Strona główna

Mapa strony

Moje publikacje







Polska myśl polityczna

Koncepcje socjalistów

Kelles-Krauz wobec kwestii narodowej

Wojenne drogi polskich socjalistów

Koncepcje "demokracji społecznej"

Z rozważań lewicy socjalistycznej

Oskar Lange w latach II wojny światowej

Oskar Lange a PKWN

Socjaliści w powojennej Polsce

"Kto podniesie sztandar jedności narodu?"

Spór o socjalistyczny humanizm

Koncepcje syndykalistów

Koncepcje OS "Wolność" 1939-1945

Koncepcje Związku Syndykalistów Polskich 1939-1945

Publikacje

Studia nad myślą socjalistyczną 1939-1948

Tradycja w myśli socjalistycznej 1939-1948


Na stronie

Historia Rosji i ZSRR

Konflikt rosyjsko-czeczeński

System represji w ZSRR

Historia GUŁagu

Masowe deportacje w ZSRR

Deportacje Polaków do ZSRR

Polacy w Kazachstanie

Wschodnie losy Polaków

Kresy Wschodnie

Przesiedlenia Polaków z ZSRR

Dzieje myśli politycznej

Z najnowszych dziejów Polski

Z dziejów Wrocławia



Oskar Lange a PKWN



Oskar Lange należał na początku lat 30. XX wieku do intelektualnej czołówki młodego pokolenia polskich socjalistów i współkształtował program grupy skupionej wokół czasopisma "Płomienie". Od 1934 r. pracował na uczelniach amerykańskich, a rozprawa "On the Economic Theory of Socialism" zyskała mu światowy rozgłos w środowisku ekonomistów i teoretyków socjalizmu. W USA zastał Langego wybuch II wojny światowej. W pierwszym okresie wojny pochłaniały go - obok pracy naukowej - próby dopomożenia polskim uczonym i działaczom socjalistycznym w Polsce, zwłaszcza ułatwienia im wyjazdu na Zachód. Poszukiwał też form zorganizowania w neutralnych Stanach Zjednoczonych pomocy dla lewicowego podziemia w Polsce. Jednym z ważnych motywów działalności politycznej Langego w tym okresie była walka z tendencjami izolacjonistycznymi w USA i dążenie do spopularyzowania w demokratycznych kręgach amerykańskich idei walki z faszyzmem oraz pomocy antyhitlerowskim siłom w Europie, w tym i w Polsce.

Po wybuchu wojny radziecko-niemieckiej podjął współpracę z organizacjami zrzeszającymi lewicowe środowiska Partii Demokratycznej, angażującymi się w umacnianie sojuszu amerykańsko-radzieckiego i nawołującymi do udzielenia maksymalnej pomocy Związkowi Radzieckiemu w wojnie z Niemcami.

Lange krytycznie oceniał skład i charakter rządu polskiego na obczyźnie, ale do 1942 r. włącznie akceptował - choć nie bez poważnych zastrzeżeń - politykę gen. Sikorskiego. Za doniosły jej element uznał porozumienie ze Związkiem Radzieckim z 1941 r. Z niepokojem obserwował opozycję wobec tej polityki i niezdolność premiera do skutecznego przeciwstawienia się tej opozycji. Aktywność polityczna Langego w tym okresie nie była jednak wielka. Narastający krytycyzm wobec poczynań rządu polskiego, zwłaszcza w obliczu gwałtownego zaostrzenia napięć w stosunkach polsko-radzieckich na początku 1943 r., popchnął Langego do bardziej zdecydowanych i radykalnych wystąpień. W artykułach ogłaszanych w tym czasie w prasie polonijnej i amerykańskiej Lange wyrażał przekonanie, że w wyniku wojny ZSRR stanie się państwem dominującym w Europie środkowowschodniej. Przyjmowanie przez Polskę orientacji antyradzieckiej, a zwłaszcza roli ogniwa jakiegokolwiek aliansu antyradzieckiego, byłoby krokiem samobójczym, Moskwa nie zaakceptuje bowiem państwa polskiego z wrogim jej rządem. Jedyną sensowną polityką było budowanie dobrosąsiedzkich stosunków z ZSRR, uwzględniających pozycję tego ostatniego. Wyrażał wszakże nadzieję, iż preponderancja mocarstw nie pociągnie to za sobą ograniczeń wewnętrznej wolności poszczególnych narodów.

