku Młodzieży Polskiej.

Sądzimy, że powinna powstać nowa, awangardowa organizacja polityczno-ideowa młodzieży studenckiej, której platformę i program ustali ogólnostudencka dyskusja i praktyka skrystalizowanych już dróg. Istotny udział w restauracji wszelkich dziedzin naszego życia powinna mieć twórcza myśl naukowa. [...]".

Jakkolwiek sama rezolucja miała umiarkowany charakter, to w trakcie wiecu uzewnętrzniły się radykalniejsze postawy: padały żądania wycofania z Polski wojska radzieckich, wyjaśnienia okoliczności puczu organizowanego przez Rokossowskiego, sprawy Katynia. Manifestanci wznosili antyradzieckie okrzyki. Po wiecu jego uczestnicy przemaszerowali ulicami miasta, śpiewając pieśni narodowe i religijne, wznosząc wiele okrzyków, w tym zwłaszcza antyradzieckich. Niektóre grupy manifestantów dając upust emocjom, dopuściły się zniszczenia dekoracji związanych z Miesiącem Pogłębiania Przyjaźni Polsko-Radzieckiej czy dewastacji gmachu Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej. Następnego dnia wieczorem w centrum miasta kilkakrotnie gromadziły się kilkusetosobowe grupy wznosząc antyradzieckie okrzyki. Jedna z nich dotarła pod więzienie domagając się zwolnienia więźniów. W następnych dniach wydarzenia te oraz inne drobniejsze incydenty o podobnym charakterze stały się dla przeciwników ruchu na rzecz przebudowy stosunków w Polsce punktem wyjścia do oskarżania młodzieży wrocławskiej o chuligaństwo, wrogość wobec władzy ludowej itp., do formułowania opinii, że wpływ na ruch odnowy uzyskały tzw. wrogie elementy.

22 października wieczorem odbył się także wiec w największym wrocławskim przedsiębiorstwie - w Pafawagu. Przyjęto rezolucję stwierdzającą, że załoga opowiada się za nowym kierownictwem z W.Gomułką na czele, a w uchwałach VIII Plenum widzi gwarancję dalszej demokratyzacji życia gospodarczego i politycznego. Rezolucja zawierała wyrazy poparcia dla internacjonalistycznych więzi z państwami obozu socjalistycznego, podkreślała, że sojusz z ZSRR jest kamieniem węgielnym polskiej polityki, a zarazem dodawała, że stosunki te winny być oparte na zasadach równouprawnienia i wzajemnego szacunku. Odcięto się od chuligańskich wybryków przy poparciu dla rewolucyjnej młodzieży.

Dopiero 24 października egzekutywy KW i KM PZPR we wspólnym oświadczeniu udzieliły poparcia wysuwanym przez społeczeństwo postulatom przedstawienia pełnej informacji o stosunkach polsko-radzieckich i o przyczynach ruchów wojsk polskich i radzieckich. Za słuszne uznano żądanie ograniczenia zakresu działania cenzury i zaprzestania zagłuszania audycji radia zachodniego. Egzekutywy wezwały zespół partyjny radnych WRN do postawienia sprawy H.Chełchowskiego na sesji rady. Oświadczenie zawierało akceptację tworzenia rad robotniczych i opowiadało się za rychłym przeprowadzeniem do nich wyborów.

Gwałtowne przyspieszenie wydarzeń w związku z VIII Plenum wywarło ogromny wpływ na przemiany zachodzące w ruchu młodzieżowym, zwłaszcza że to młodzież była środowiskiem szczególnie aktywnym, demonstrującym najradykalniejsze postawy.

