Strona główna

Mapa strony

Moje publikacje






WSCHODNIE LOSY POLAKÓW

Deportacje na wschód

Do Kazachstanu w 1936 r.

W latach 1940-1941

Na wschodzie

Zesłańcy w Komi

Polacy w Komi 1941-1942

Polacy w Kazachstanie w latach wojny

Polacy w Uzbekistanie w latach wojny

Polacy w Kirgizji w latach wojny

Powojenne przesiedlenia

Z Kresów do Polski

Z Wołynia do Polski

Publikacje

Masowe deportacje w ZSRR

Życie codzienne Polaków
w ZSRR

Polacy w Kazachstanie.
Historia i współczesność

Polacy w Kazachstanie 1940-1946.
Zesłańcy lat wojny

Wschodnie losy Polaków

Przemiany na Kresach

Przesiedlenia z Kresów
do Polski po II wojnie światowej



Na stronie

Historia Rosji i ZSRR

Konflikt rosyjsko-czeczeński

System represji w ZSRR

Historia GUŁagu

Masowe deportacje w ZSRR

Deportacje Polaków do ZSRR

Polacy w Kazachstanie

Wschodnie losy Polaków

Kresy Wschodnie

Przesiedlenia Polaków z ZSRR

Dzieje myśli politycznej

Z najnowszych dziejów Polski

Z dziejów Wrocławia


Losy polskich zesłańców
w Komi ASRR w latach 1941–1942


Komi Autonomiczna Socjalistyczna Republika Radziecka (ASRR) była jednym z głównych obszarów rozsiedlenia obywateli polskich deportowanych w latach 1940-1941 przez władze radzieckie z okupowanych ziem II Rzeczypospolitej. W lutym 1940 r. trafili tam polscy osadnicy wojskowi i koloniści z Kresów Wschodnich. Uzyskali oni status specjalnych przesiedleńców (w nomenklaturze radzieckiej specpieriesielency-osadniki), co oznaczało, że osiedlono ich w specjalnych osadach pod bezpośrednim zarządem NKWD. Podobny był status deportowanych w czerwcu 1940 r. uchodźców z Polski centralnej i zachodniej, w większości Żydów (spiecpieriesielency-bieżency). Wiosną 1941 r. do Komi trafiła kolejna grupa osób deportowanych z ziem polskich. Należący do niej określani byli w nomenklaturze NKWD jako ssylnoposielency (zesłani na osiedlenie), zesłani na 20 lat do wyznaczonych rejonów z obowiązkiem okresowego meldowania się w lokalnych placówkach NKWD i wykonywania pracy, którą formalnie samodzielnie mogli wybrać.

W następstwie zawarcia 30 lipca 1941 r. układu polsko-radzieckiego Prezydium Rady Najwyższej ZSRR 12 sierpnia przyjęło dekret o tzw. amnestii dla obywateli polskich. Zesłańczy status obywateli polskich został zniesiony, uzyskali oni prawo swobodnego wyboru miejsca zamieszkania na terytorium ZSRR (z wyjątkiem określonych rejonów i miejscowości).

20 sierpnia 1941 r. w rejestrach NKWD w Komi pozostawało 19330 obywateli polskich należących do kontyngentów zesłańczych, w tym 1271 osób deportowanych wiosną 1941 r. Do 9 października zwolniono 17759 specjalnych przesiedleńców, 54 zesłanych na osiedlenie oraz 153 zesłańców skazanych za różne przestępstwa lub pozostających w toku śledztwa. W grudniu 1942 r. NKWD Komi ASRR podawał, że zwolniono w sumie 17927 zesłańców, a nie zwolniono 115. Stopniowo postępowało też uwalnianie więźniów obozów koncentracyjnych zlokalizowanych na terenie Komi ASRR.

Tab1. Obywatele polscy zwolnieni z zesłań i obozów w Komi ASRR - stan na 11 grudnia 1942 r.