Pochodną tych poglądów była teza o niemożliwości utrzymania przedwojennych granic Polski. Opowiedział się za zjednoczeniem narodów ukraińskiego i białoruskiego w ramach odpowiednich republik radzieckich, uważał jednak, że rząd radziecki w imię przyjaznych stosunków winien zaakceptować przynależność do Polski "starych ośrodków kultury polskiej (takich jak np. Lwów), które choć usytuowane na etnograficznym terytorium ukraińskim lub białoruskim, ukształtowały się jako integralna część polskiego życia narodowego". Równocześnie za nieodzowne uważał Lange dokonanie zmiany granicy polsko-niemieckiej poprzez przyłączenie do Polski całego Górnego Śląska oraz Prus Wschodnich z wyjątkiem niewielkiej części zamieszkanej przez Litwinów.

W zerwaniu przez Moskwę stosunków z rządem polskim Lange widział instrument przymuszenia strony polskiej do akceptacji radzieckich oczekiwań. Sądził, że dla dalszego rozwoju wydarzeń kluczowe znaczenie miałoby utworzeniu nowego rządu polskiego, zdolnego do przyjaznego ułożenia stosunków ze wschodnim sąsiadem. Takiego zwrotu w polskiej polityce dokonać tego mógł jedynie obóz demokratyczny, do którego Lange zaliczał Związek Patriotów Polskich w ZSRR oraz ugrupowania socjalistyczne i chłopskie współtworzące rząd polski. W interesie przyszłości Polski leżało porozumienie wszystkich tych ugrupowań, czego efektem winno być utworzenie tymczasowego Rządu Zjednoczonej Demokracji. Lange obawiał się, że w innym wypadku Moskwa podejmie próbę powołania całkowicie powolnego sobie ośrodka władzy, co w dalszej perspektywie groziło przyłączeniem Polski do ZSRR.

Wystąpienia Langego, krytycznie oceniające rząd polski i jego politykę wobec ZSRR oraz nawołujące do umacniania sojuszu radziecko-amerykańskiego, zaowocowały konfliktem z większością polskich działaczy socjalistycznych przebywających wówczas na obczyźnie i zawieszeniem go przez Komitet Zagraniczny PPS w prawach członka partii. Z drugiej strony zwróciły nań uwagę komunistycznych ośrodków politycznych. Lange, krytykowany i izolowany przez środowiska, z którymi wcześniej czuł się związany, płaszczyznę dla swej działalności znajdował teraz we współpracy z amerykańskimi i polonijno-amerykańskimi organizacjami i środowiskami lewicowymi i radykalnymi, w tym także kontrolowanymi bądź inspirowanymi przez Komunistyczną Partię USA. Nie dające się zredukować do wpływów komunistycznych proradzieckie nastawienia w USA wyraźnie wzrosły po przystąpieniu USA do wojny z państwami "Osi". Autentyczne sympatie proradzieckie czy tylko pozytywny stosunek do ZSRR jako wojennego sojusznika nurtowały środowiska lewicowych działaczy związkowych i społecznych, dziennikarzy, liberalnych intelektualistów, głównie wywodzących się spośród zwolenników i realizatorów New Deal Roosevelta. Czynniki radzieckie wykorzystywały je i pobudzały, nie stroniąc od działalności agenturalnej by pozyskiwać ważne informacje i budować instrumenty oddziaływania na politykę USA. W kontekście takiej sytuacji postrzegać należy zaangażowanie Langego, który od początku pobytu w USA utrzymywał kontakty z lewicowymi środowiskami naukowymi.