W dniach 25-26 października odbyło się plenarne posiedzenie Zarządu Wojewódzkiego ZMP. Jego przebieg dowodził, że kierownicy ruchu młodzieżowego nie potrafili spełnić wymogów stawianych przez sytuację. Ostra dyskusja, ogniskująca się głównie wokół spraw personalnych, zdecydowanie podzieliła wojewódzki aktyw organizacji, potwierdzając zarazem brak jasności co do dalszych losów ZMP. W wyniku przeprowadzonych wyborów nowym przewodniczącym Zarządu Wojewódzkiego został Jerzy Terej, a jego zastępcą Zbigniew Tomkowski. Do Prezydium ZW weszli ponadto: L.Bajer, J.Buczek, T.Flisiuk, D.Herman, J.Lech, J.Maciszewski, S.Maj, E.Miller, i Z.Uberman. Przyjęty program działania na najbliższy okres zakładał stopniowe przekształcanie ZMP w organizację o charakterze rewolucyjnym. Tymczasem wśród aktywu młodzieżowego nadal żywa była tendencja do tworzenia nowych, rewolucyjnych, jasno określonych ideologicznie organizacji. Wyrazem tego było powstanie na początku listopada przy Zarządzie Dzielnicowym ZMP na Krzykach Komitetu Organizacyjnego Związku Komunistycznej Młodzieży Polskiej. Komitet Dzielnicowy ZMP na Krzykach poparł tę ideę, stwierdzając zarazem, że powstanie KZMP musi pociągnąć za sobą utworzenie nowej powszechnej organizacji, zrzeszającej wszystkich pragnących ugruntowania suwerenności i socjalizmu, ale nie chcących należeć do związku komunistycznego.

26 października zebrała się na sesji Wojewódzka Rada Narodowa. Posiedzenie zdominowała sprawa przewodniczącego Prezydium WRN Hilarego Chełchowskiego, którego wiele środowisk oskarżało o przeciwstawianie się zachodzącym w kraju przemianom. W dość mętnym wystąpieniu starał się on oddalić formułowane publicznie zarzuty lub potraktować je jako wrogie insynuacje. Zespół radnych PZPR przedstawił oświadczenie, w którym stwierdzono, iż po zbadaniu zarzutów wysuwanych wobec Chełchowskiego i wysłuchaniu jego wyjaśnień "nie ma podstawy do odwoływania go ze stanowiska przewodniczącego Prezydium WRN". Kluby radnych Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego i Stronnictwa Demokratycznego uchyliły się od formułowania jednoznacznego stanowiska. Z jednoznacznym żądaniem odwołania przewodniczącego wystąpiła natomiast delegacja wysłana przez obradujący wówczas Zarząd Wojewódzki ZMP. W trakcie chaotycznej dyskusji pojawiły się różnorodne opinie o Chełchowskim i jego działalności. Niektórzy radni wnosili też akcenty negatywnej oceny poczynań wrocławskiej młodzieży, próbując łączyć jej polityczne postulaty z wybrykami chuligańskimi. Dopiero wieści o gromadzeniu się studentów i robotników wzburzonych wiadomościami z sali obrad spowodowały udzielenie głosu przewodniczącemu Zarządu Wojewódzkiego ZMP, który określił Chełchowskiego jako nosiciela "reakcyjnych, czarnosecinnych poglądów", znanego w całym kraju członka konserwatywnego ugrupowania w KC, jednego z rozpętujących nagonkę antysemicką. Postawa przedstawicieli środowisk młodzieżowych oraz napływające z miasta rezolucje wzywające do zmiany na stanowisku przewodniczącego Prezydium WRN spowodowały, że ostatecznie doszło do tajnego głosowania w sprawie odwołania przewodniczącego Prezydium WRN. W głosowaniu tym 59 spośród 97 radnych opowiedziało się za pozostawienim Chełchowskiego na stanowisku, a 38 za jego dymisją. Wyraźnie ośmielony tym wynikiem Chełchowski w końcowym wystąpieniu odwołał się do głośnej wypowiedzi Gomułki wzywającej do zaprzestania wiecowania i wzięcia się do uczciwej pracy. Istota jego wypowiedzi zamknęła się w stwierdzeniu: "każde wystąpienie przeciwko jakiejkolwiek władzy to jest wystąpienie antypaństwowe". Odzwierciedlało to rzeczywistą postawę Chełchowskiego i ludzi jego pokroju wobec wydarzeń zachodzących we Wrocławiu i w kraju, zaś większość radnych wykazała niezdolność do przeciwstawienia się kuluarowym naciskom i niezrozumienie istniejących nastrojów i oczekiwań społecznych.