Miejsce pobytu przed zwolnieniem Zwolnieni Niezwolnieni
Ogółem W tym
Przebywajš w Syktywkarze Przebywajš w rejonach Komi ASRR Wyjechali poza granice Komi ASRR
Workutłag 7805 - - 7805 62
Pieczorłag 8242 - 1400 6766 76
Ust'wymłag 1631 109 1501 21 ·
Siewżeldorłag 4475 - 185 4290 56
Uchtiżemłag 10295 144 8227 1924 206
Osiedla Komi ASRR 17927 2616 14445 866 115
Ogółem 50375 2869 25758 21672 515

Źródło: Pokajanie. Komi riespublikanskij martirołog żertw massowych politiczeskich riepriessij, t. 5, red. M. B. Rogaczow, Syktywkar 2002, s.135; Ośrodek KARTA, Archiwum Wschodnie, Materiały Hoover Institution on War, Revolution and Peace, Ambasada RP w ZSRR, Liczba obywateli polskich w obwodach, stan z 30 XI 1942 r.



Zestawienia NKWD z 1 stycznia 1941 r. nie uwzględniały więźniów obozów koncentracyjnych oraz - co oczywiste - zesłanych wiosną 1941 r., których liczebność w końcu sierpnia 1941 r. wynosiła 1271 osób. Latem 1941 r. na obszarze Komi pozostawało ok. 20 tys. polskich zesłańców. W ciągu następnych kilkunastu miesięcy śmiertelność wśród nich byłą wprawdzie znaczna, ale z pewnością nie przekroczyła paru procent. Dane ambasady z listopada 1942 r. uwzględniały natomiast nie tylko byłych zesłańców, ale także pozostałych na terenie Komi byłych więźniów. Jak można wnosić z zachowanych dokumentów, delegatura w swoich rejestrach ujmowała także kilkuset Polaków, którzy wcześniej posiadali obywatelstwo litewskie. Zarazem dane delegatury zapewne nie objęły, jak powiedziano, wszystkich obywateli polskich. Według późniejszego rozeznania przedstawicieli polskiej ambasady na obszarze Komi przebywało też ok. 1 tys. obywateli polskich narodowości ukraińskiej, zesłanych wraz Polakami w lutym 1940 r. Demonstrowali oni wrogi stosunek do Polski i polskości, wątpliwe więc, by znaleźli się oni wśród zarejestrowanych przez polskie placówki. Zwracają uwagę znaczne ubytki w niektórych rejonach, daleko większe niż liczba osób odnotowanych w rejonach, w których wcześniej obywateli polskich nie było, lub występowali w mniejszej liczbie. Nie zmieni tego doliczenie do tej ostatniej liczby nawet całego kontyngentu deportowanych w 1941 r. Można więc wnosić, że Komi opuściło dużo więcej byłych zesłańców, niż odnotowały to zestawienia NKWD. Nieodosobnione były przypadki opuszczania republiki bez uzyskania odpowiednich dokumentów, a więc i bez odnotowania w rejestrach radzieckich. Dotyczyło to zwłaszcza przemieszczających się do sąsiednich obwodów. Trudno też przypuszczać, by dokumentacyjne odzwierciedlenie posiadały wszystkie przypadki śmierci, szczególnie w trakcie masowych przemieszczeń. Być może więc ustalenia polskiej ambasady nie były bardzo odległe od rzeczywistości.

Według danych ambasady w końcu 1942 r. 50 % obywateli polskich w Komi stanowili Żydzi, 44 % Polacy, a 6 % przedstawiciele innych narodowości. Tak wysoki odsetek Żydów budzi wątpliwości, delegat ambasady już bowiem w kwietniu 1942 r. raportował, iż większość Żydów (zwłaszcza byłych więźniów) opuściła Komi, a pozostało jedynie 5-6 tys. osób.