Aktywność Langego zwróciła także uwagę amerykańskich kół politycznych. Najbardziej spektakularnym tego przejawem było spotkanie z nim wiceprezydenta Henry Wallace'a, do którego doszło 10 września 1943 r. Dalszą działalność polityczną Langego ułatwiło uzyskanie w październiku 1943 r. obywatelstwa USA, o co zabiegał od dłuższego czasu.

Od wiosny 1943 r. poglądy Langego propagowal redagowany przez Bolesława Geberta "Głos Ludowy", będący organem prasowym sekcji polskiej Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotników. Gebert był wysokiego szczebla funkcjonariuszem KP USA, a zarazem współpracownikiem wywiadu radzieckiego. Nawiązał kontakt z Langem i wciągnął go do współpracy w rozmaitych działaniach inspirowanych bądź popieranych przez komunistów.

Za sprawą informacji przekazywanych przez Geberta nazwisko Langego pojawiło się (ale dopiero w 1944 r.) w kierowanych do Moskwy szyfrogramach nowojorskiej rezydentury NKGB. Na podstawie analizy tych materiałów amerykańscy historycy John E. Haynes i Harvey Klehr doszli do przekonania, iż za pośrednictwem wywiadu radzieckiego osiągnął "milczące porozumienie" z Moskwą i stał się radzieckim agentem wpływu. Kwalifikacja to pochopna, w książce wymienionych historyków nie poparta odpowiednim uzasadnieniem czy choćby wskazaniem stosownych źródeł. Langemu wprawdzie na początku sierpnia 1944 r. nadano kryptonimem "Przyjaciel", jednakże nie oznaczało to powiązania z wywiadem, kryptonimów używano bowiem dla określenia nie tylko agentów czy funkcjonariuszy radzieckiego wywiadu, ale wielu różnych osób, w tym np. prezydenta Roosevelta ("Kapitan"). Przywoływane w cytowanej książce szyfrogramy nie wskazują, by Lange świadomie pozostawał w kontakcie z radzieckim wywiadem, przekazywał mu informacje, bądź na jego polecenie podejmował jakieś działania. Wątpliwości mogłyby w tym względzie zrodzić jedynie pominięty przez Haynesa i Klehra szyfrogram szefa rezydentury nowojorskiej Stiepana Apresjana do naczelnika I Zarządu (wywiad zagraniczny) NKGB gen. Pawła Fitina z 29 sierpnia 1944 r. Powołując się na informacje przekazane przez Geberta Apresjan donosił, iż Lange miał prosić Edvarda Beneša, by ten przekonał Mikołajczyka o celowości włączenia Langego do przyszłego rządu polskiego. W kontekście tej informacji Apresjan pytał centralę, czy było to zgodne z dyrektywami Moskwy czy też Lange wybrał sposób postępowania odmienny niż mu doradzała strona radziecka - "is choosing a another (or: a different) road about which we are advising" - ale trudno na tej podstawie o jednoznaczne wnioski, bowiem znaczne fragmenty szyfrogramu nie zostały odkodowane. Być może chodziło w tym wypadku o sugestie sformułowane przez Stalina w bezpośredniej rozmowie z Langem w maju 1944 r. Nie ulega natomiast wątpliwości, że Lange pozostawał obiektem zainteresowania radzieckiego wywiadu w USA, którego głównym źródłem informacji w tym zakresie był Gebert.