Decyzja WRN wywołała kolejną falę rezolucji protestacyjnych. Skłoniło to egzekutywę KW 27 października do cofnięcia Chełchowskiemu swego oparcia i do wezwania WRN, by ponownie rozpatrzyła tę sprawę. Brak konsekwentnego stanowiska KW w sprawie Chełchowskiego stał się katalizatorem szerokiej krytyki działalności kierownictwa dolnośląskiej organizacji partyjnej. Na tym samym posiedzeniu egzekutywa KW sformułowała ocenę aktualnej sytuacji społecznej, nieco już szerszą niż pięć dni wcześniej. Zadecydowały o tym zarówno napływające z terenu meldunki, jak i wyjaśnienie się w pewnej mierze sytuacji w centralnych władzach PZPR. Szczególnie mocno akcentowanym zjawiskiem, do którego często odwoływano się w ocenach działalności kierownictwa KW w dniach VIII Plenum KC i bezpośrednio potem, był brak informacji wewnątrzpartyjnej. Tym w pierwszej kolejności tłumaczono bierność instancji partyjnych. W istocie krył się za tym brak nie tyle informacji, choć z pewnością ich przekaz nie funkcjonował dobrze, ile jasno sprecyzowanych dyrektyw, bez których większość sekretarzy i egzekutyw poszczególnych szczebli nie było w stanie podjąć działalności. W ocenie istniejącej sytuacji społeczno-politycznej kluczowe znaczenie miała teza kryjąca się w formule: do zdrowego nurtu, popierającego program i uchwały VIII Plenum włączyły się wrogie (antyradzieckie, antyludowe) elementy i istnieje możliwość przechwycenia przez nie inicjatywy. Wskazywano równocześnie, że podstawowym warunkiem uspokojenia społeczeństwa jest wyjście do niego z prawdziwymi informacjami dotyczącymi sytuacji wewnętrznej, a także wydarzeń węgierskich i stosunków polsko-radzieckich.