W celu zapewnienia obywatelom polskim opieki i pomocy, wspierania organizacji armii i czuwania nad procesem wypełniania układu polsko-radzieckiego, a zwłaszcza amnestii, ambasada dążyła do stworzenia aparatu terenowego, zdolnego rozpoznać położenie polskich obywateli, a następnie realnie wpływać na jego poprawę. Wytypowany na reprezentanta ambasady na obszar Komi ASRR (początkowo jako mąż zaufania) Tadeusz Grygier otrzymał telegraficzną nominację 25 września 1941 r. Polecono mu zbierać szczegółowe informacje o liczbie obywateli polskich w poszczególnych rejonach, a zdolnych do służby wojskowej kierować w rejon Buzułuku. Już w listopadzie 1941 r. ambasada polska zakazała kierowania do miejsc formowania armii polskiej ochotników obarczonych rodzinami - mogli się tam z Komi udawać jedynie samotni mężczyźni zdolni do służby oraz wojskowi z nielicznymi rodzinami. 24 marca 1942 r. równoczesnymi decyzjami władz radzieckich i ambasady polskiej dalszy zaciąg do wojska polskiego na obszarze Komi został całkowicie przerwany.

Ponieważ władze radzieckie nie uznawały początkowo żadnych przedstawicielstw ambasady, Grygier traktowany był przez nie jako osoba prywatna, samozwańczo pretendująca do występowania w imieniu ludności polskiej. Jego aktywność wywoływała nieprzychylne reakcje, a równocześnie zainteresowanie organów NKWD, zmierzające - wedle informacji samego Grygiera - do "zbyt daleko idącej" współpracy. Dopiero oficjalne pismo ambasady przekazane 28 listopada, formalnie powołujące Grygiera na stanowisko męża zaufania, spowodowało uznanie jego kompetencji przez stronę radziecką, co umożliwiło mu podjęcie szerszej działalności, także w zakresie dystrybucji pomocy materialnej, która zaczęła napływać z Archangielska. Ustalenie zasad działania terenowych delegatur ambasady przyniosło dopiero porozumienie między ambasadorem Polski a Ludowym Komisariatem Spraw Zagranicznych (LKSZ) ZSRR z 23 grudnia 1941 r. 9 stycznia 1942 r. ambasada przekazała LKSZ spis 16 swoich delegatów, w tym Tadeusza Grygiera. W 9 południowych i środkowych rejonach republiki (w tym w uchtyńskim i ust'wymskim, gdzie zlokalizowane były obozy NKWD) utworzono placówki rejonowych mężów zaufania. W kolejnych miesiącach powstały 3 dalsze takie placówki. Rozbudowa tych placówek i ich aktywność wywołały niechętne na ogół reakcje strony radzieckiej, dążenia do ograniczania ich możliwości działania (m.in. przez limitowanie liczebności personelu). Poczynania Grygiera jako delegata, wielokrotne interwencje u władz radzieckich w sprawie wykonywania postanowień amnestyjnych, organizowania wyjazdów obywateli polskich, położenia materialnego, niejednokrotne rozszerzające interpretowanie zakresu własnych kompetencji czy wręcz ich przekraczanie, wydawanie polskich paszportów osobom, których polskiego obywatelstwa strona radziecka nie uznawała, powodowały narastającą niechęć do niego ze strony czynników radzieckich. 30 marca 1942 r. LKSZ ZSRR zakomunikował ambasadzie polskiej, iż nie będzie dalej uznawał Grygiera za przedstawiciela ambasady i zażądał jego odwołania, co strona polska zmuszona była spełnić. W połowie kwietnia 1942 r. nowym delegatem ambasady w Syktywkarze został mianowany Stanisław Winiarczyk. Usunięcie Grygier stanowiło dla lokalnych władz sygnał do usztywnienia stanowiska w stosunku do polskich przedstawicieli i do polskich obywateli w ogóle.