Na Kremlu w 1943 r. dostrzeżono zapewne korzyści z wystąpień znanego polskiego ekonomisty, którego głos współbrzmiał w wielu kwestiach z tezami głoszonymi przez zdominowany przez kontrolowanych przez władze radzieckie Związek Patriotów Polskich. Po teherańskim spotkaniu szefów rządów trzech mocarstw podjęto w Moskwie przygotowania do utworzenia Polskiego Komitetu Narodowego, mającego stanowić polityczną alternatywę dla rządu polskiego w Londynie, a przynajmniej partnera w procesie ewentualnego utworzenia nowego rządu, mogącego spełnić oczekiwania ZSRR. 22 grudnia 1943 r. moskiewskie "Izwiestia" wymieniły Langego jako zwolennika utworzenia nowego rządu polskiego. Niemal równocześnie nazwisko Langego pojawiło się - bez wątpienia przy akceptacji, a być może z inicjatywy najwyższych czynników radzieckich - wśród kandydatów do PKN: Wanda Wasilewska i Bolesław Drobner zaproponowali mu objęcie kierownictwa sprawami zagranicznymi. Lange wprawdzie zadeklarował poparcie dla PKN, ale przystąpienie do niego uzależnił od zgody rządu USA. Sformułował zarazem kilka warunków, których spełnienie mogłoby - jego zdaniem - przynieść Komitetowi społeczną akceptację, a które można zapewne traktować także jako warunki udziału samego Langego w tym przedsięwzięciu. Uznał mianowicie, że rząd ZSRR powinien w oficjalnej nocie do rządów USA i Wielkiej Brytanii zagwarantować respektowanie niepodległości Polski oraz wykonać pewne spektakularne gesty, oficjalnie popierając polskie aspiracje do Śląska i Prus Wschodnich, ograniczając swe żądania w sprawie granic wschodnich i gwarantując prawa uchodźców do powrotu do Polski. PKN natomiast winien zaprosić do swego grona trzech członków rządu londyńskiego: premiera Stanisława Mikołajczyka oraz Władysława Banaczyka i Jana Stańczyka. Ponieważ powołanie PKN zeszło z porządku dziennego wobec utworzenia w Warszawie Krajowej Rady Narodowej, przeto upadła i kwestia uczestnictwa w nim Langego.

Aktualna pozostawała jednak kwestia władzy na terenach Polski, których wyzwolenie spod okupacji niemieckiej rysowało się w nieodległej już perspektywie. 17 stycznia 1944 r. rząd ZSRR ogłosił, iż wszelkie negocjacje z rządem Mikołajczyka uważa za niecelowe, a następnego dnia Wiaczesław Mołotow w trakcie spotkania z ambasadorem USA Averellem Harrimanem zaproponował utworzenie nowego rządu polskiego z udziałem niektórych polityków polskich z Londynu, ZSRR i USA. Wśród tych ostatnich wymienił polonijnego działacza związkowego Leo Krzyckiego, ks. Stanisława Orlemańskiego, który firmował tworzącą się w USA Ligę Kościuszkowską i Oskara Langego. Choć Harriman uznał za absurd udział obywateli USA w rządzie innego państwa, to jednak 21 lutego ambasador ZSRR w USA zwrócił się do prezydenta Roosevelta z prośbą o udzielenie Langemu i Orlemańskiemu zezwolenia na podróż do Moskwy. Tydzień później o ich zaproszeniu do ZSRR wspomniał Stalin w rozmowie z ambasadorem brytyjskim Archibaldem Clark-Kerrem. 29 lutego Lange wystąpił o wydanie mu paszportu do ZSRR. Roosevelt 6 marca polecił zawiadomić ambasadora ZSRR Andrieja Gromykę, iż sprawa ta zostanie szybko załatwiona, jednak gdy Departament Stanu zgłosił obiekcje co do reperkusji angażowania się rządu amerykańskiego w tę sprawę, prezydent w liście do Stalina jednoznacznie oświadczył, iż Lange i Orlemański udadzą się do ZSRR wyłącznie jako osoby prywatne. Amerykanie liczyli się, jak widać, z ewentualnym uwikłaniem obu Polaków w jakieś przedsięwzięcia na terytorium radzieckim.