Od końca października poważny wpływ na sytuację we Wrocławiu wywierały informacje o rozwoju sytuacji na Węgrzech. Społeczeństwo miasta z entuzjazmem witało zachodzące tam przeobrażenia zmierzające do demokratyzacji życia i oparcia systemu rządzenia na szerokich kręgach narodu. Zdecydowanie negatywnie oceniono interwencję radziecką. Liczne rezolucje zawierały wyrazy solidarności z walką ludu węgierskiego o demokrację i pełną suwerenność. Deklaracjom tym towarzyszyła akcja krwiodawstwa i zbiórka darów na rzecz ofiar wydarzeń węgierskich. 29 października prasa wrocławska opublikowała apel KM PZPR we Wrocławiu o dar krwi dla ofiar walk na Węgrzech. Następnego dnia ogłoszono wspólny apel ZM ZMP, zespołu redakcyjnego "Słowa Polskiego" i mieszkańców domów studenckich przy pl. Grunwaldzkim. Pisano w nim: "Tragedia węgierska okryła cieniem bólu i żałoby także i nasze miasto. Cierpieć milcząc - to niewiele, współczuć tylko słowami to za mało. Życzyć zwycięstwa siłom demokratycznym na Węgrzech nie wystarcza. Musimy narodowi węgierskiemu pomóc konkretnie, pokazać, że jesteśmy z nim, że nie opuścimy go w nieszczęściu. Bracia z Węgier ufają nam. Ufają nam i nie mogą się zawieść. Z całego kraju codziennie odlatują do Węgier samoloty z plazmą, lekami, opatrunkami. W całym kraju gromadzimy pieniądze na zakup leków, żywności dla ofiar węgierskiego dramatu. Wszyscy pragniemy, aby naród węgierski szybko uzyskał upragniony pokój, zaleczył rany ostatnich dni i tak jak my teraz, miał możność budowania we własnym kraju własnego modelu socjalistycznego państwa. Ten apel, tę serdeczną naszą prośbę kierujemy do wszystkich: Bracia węgierscy są w potrzebie! Pomóżcie! Od dziś do końca tygodnia będziemy pukać do serc mieszkańców Wrocławia. Przyjdziemy do Was z zielono-czerwono-białymi wstążkami i hasłem "Węgry" na ustach, z prośbą o Wasze pieniądze dla naszych węgierskich przyjaciół. Za ten dar otrzymacie od nas symbol tego, co ludowi węgierskiemu najdroższe - zielono-czerwono-biały emblemat. Nie odprawiajcie nas z pustymi rękami". Puszki i emblematy w czynie społecznym wykonały wrocławskie zakłady pracy. Do składania ofiar pieniężnych wezwały także Wojewódzki i Miejski Komitety Frontu Narodowego. Odpowiedź społeczeństwa była żywiołowa: już do 30 października do stacji krwiodawstwa zgłosiło się ponad 600 osób, a w następnych dniach liczba ta nadal rosła. Zakłady pracy przekazywały pieniądze zebrane przez załogi bądź przekazane z funduszy przedsiębiorstw: np. Wytwórnia Sprzętu Komunikacyjnego przekazała 14156 zł 80 gr, Zakłady "Archimedes" 34 tys. zł, Branżowe Biuro Konstrukcyjne Przemysłowych Materiałów Budowlanych 2876 zł 90 gr. Wpłaty wnosili także pojedynczy ludzie. Szczególnie aktywna w organizowaniu zbiórek darów była młodzież. Z inicjatywy studentów Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych powstał Komitet Pomocy Walczącym Węgrom przy ZM ZMP. Do 1 listopada zebrał on 60 tys. zł i 50 l krwi. Druga interwencja radziecka i kolejny etap tragedii Węgier wstrząsnął mieszkańcami Wrocławia, przynosząc zarazem świadomość tego, co mogło stać się w Polsce. Studenci wrocławskich uczelni 5 listopada wystosowali do mieszkańców miasta apel o powstrzymanie się od udziału w zabawach i imprezach rozrywkowych na znak żałoby i solidarności z ludem węgierskim. W dniu opublikowania tego wezwania w prasie na wielu wrocławskich gmachach zawisły węgierskie flagi narodowe spowite kirem. Studenci nosili trójkolorowe znaczki przewiązane krepą, a na największym domu akademickim na pl. Grunwaldzkim zawiesili transparent z napisem: "Precz ze zbrojną interwencją na Węgrzech". Na ulicach pojawiły się też w tych dniach ulotki Tymczasowego Komitetu Rewolucyjnego potępiające interwencję zbrojną ZSRR na Węgrzech i wzywające do oddania hołdu poległym powstańcom. Organizowano imprezy artystyczne, z których dochód przeznaczony był na pomoc dla ludności Węgier. Rozgłos uzyskała inicjatywa lekarzy wrocławskich, którzy zadeklarowali chęć natychmiastowego wyjazdu na Węgry w celu wzięcia udziału w pomocy medycznej dla potrzebujących. W sumie do 25 listopada wrocławianie wpłacili na konto Polskiego Czerwonego Krzyża 2 169 336 zł na pomoc dla Węgier i ofiarowali 137 l krwi i 48 l plazmy.

W ostatnich dniach października obradowały instancje stronnictw. Prezydium Wojewódzkiego Komitetu ZSL 25 października poparło program VIII Plenum KC PZPR. W dniach 30-31 października potwierdziło to plenum WK. Wybrano wówczas nowe prezydium z Stanisławem Urbańczykiem jako przewodniczącym, Franciszkiem Korgą, Tadeuszem Stefaniakiem i Antonim Mazurem jako wiceprzewodniczącymi. Zasadnicze zmiany personalne w kierownictwie instancji wojewódzkiej ZSL nastąpiły jednak dopiero 20 listopada, kiedy odbyło się kolejne plenarne posiedzenie Wojewódzkiego Komitetu. Przyjęto rezygnację Stanisława Urbańczyka ze stanowiska przewodniczącego WK i wybrano na jego miejsce Tadeusza Stefaniaka. Ze stanowiska wiceprzewodniczącego ustąpił Antoni Mazur, a z funkcji członka prezydium WK odwołano Zygmunta Jaśkiewicza. Nowymi wiceprzewodniczącymi Komitetu zostali Władysław Pawlina i Zdzisław Tomal, a członkami Prezydium Anna Tarniewicz, Henryk Noga i Bernard Rośkiewicz. 30 października zebrało się poszerzone prezydium Wojewódzkiego Komitetu SD. W przyjętej uchwale poparto nowe władze PZPR i zobowiązano się do wspierania realizacji programu zawartego w przemówieniu Gomułki na VIII Plenum. Podkreślono, że wkład inteligencji w budowę socjalizmu nie był poprzednio należycie doceniony, zwłaszcza w województwie wrocławskim, gdzie inteligencja była otoczona atmosferą podejrzliwości i odsuwana od odpowiedzialnych stanowisk. Stosunki międzypartyjne miały być ułożone zgodnie z zasadą kierowniczej roli PZPR, ale przy poszanowaniu interesów partii sojuszniczych. Z krytyką spotkała się praca rad narodowych, szczególnie brak powiązania ich ze społeczeństwem. Opowiedziano się za odejściem Chełchowskiego, a wraz z nim tych wszystkich, którzy doprowadzili do likwidacji rzemiosła, drobnego przemysłu i handlu.