W pierwszym okresie działania przedstawicielstw ambasady szczególne znaczenie miało masowe przemieszczanie się obywateli polskich. Zwłaszcza zwolnieni z obozów usiłowali wszelkimi drogami i środkami przedostać się do węzłów komunikacyjnych, a następnie do miejsc formowania polskiej armii, czy jeszcze dalej na południe. Oznaczało to wielotygodniowe nieraz wędrówki - w dużej mierze pieszo - do stacji kolejowych bądź przystani rzecznych, tam długotrwałe wyczekiwanie na środek lokomocji, podróż o chłodzie i głodzie, wśród rodzących się epidemii. Więźniowie obozów byli to w większości mężczyźni w wieku poborowym, którym stosunkowo łatwiej przychodziło podejmować decyzje o podróży. Natomiast na zesłaniu znajdowały się rodziny, często niepełne, pozbawione dorosłego mężczyzny, za to obarczone małymi dziećmi i starcami. Ryzyko wyjazdu w nieznane było dla nich niepomiernie większe. Znaczna część Polaków z leśnych osad pragnęła przenieść się do okolicznych kołchozów, zasadnie spodziewając się tam lepszych warunków życia. Część zesłańców, zwłaszcza z rejonów położonych w sąsiedztwie stolicy Komi, szukała szczęścia w tym mieście. Większość byłych specjalnych przesiedleńców jesienią i zimą 1941 r. pozostała jednak w dotychczasowych miejscach pobytu.

Wyjeżdżających delegatura starała się zaopatrywać w odpowiednie dokumenty, pieniądze, żywność i odzież, wielu z nich było bowiem całkowicie, lub niemal całkowicie pozbawionych ciepłych ubrań i obuwia. Możliwości własne pod tym względem były jednakże minimalne. Władze radzieckie były w najwyższym stopniu zaniepokojone masowymi, słabo przez siebie kontrolowanymi przemieszczeniami. Nie były w stanie i nie zawsze wykazywały chęć rozwiązania problemów transportowych i aprowizacyjnych. W Syktywkarze, gdzie znalazło się ponad 3 tys. obywateli polskich, sytuacja była szczególnie trudna, jeśli zważyć, że było to niewielkie miasto (w 1939 r. wraz z podmiejskimi osiedlami liczące ok. 30 tys. mieszkańców). Wiele osób traktowało pobyt tam i podejmowaną pracę jako przejściowe, do czasu zorganizowania sobie wyjazdu na południe. Nie mając środków do życia, bezskutecznie oczekując na wyjazd, niejednokrotnie stwarzali kłopoty porządkowe, uciekali się do kradzieży, wywołując nerwowe reakcje administracji i NKWD. Władze radzieckie starały się różnymi sposobami skłonić byłych zesłańców do pozostania w dotychczasowych miejscach pobytu i do pracy, zwłaszcza w przedsiębiorstwach gospodarki leśnej. Nakłaniano ich do zawierania indywidualnych umów o pracę, obiecując lepsze warunki płacowe i bytowe, oferując ulokowanie rodzin w okolicznych wsiach, gdzie łatwiej było o wyżywienie. W praktyce jednak warunki zatrudnienia nie poprawiły się znacząco. Polskich robotników nie zaopatrywano w odpowiednie ubrania i obuwie, nawet gdy pracowali na mrozie sięgającym -34oC. Ich wynagrodzenie nie wiele przewyższało koszt utrzymania jednej osoby, co w przypadku rodzin z większą liczbą osób niepracujących oznaczało skrajną nędzę i zagrożenie głodem. Bardzo trudne były warunki mieszkaniowe, w jakich przyszło żyć polskim obywatelom. Niejednokrotnie kwaterowani byli w niewyobrażalnie przepełnionych pomieszczeniach (np. na miejscach przeznaczonych dla 30 osób nocowało 60 osób, w izbie o powierzchni 15 m2 gnieździło się 35 osób, a w pomieszczeniu o powierzchni 6 m2 - 10 osób), pozbawionych elementarnego wyposażenia. Trudno się dziwić, że w tych warunkach nie było mowy o utrzymaniu jakichkolwiek standardów sanitarnych, a w konsekwencji pojawiały się przypadki zachorowań na choroby zakaźne, w tym tyfus. Na nieustanne interwencje polskich przedstawicieli strona radziecka - choć niejednokrotnie jej własne kontrole przynajmniej częściowo potwierdzały dramatyczną sytuację i niewłaściwe działania administracji lokalnej i kierownictw przedsiębiorstw - najczęściej reagowała twierdzeniami o uchylaniu się ludności polskiej od rzetelnej i wydajnej pracy, nieprzestrzeganiu zasad porządku i reżimu sanitarnego itp. Sytuację mieszkaniową w samym Syktywkarze poprawiło zorganizowanie przez delegaturę domów noclegowych na przedmieściach miasta.