Lange do Moskwy dotarł 23 kwietnia. Kulminacyjnym punktem wizyty w ZSRR było spotkanie ze Stalinem i Mołotowem 17 maja. W jego trakcie radziecki dyktator zapewniał, że pragnął, by Polska była państwem odgrywającym czołową rolę w Europie i wykluczył ustanowienie w Polsce wojskowej administracji sojuszniczej. Opowiedział się za wyłonieniem nowego rządu polskiego w oparciu o siły krajowe przy udziale ZPP, przy czym pożądane byłoby także porozumienie z rządem polskim w Londynie. Stalin deklarował przy tym przychylne nastawienie wobec Mikołajczyka i Tadeusza Romera. Sugerował Langemu podróż do Londynu i odbycie rozmów z rządem polskim, a zwłaszcza z jego premierem. Wobec obaw Langego, że realizacja proponowanych przez ZPP rewindykacji terytorialnych na zachodzie uniemożliwi włączenie Niemiec do nowego ładu europejskiego i wywoła tendencje odwetowe, premier radziecki wskazał na konieczność zastosowania rozwiązań uniemożliwiających jakikolwiek odwet niemiecki. Odrzucił perspektywę rychłej odbudowy demokratycznego państwa niemieckiego Stalin uważał, że Polska winna domagać się terytoriów po Odrę łącznie ze Szczecinem (natomiast nie był przekonany co do Wrocławia), zaś ludność niemiecka z obszarów, które przypadłyby Polsce, zostanie wysiedlona. Lange opowiedział się za pozostawieniem Lwowa w obrębie Polski, utrata tego centrum kulturalnego stałaby się bowiem trwałym źródłem anyradzieckich nastawień Polaków. Wedle Langego, Stalin odpowiedział na ten wywód stwierdzeniem, że sprawa ta "wymaga dalszego zbadania".

Relację z tego spotkania Lange przekazał W.M.Hamiltonowi z ambasady USA, a ten skierował ją do Departamentu Stanu. Hamiltona szczególnie zaintrygowała sugestia Stalina w sprawie kontaktu Langego z Mikołajczykiem i uznał ją za godną głębokiego przeanalizowania. W Waszyngtonie asystent szefa Wydziału Spraw Wschodnioeuropejskich Elbridge Durbrow interpretował relację Langego jako zapowiedź możliwości przełamania impasu w stosunkach polsko-radzieckich. Podobną opinię wyraził przełożony Durbrowa Charles Bohlen, doszukując się na tej podstawie przejawów zmian w nastawieniu Stalina wobec sprawy polskiej. Zarówno więc sam Lange, jak i wyspecjalizowani funkcjonariusze administracji waszyngtońskiej ulegli wrażeniu, iż Stalin gotów był wówczas zrewidować swe stanowisko w sprawie rządu polskiego.

7 czerwca Lange powrócił do Chicago. Natychmiast zadepeszował do przebywającego z wizytą w Waszyngtonie Mikołajczyka, proponując mu spotkanie. Wobec braku odpowiedzi, 9 czerwca telegrafował do podsekretarza stanu E.R.Stettiniusa, prosząc o pomoc w skontaktowaniu się z polskim premierem. Tegoż dnia Bohlen i Durbrow przekazali Mikołajczykowi depeszę Langego, nalegając na przyjęcie profesora. Ponieważ nie była to pierwsza sugestia ze strony aliantów by odbył rozmowę z Langem, Mikołajczyk wyraził zgodę i 13 czerwca doszło do spotkania. Lange zreferował przebieg rozmowy ze Stalinem, zapewniając polskiego premiera o zrozumieniu Kremla dla motywów braku zgody rządu polskiego na ustępstwa terytorialne na wschodzie. Przytoczył propozycję rozstrzygnięcia tej kwestii po uzyskaniu przez Polskę gwarancji rozszerzenia granic na zachodzie. Powtórzył wreszcie zapowiedź Stalina, że nie będzie on dążył do ustanowienia w Polsce administracji wojskowej i nie jest zainteresowany ingerencją w sprawy wewnętrznej organizacji państwa polskiego. Podkreślał natomiast wagę, jaką rząd radziecki przywiązywał do zagranicznej polityki przyszłej Polski. Dodał też, iż dążeniem polskich komunistów nie było wprowadzenie w Polsce systemu komunistycznego, lecz oparcie władzy na szerokiej koalicji wyłączającej jedynie ugrupowania faszystowskie. Komentując rozmowę Mikołajczyka z Langem, ambasador polski w Waszyngtonie uznał, że Stalin wykorzystał profesora jako pośrednika między nim a polskim premierem. Jednocześnie zanotował opinię samego Mikołajczyka, iż Lange chciał być nie tylko pośrednikiem, ale i "interpretatorem rosyjskich żądań wobec Polski".