W dniach 1-2 listopada odbyło się plenum KW PZPR z udziałem sekretarza KC Edwarda Gierka. Zamykało ono najgorętszy okres wydarzeń we Wrocławiu. Otwierając posiedzenie J.Kowarz sformułował tezę, iż uchwały poprzedniego plenum były słuszne. Istotniejsze było jednak odniesienie się do VIII Plenum KC i sytuacji kształtującej się po jego zakończeniu. I sekretarz KW stwierdził m.in.: "VIII Plenum, moim zdaniem, nie jest zamknięciem walki dwóch kierunków, a jest zamknięciem pewnego etapu tej walki, w którym do głosu w Partii i kraju doszli ludzie, mający poglądy na socjalistyczną demokrację, na socjalizm i budownictwo socjalizmu, na stosunki między partiami i państwami oparte o rzeczywiste leninowskie zasady". Oceniając działania egzekutywy KW w okresie po VIII Plenum Kowarz uznał jej stanowisko za niewłaściwe, a przyczyn tego stanu rzeczy szukał w oddziaływaniu zachowawczego kierunku w Biurze Politycznym, oderwaniu części egzekutywy od szerokiego aktywu w wyniku tworzenia jej według klucza, braku dostatecznego kontaktu sekretarzy z masami partyjnymi i bezpratyjnymi, oczekiwaniu na wskazówki odgórne, dorywczych i często niesłusznych ocenach wzrostu aktywności mas, czego rezultatem było kierowanie głównego wysiłku na niedopuszczenie do zamieszek, a nie na pracę polityczną. Następstwem tak krytycznej oceny było podanie się egzekutywy do dymisji. Dyskusja potwierdziła zasadnicze tezy wystąpienia Kowarza, zwłaszcza opinię na temat działalności egzekutywy. Zwracano uwagę, że usiłowała ona nadal kierować organizacją dolnośląską metodami urzędniczymi, nie wykazując woli przewodzenia zmaganiom o demokratyzację życia kraju i nie odwołując się do aktywu. Pojawiły się także głosy w sprawie oczyszczenia szeregów PZPR z ludzi obcych ideowo lub obojętnych. Wiele miejsca dyskutanci poświęcili obiegowi informacji, krytykując tworzenie swoistych kręgów wtajemniczenia i żądając pełnych wiadomości o pracach KC i KW, ujawnienia całej prawdy o grupie natolińskiej itp. Padły też głosy, iż w świetle radzieckiej interwencji na Węgrzech oraz jej groźby w Polsce konieczne było przeprowadzenie na ten temat dyskusji w gronie partii komunistycznych. Podnoszono potrzebę rozsądnego, uwzględniającego kontekst międzynarodowy, wyjaśnienia społeczeństwu sprawy stacjonowania w Polsce wojsk radzieckich.

Komitet Wojewódzki dokonał wyboru nowej egzekutywy i sekretariatu. I sekretarzem został ponownie Jan Kowarz, a sekretarzami Stanisław Grudziński (ponownie), Jerzy Roszak (ponownie) i Stanisław Walczak (profesor Uniwersytetu Wrocławskiego). Faktycznie więc skład sekretariatu zmienił się nieznacznie, mimo negatywnych ocen jego dotychczasowej działalności. Zachowano też w dużej mierze - mimo poprzedniej krytyki - zasadę kształtowania egzekutywy wedle swoistego klucza. Obok sekretarzy KW weszli do niej: szef Wojewódzkiego Urzędu d/s Bezpieczeństwa Publicznego, I sekretarze komitetów miejskich z Wrocławia i Wałbrzycha, I sekretarz Komitetu Miejskiego i Powiatowego z Jeleniej Góry, szef Zarządu Politycznego Śląskiego Okręgu Wojskowego, przewodniczący Wojewódzkiej Komisji Kontroli Partyjnej, a także - mimo pochodzącej z wielu środowisk ostrej krytyki jego wcześniejszej działalności - wiceprzewodniczący Prezydium WRN Bronisław Ostapczuk.