Placówki polskie, w tym delegatura, niejednokrotnie uciekały się do rozwiązań kolidujących z obowiązującymi w ZSRR przepisami, lub do swoistego "naginania" tych ostatnich wedle swoich potrzeb. Z reguły służyło to uzyskaniu od władz radzieckich określonych dóbr lub dokumentów, uchylaniu się od obowiązków egzekwowanych przez te władze, poprawie sytuacji materialnej poszczególnych osób czy grup. Praktyki owocowały napięciami i konfliktami, a później nasilającymi się represjami. Przykładem tego rodzaju działalności było utworzenie z inicjatywy delegatury w styczniu 1942 r. w Syktywkarze polskiej spółdzielni (artelu) "Polskij kustar'", w której fikcyjnie zatrudniano wielu obywateli polskich, by wypłacać im wynagrodzenie i wydawać kartki zaopatrzeniowe. Tego rodzaju praktyki, przez władze radzieckie uznawane za łamanie prawa, prowadziły do interwencji NKWD.

Władze radzieckie zarzucały wielokrotnie polskim obywatelom uchylanie się od pracy, wyłudzanie nienależnych świadczeń, masowe włóczęgostwo i uprawianie spekulacji. W swoim sprawozdaniu delegat potwierdzał, że część obywateli polskich zgłaszała się do pracy wyłącznie w celu uzyskania przydziałów odzieży i kartek żywnościowych, rychło tę pracę porzucała, spekulując następnie uzyskanymi w ten sposób dobrami. Pociągało to za sobą procesy karne, ale przede wszystkim tworzyło niekorzystna atmosferę wokół ludności polskiej i prowadziło do konfliktów. Wedle oceny delegatury wielu obywateli polskich w Syktywkarze, zwłaszcza Żydów, zajmowało się właśnie tego rodzaju spekulacją.

Strona radziecka w miarę upływu czasu coraz rygorystyczniej stosowała wobec obywateli polskich te same reguły, co wobec własnych obywateli. Dotyczyło to zwłaszcza obowiązku pracy i restrykcyjnego ustawodawstwa o dyscyplinie pracy. Starano się tez zmusić obywateli polskich do opuszczenia miast posługując się karami za przebywanie tam (zwłaszcza w Syktywkarze) bez zameldowania. W lutym 1942 r. doszło do akcji milicyjnych mających na celu przymusowe wysiedlenie ze stolicy niepracujących obywateli polskich. Bez wątpienia posunięcia te zmierzały do wymuszenia na ludności polskiej podejmowania pracy w przedsiębiorstwach leśnych i zapobieżeniu grupowania się jej w ośrodkach miejskich. W okresie silnego ochłodzenia stosunków polsko-radzieckich po ewakuacji armii polskiej do Iranu, obywatele polscy w niektórych rejonach objęci zostali także tzw. mobilizacją do pracy, mimo protestów polskiej ambasady. W Syktywkarze w ramach owej mobilizacji w końcu 1942 r. przymusowo skierowano do pracy w północnych rejonach republiki setki osób, w tym chorych i inwalidów, rozdzielając przy tym rodziny.