14 czerwca Lange spotkał się Bohlenem i przekazał mu swoje refleksje związane z pobytem w Moskwie. Wyraził przypuszczenie, że Stalin wykorzystał go, aby zademonstrować gest dobrej woli wobec Mikołajczyka i że intencją premiera radzieckiego było doprowadzenie do utworzenia nowego rządu polskiego, nie tyle reprezentatywnego, co mogącego nie uchodzić za marionetkę moskiewską. Te stwierdzenia zdawały się dowodzić jasnego pojmowania przez Langego kierunku polityki ZSRR i własnej roli w toczącej się grze. Równocześnie poważnie traktował deklarację Stalina o pozytywnym stosunku do samego Mikołajczyka. Był natomiast sceptycznie nastawiony do możliwości dokonania przez polskiego premiera reorientacji ówczesnego rządu i podjęcia współpracy z ZSRR i przewidywał alternatywne rozwiązanie w postaci utworzenia pod protektoratem Stalina rządu w oparciu o KRN, do którego zapewne Mikołajczyk zostałby zaproszony.

Istnieje domniemanie, iż na osobiste polecenie Roosevelta wysoki funkcjonariusz jego administracji (oskarżany obecnie o działalność agenturalną na rzecz ZSRR) Lauchlin Currie spotkał się z Langem, by uzyskać informacje na temat poglądów Stalina i zarazem przekazać polskiemu uczonemu opinię prezydenta na temat "sprawy polskiej".

Po rozmowach z Mikołajczykiem i w Departamencie Stanu Lange oświadczył, iż w obliczu wyzwolenia Polski nieodzowne było stworzenie tam administracji cywilnej. Brak w tej sytuacji porozumienia między ZPP i rządem polskim oznaczał groźne dla Polski wyłączenie z dalszego biegu wydarzeń ważnej części polskich ugrupowań demokratycznych. Lange uznał w tym czasie, że należało odstąpić od projektów powoływania w ZSRR komitetu narodowego i doprowadzić do utworzenia w wyzwolonej części kraju (najlepiej w Lublinie) Tymczasowego Rządu Narodowego, do którego winni wejść członkowie krajowego podziemia, przedstawiciele ZPP, rządu londyńskiego i demokratycznych środowisk polonijnych w USA. Rząd ów w swym manifeście powinien następująco określić swe cele: "a) zapewnienie, że Polska będzie niezależną republiką demokratyczną i że powrót do semifaszystowskiego czy antydemokratycznego rządu został uniemożliwiony, b) zorganizowanie systemu administracyjnego na już wyzwolonych terenach, c) przygotowanie demokratycznych, wolnych i całkowicie nieskrępowanych wyborów do zgromadzenia narodowego, d) bezzwłoczne przekazanie ziemi chłopom, e) wprowadzenie takich zmian w strukturze ekonomicznej i społecznej kraju, które będą gwarancją szybkiej odbudowy, sprawiedliwości społecznej i trwałego dobrobytu".