Na przełomie października i listopada przemiany w ruchu młodzieżowym weszły w nową fazę. Ośrodkami aktywności młodzieży były przede wszystkim komitety rewolucyjne, powstałe najpierw na wyższych uczelniach, następnie w zakładach pracy i szkołach. Krytyka ZMP, szerokie propagowanie haseł demokratyzacji, indyferentyzm światopoglądowy zyskiwały ogromną popularność. 12 listopada powstał we Wrocławiu Tymczasowy Środowiskowy Studencki Komitet Koordynacyjny. W trakcie dyskusji poprzedzających jego utworzenie określono stosunek do ZMP i KZM. Komitet Koordynacyjny odciął się od ZMP, natomiast wobec KZM stwierdzono, że jego istnienie stwarza precedens do powstawania innych organizacji, a w ówczesnej sytuacji sprawą zasadniczą była jedność młodzieży. Postanowiono podjąć działania zmierzające do połączenia KZM z komitetami rewolucyjnymi. 22 listopada odbyło się plenarne posiedzenie ZM ZMP, na którym, pod wyraźnym naciskiem komitetów rewolucyjnych, postanowiono rozwiązać Zarząd. Obradujący tego samego dnia ZW ZMP opowiedział się za powołaniem do życia nowej, jednolitej organizacji młodzieżowej, skupiającej postępową młodzież bez względu na różnice światopoglądowe. Rzecznikami elitarnej organizacji komunistycznej byli tylko nieliczni dyskutanci. Równolegle postępowała dalsza rozbudowa struktur ruchu komitetów rewolucyjnych. 30 listopada powstał we Wrocławiu Miejski Komitet Koordynacyjny Komitetów Rewolucyjnych. 4 grudnia przedstawiciele tego komitetu oraz powiatowych komitetów rewolucyjnych powołali Tymczasową Wojewódzką Radę Komitetów Rewolucyjnych. Jej pierwszym sekretarzem został Dominik Herman, sekretarzem programowym Jarema Maciszewski, sekretarzem organizacyjnym Jan Troć.

W zakładach pracy rozwijał się ruch rad robotniczych, sięgający swymi początkami inicjatyw jeszcze sprzed VIII Plenum. Pierwszy na Dolnym Śląsku samorząd robotniczy wybrano 30 października w Zakładach Budowy Nadwozi Samochodowych w Jelczu. Na czoło przedsiębiorstw wrocławskich wysunęła się załoga Pafawagu. Uchwalony w tym przedsiębiorstwie już 9 października projekt usamodzielnienia fabryki przewidywał, że samorząd stanowić będzie naczelną władzę w zakładzie i do jego kompetencji należeć będzie formułowanie planów perspektywicznych i zatwierdzanie planów rocznych, określanie zasad podziału zysków, taryfikatorów płac i regulaminów premiowania, a także wybieranie dyrektora, odpowiedzialnego za bieżące kierowanie przedsiębiorstwem. Wybory do samorządu przeprowadzono w Pafawagu 7 listopada. W podobnym kierunku rozwijała się sytuacja w innych zakładach, gdzie przeważnie powstawały najpierw tymczasowe rady robotnicze, które przygotowywały wybory do rad stałych, jednak dopiero po przyjęciu przez Sejm ustawy o radach robotniczych stworzone zostały podstawy do konkretyzacji tych inicjatyw. Wyraźnie formułowane były przy tym poglądy, iż samorząd powinien być faktyczną władzą w przedsiębiorstwie, a nie organem doradczym dyrekcji. Oceniając sytuację w tym zakresie, egzekutywa KW PZPR pozytywnie odniosła się do tworzenia rad - widząc w tym czynnik stabilizacji sytuacji w przedsiębiorstwach - a także do zróżnicowania statutów rad. Wyrażano zaniepokojenie antyinteligenckimi nastrojami wśród załóg niektórych zakładów. W końcu listopada kierownictwo KW oceniało, że tymczasowe rady robotnicze powstały już w większości zakładów przemysłowych, ale napotykały one trudności ze strony kadry administracyjnej oraz części dyrektorów obawiających się o swe stanowiska.