Organizowana przez polską ambasadę pomoc w formie pieniężnej i rzeczowej objąć miała w pierwszym rzędzie dzieci osierocone lub pozostające pod opieką osób niemogących pracować, ludzi całkowicie niezdolnych do pracy, zwłaszcza starszych i samotnych, a w dalszej kolejności pozostałą ludność. Pomoc rzeczowa, organizowana przez rząd polski i organizacje charytatywne na Zachodzie, napływała głównie koleją z Archangielska do Ajkino, skąd samochodami rozwożono ją do magazynów w Syktywkarze i w terenie. Pierwszy transport nadszedł już w grudniu 1941 r. Dostawy te odbywały się z ogromnymi trudnościami, częściowo wynikającymi z okoliczności wojennych, napięć w transporcie radzieckim i panującego chaosu, niejednokrotnie jednak wywoływane były nieprzemyślanymi, a nawet świadczącymi o złej woli posunięciami władz radzieckich. Każda para butów, sztuka ciepłej odzieży i każdy kilogram maki czy tłuszczu miał wielkie znaczenie dla żyjącej w ekstremalnie trudnych warunkach ludności polskiej. W opinii drugiego z kolei delegata ambasady Stanisława Winiarczyka, do lipca 1942 r. każdy polski obywatel w Komi otrzymał co najmniej jedną sztukę odzieży. Pomoc ta odgrywała jednak drugoplanową rolę w zapewnieniu możliwości przeżycia, jeśli zważyć, iż np. za przeciętną zapomogę pieniężna można było na wolnym rynku kupić co najwyżej kilka jaj.

29 stycznia 1942 r. Rada Komisarzy Ludowych ZSRR wydzieliła specjalne przydziały (fondy) żywności i artykułów przemysłowych na zaopatrzenie organizowanych przez polską ambasadę instytucji opiekuńczych, obywateli polskich niezdolnych do pracy, a także pracujących i członków ich rodzin według norm obowiązujących w radzieckim systemie reglamentacji. Jednakże władze Komi jeszcze w końcu lutego 1942 r. nie dysponowały żadnymi informacjami na ten temat i nie realizowały tych postanowień. Także później uzyskanie obiecanych przydziałów wielokrotnie wymagało pokonywania nieprzeliczonych trudności i nie zawsze kończyło się sukcesem. Pogłębiały się natomiast trudności aprowizacyjne, dotykając całego społeczeństwa, ale szczególnie dotykając nie posiadających żadnych zasobów i możliwości zdobywania pożywienia obywateli polskich. W kwietniu 1942 r. weszły w życie przepisy uniemożliwiające korzystanie ze stołówek pracowniczych niepracującym członkom rodzin. Większość polskich rodzin, zwłaszcza liczniejszych, stale balansowała na granicy głodu, a śmierć głodowa stała się coraz częstszym zjawiskiem.

Ogromne znaczenie miało powstanie polskich instytucji opiekuńczych i oświatowych. Liczba tych placówek nie była stabilna, nie sprzyjały bowiem temu ani warunki materialne, ani polityka lokalnych władz. Zachowana dokumentacja nie końca pozwala ustalić ich liczbę, okres funkcjonowania, a tym bardziej liczebność przebywających w nich osób. Do grudnia 1942 r. powstało 8 sierocińców z 440 wychowankami (o liczbie dzieci w 2 placówkach brak danych), 4 przedszkola dla 190 dzieci, 5 domów noclegowych, z których korzystało 120 osób, 1 dom inwalidów dla 50 podopiecznych. Na początku lutego 1942 r. istniało 13 polskich przedszkoli. W sumie w przedszkolach i żłobkach zorganizowanych pod pieczą delegatury znajdowało się wówczas 409 polskich dzieci, ponad dwa razy więcej niż w placówkach radzieckich. Ponadto działało 5 polskich domów dziecka, w których łącznie przebywało 331 dzieci. W okresie działania delegatury zdołano utworzyć prawdopodobnie 19 szkół polskich. Według danych z marca 1943 r. w Komi działały także 2 domy inwalidów z 89 pensjonariuszami.

Likwidacja delegatur ambasady, cofnięcie przez stronę radziecką respektowania obywatelstwa polskiego i ponowna paszportyzacja ludności polskiej, przejęcie przez władze radzieckie polskich instytucji opiekuńczych i oświatowych - były to kolejne kroki prowadzące do zerwanie przez Kreml stosunków z rządem polskim. Dla obywateli polskich pozostałych na obszarze ZSRR otwierał się nowy etap ich losów.





Strona główna

Mapa strony

Moje publikacje