15 lipca 1944 r. Wanda Wasilewska i Edward Osóbka-Morawski poinformowali Langego o zamiarze utworzenia wkrótce rządu tymczasowego na bazie rozszerzonej Krajowej Rady Narodowej i zaoferowali mu tekę ministra spraw zagranicznych. Jednak już 21 lipca powołany został do życia Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego. 31 lipca Osóbka-Morawski i Wasilewska zaproponowali Langemu objęcie kierownictwa resortu spraw zagranicznych. Lange poparł PKWN, wyrażając przekonanie o jego demokratycznym charakterze i nadzieję, iż wszyscy polscy demokraci znajdą możliwość współpracy z nim, a utworzony na jego podstawie rząd zostanie uznany przez USA. Wskazywał równocześnie, że szanse na międzynarodowe uznanie Komitetu stworzyłoby przyciągnięcie do niego niektórych członków rządu, a zwłaszcza Mikołajczyka. Sugerował nawet powierzenie temu ostatniemu kierownictwa Komitetu, widząc w tym przesłankę przekształcenia go w Tymczasowy Rząd Narodowy. Swój udział w PKWN Lange jako obywatel USA uzależnił od oficjalnej zgody prezydenta Roosevelta. Komitet zwrócił się o taką zgodę do Roosevelta, a 12 sierpnia w osobistym liście prośbę tę poparł Stalin. Prezydent USA list PKWN pozostawił bez odpowiedzi, Stalina zaś zapewnił o swobodzie działania Langego jako osoby prywatnej, zarazem jednak wykluczył możliwość formułowania przez rząd USA opinii w sprawie jego przystąpieniu do PKWN. Lange, rozczarowany tym stanowiskiem, przypuszczał, że uległoby ono zmianie, gdyby chodziło o udział w rządzie, w którym zasiadłby także Mikołajczyk i który mógł liczyć na uznanie przez USA.

Lange w korespondencji z PKWN dawał wyraz zaniepokojeniu stosunkiem Komitetu do powstania w Warszawie oraz ludności terenów wyzwolonych. Uważał, iż niezależnie od politycznych motywów powstania warszawskiego stało się ono sprawą ogólnonarodową i apelował do PKWN, by uczynić wszystko co możliwe dla udzielenia powstańcom skutecznej pomocy, na później odkładając dyskusję o odpowiedzialności za wybuch walk. Winą za sytuację powstałą w związku z powstaniem i pomocą dla niego obarczał Stalina, poważnie się przy tym obawiając, iż sprawa powstania mogła przekreślić szanse na porozumienie między Mikołajczykiem a PKWN. Lange nie dysponował szczegółowymi informacjami o zjawiskach zachodzących w tzw. Polsce Lubelskiej, wskazywał jednak, że stosowanie terroru politycznego i trudności w realizacji reformy rolnej podcinały pozycje Komitetu i sprzyjały wpływom rządu Mikołajczyka. Był głęboko przekonany, iż nadaniu Komitetowi stygmatu rządu "narodowej kapitulacji" zapobiec mogły tylko spektakularne gesty Moskwy w kwestii granic, możliwe - jego zdaniem - w warunkach istnienia w Polsce rządu przyjaznego Związkowi Radzieckiemu.

Wydaje się, że Lange - choć poparł publicznie PKWN i wielokrotnie wyrażał troskę o jego prestiż - nie wyzbył się wątpliwości i co do samego utworzenia Komitetu w ZSRR, i co do jego działalności. Nie wykluczone, że one właśnie w większym stopniu niż stanowisko Roosevelta były powodem zastrzeżeń uczonego co do uczestnictwa w PKWN. Dlatego też tak konsekwentnie opowiadał się za porozumieniem z Mikołajczykiem, choć daleki był od politycznej sympatii dla premiera rządu polskiego. Ostatecznie Lange nie wszedł ani w skład PKWN, ani Rządu Tymczasowego. W słuzbie państwowej znalazł się dopiero po utworzeniu Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej.




Strona główna

Mapa strony

Moje publikacje