12 grudnia 1956 r. obradowała we Wrocławiu wojewódzka konferencja aktywu PZPR. Wygłoszony na niej referat I sekretarza KW PZPR Jana Kowarza zawierał niezwykle ważną tezę, że czas fermentu i zmian został zamknięty, a dalsza krytyka systemu i sposobów jego funkcjonowania jest szkodliwa i niebezpieczna. Aktywność społeczna miała się ogniskować wokół zadań produkcyjnych, ale toczącą się ciągle dyskusję na temat systemu gospodarczego, sposobów planowania i zarządzania chętnie określano mianem anarchizowania stosunków w zakładach pracy. Znacznie rozszerzano granice tego, co uznawane miało być za wyraz wrogiej, "reakcyjnej" działalności, czy wręcz woli restytuowania kapitalizmu. W sposób niezwykle wyraźny dawała o sobie znać ta sama konwencja myślowa, która kryła się za głośnym wystąpieniem Gomułki na Placu Defilad w Warszawie. W dyskusji, dość nikłej i nie obfitującej w bardziej interesujące wystąpienia, koncentrowano się na przygotowaniach do wyborów. Aparat partyjny wyraźnie odzyskiwał pewność siebie, a w raz z tym wzrastała jego gotowość do ściślejszego reglamentowania zachowań obywateli.

W dniach 18-19 grudnia zebrała się ponownie Wojewódzka Rada Narodowa. W wyniku decyzji podjętych wcześniej przez egzekutywę i plenum KW PZPR na porządek dzienny wróciła sprawa Chełchowskiego. W porozumieniu z radnymi ZSL i SD radni PZPR zaproponowali nowy skład Prezydium WRN. Kandydatem na przewodniczącego był dotychczasowy zastępca Chełchowskiego Bronisław Ostapczuk. Wiceprzewodniczącymi mieli zostać Edward Paszke - niegdyś przewodniczący Miejskiej Rady Narodowej we Wrocławiu, w poprzednim okresie usunięty z partii i represjonowany, Stefan Harasymowicz -dotychczasowy wiceprzewodniczący WRN, Zygmunt Surowiec - działacz ZSL, Zofia Bystrzycka - działaczka SD. Na stanowisku sekretarza Prezydium proponowano utrzymać Jana Rapacza, zaś członkami Prezydium mieli zostać Zdzisław Karst i Julian Kapulkin - dotychczasowi wiceprzewodniczący, oraz Kazimierz Holicz - animator życia kulturalnego. Ostatecznie po pewnym zamieszaniu postanowiono przyjąć rezygnację Hilarego Chełchowskiego, ze stanowiska wiceprzewodniczącego odwołano Zygmunta Jaśkiewicza, a ze składu Prezydium Jana Kowarza, Mariana Dryla, Władysława Piekarskiego i Zdzisława Karsta. J.Kapulkin zrezygnował z kandydowania do Prezydium. W tajnym głosowaniu na przewodniczącego Prezydium wybrano Bronisława Ostapczuka, na sekretarza Prezydium Jana Rapacza, który pokonał wysuniętego przez młodzież Kazimierza Siarkiewicza. Zastępcami przewodniczącego zostali Edward Paszke, Zygmunt Surowiec i Zofia Bartecka, a członkami Prezydium - Zdzisław Karst, Kazimierz Holicz i Mariusz Kocot. Wybór Ostapczuka, który był prominentnym reprezentantem przedpaździernikowego establishmentu, i którego w najgorętszym okresie października-listopada 1956 r. krytykowano niemal tak silnie, jak Chełchowskiego, dowodził, iż środowisko to utrzymywało nadal znaczące pozycje. Sam Chełchowski, choć ostatecznie musiał ustąpić, został faktycznie oczyszczony z najpoważniejszych zarzutów natury politycznej, a głównym uzasadnieniem jego odejścia stała się merytoryczna niekompetencja.

Jakkolwiek sesja WRN faktycznie zamykała okres najbardziej burzliwych wydarzeń i konfliktów personalnych, to w zasadzie nie oceniono na niej w żaden sposób systemu funkcjonowania władz administracyjnych we Wrocławiu i województwie. Nawet przygotowany dokument pt. "O niektórych problemach pracy Prezydium Wojewódzkiej Rady narodowej" miał charakter ogólnego sprawozdania a nie analizy funkcjonalnej. Jedyną próbą szerzej refleksji było wystąpienie przedstawiciela ruchu młodzieżowych komitetów rewolucyjnych. Starał się on wskazać podstawowe cechy działalności Prezydium WRN i prezydiów terenowych rad narodowych oraz ich źródła. W tym pierwszym zakresie mówił o chaotyczności działania, braku samodzielności, słabości siły wykonawczej, prawnej wadliwości podejmowanych decyzji, niewłaściwych relacjach między prezydiami a wydziałami rad, o braku faktycznej odpowiedzialności za kolegialnie podejmowane decyzje. Uważał, że przesłanki tych słabości tkwiły w błędach polityki ogólnopolskiej, w nadgorliwości i samowładztwie, niewłaściwym składzie osobowym, ale także w ogólnie słabym poziomie urzędników i złym funkcjonowaniu urzędów. Uważał, że niezbędne były zasadnicze zmiany osobowe w Prezydium, bowiem wszyscy jego dotychczasowi członkowie ponosili odpowiedzialność za fatalny stan gospodarki województwa. Symptomatycznym zjawiskiem było niepodjęcie nad tą diagnozą merytorycznej dyskusji. Radni uznali widać, że kwestia zmian sposobu funkcjonowania rad narodowych, mocno akcentowana we wcześniejszych dyskusjach, przestała być tematem dnia.

18 grudnia odbyło się kolejne plenum ZW ZMP, na którym przyjęto uchwałę o rozwiązaniu ZMP w województwie. Następnego dnia rozpoczął się z udziałem 350 delegatów Wojewódzki Zjazd Młodzieży Rewolucyjnej. W dyskusji ścierały się dwie koncepcje: utworzenia federacji organizacji środowiskowych i powstania jednolitej organizacji całej młodzieży. Dyskutowano także nad stosunkiem do organizacji partyjnych. Ostatecznie w drugim dniu obrad powołano do życia wojewódzką organizację Rewolucyjnego Związku Młodzieży, uznającego kierowniczą rolę PZPR. Na jej czele stanął J.Terej. 9 stycznia na posiedzeniu Komitetu Wojewódzkiego RZM po zaznajomieniu się z materiałami Krajowej Narady Aktywu Lewicy Ruchu Młodzieżowego, która zdecydowała o połączeniu Rewolucyjnego Związku Młodzieży i Związku Młodzieży Rewolucyjnej w Związek Młodzieży Socjalistycznej, postanowiono przekształcić Komitet Wojewódzki w Wojewódzki Komitet Organizacyjny ZMS. Zamykało to okres największej dynamiki ruchu młodzieżowego, który został ujęty w nowe formy organizacyjne, ale - jak się miało prędko okazać - tylko częściowo treścią swego działania odpowiadał rzeszom młodego pokolenia.

Na przełomie lat 1956/1957 ożywienie społeczne z jesieni 1956 r. stopniowo wygasało. W dużej mierze następowało to w wyniku intensywnych działań aparatu partyjnego i państwowego. Część inicjatyw z poprzednich miesięcy została skanalizowana przez nowe instytucje życia społecznego, które stopniowo ulegały transformacjom likwidującym potencjalne zagrożenie dla systemu z ich strony. Najbardziej spektakularnym przykładem tych procesów był los rad robotniczych. Mimo wszystkich zjawisk określanych często jako "odchodzenie od zdobyczy październikowych", wydarzenia 1956 r. stanowiły istotny moment w dziejach Polski Ludowej. Już nigdy nie powróciło wiele zjawisk zdawało się ugruntowanych na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych, w postawach społecznych dokonały się nieodwracalne zmiany, odrzucone zostały niektóre wcześniejsze pryncypia ideologiczne. Istniejący w Polsce system w znacznej części utracił swą dynamikę i spójność, wchodząc w nową fazę funkcjonowania.



Strona główna

Mapa strony

Moje publikacje