Strona główna

Mapa strony

Moje publikacje






POLACY W KAZACHSTANIE
1940-1946

Deportacje 1940-1941

Liczba deportowanych

Status deportowanych

Warunki egzystencji

Wyżywienie

Mieszkanie

Odzież i obuwie

Praca

Stan zdrowia

Pomoc i samopomoc

Otoczenia a Polacy

Postawy i nastroje

Życie religijne

Nastroje zesłanych


Na stronie

Historia Rosji i ZSRR

Konflikt rosyjsko-czeczeński

System represji w ZSRR

Historia GUŁagu

Masowe deportacje w ZSRR

Deportacje Polaków do ZSRR

Polacy w Kazachstanie

Wschodnie losy Polaków

Kresy Wschodnie

Przesiedlenia Polaków z ZSRR

Dzieje myśli politycznej

Z najnowszych dziejów Polski

Z dziejów Wrocławia




Status Polaków deportowanych do Kazachstanu

Status prawny obywateli polskich deportowanych do Kazachstanu w latach 1940-1941 był złożony już w momencie osiedlenia, a następnie ulegał dalszym zmianom.

29 listopada 1939 r. Prezydium Rady Najwyższej ZSRR przyjęło dekret, na mocy którego wszyscy mieszkańcy anektowanych ziem polskich, niezależnie od ich woli, nabyli obywatelstwo radzieckie. Stwarzało to formalne podstawy do stosowania wobec nich uregulowań prawnych ZSRR w sposób identyczny, jak wobec ogółu obywateli tego państwa, jakkolwiek nie oznaczało automatycznego zrównania ich w prawach z ludnością od dawna zamieszkującą ZSRR. W wielu wypadkach dopiero na zesłaniu w Kazachstanie Polacy otrzymywali radzieckie dowody tożsamości.

W nomenklaturze NKWD funkcjonowały następujące kategorie deportowanych: spiecpieriesielency (spiecposielency), ssylnoposielency, ssylni i wysłannyje (administratiwno wysłannyje). Precyzyjne rozróżnienie znaczeń tych terminów sprawia dziś badaczom poważne problemy, zwłaszcza, że klasyfikacja ta zmieniała się w czasie, a poszczególne grupy pierwotnie zaliczane do jednej kategorii przenoszono później do innej. Pierwsza z wymienionych kategorii to tzw. specjalni przesiedleńcy (specjalni osiedleńcy), tj. zesłańcy skazani na osiedlenie w wyznaczonych osiedlach (tzw. specjalnych osiedlach - spiecposiołkach) znajdujących się pod bezpośrednim zarządem specjalnych komendantur NKWD. Druga grupa (ssylnoposielency - zesłani na osiedlenie) to osoby skierowane na zesłanie, ale do osiedli pozostających pod normalną administracją, a nie w reżimie specjalnych komendantur NKWD. Kategoria ssylni różniła się od poprzedniej tylko terminem zesłania. Wreszcie ostatnią kategorię stanowili administracyjnie wysłani. Teoretycznie nie byli oni zesłańcami, lecz przymusowo przesiedlonymi w trybie decyzji administracyjnej. Dysponowali formalnie swobodą wyboru mieszkania i pracy w wyznaczonych miejscowościach, choć w praktyce najczęściej była to - zwłaszcza, jeśli chodzi o zatrudnienie - czysta teoria. Mogli poruszać się w granicach określonej jednostki administracyjnej, najczęściej rejonu, ale przeniesienie się z jednej miejscowości do innej wymagało zgody lokalnej administracji. Często wobec tej grupy stosowano także określenie "wolnych zesłańców" (przebywających na "wolnej zsyłce"), co oczywiście było swego rodzaju absurdem wobec ludzi przymusowo przesiedlonych, ale odróżniało ich jednak od osób izolowanych w specjalnych osiedlach.

Deportacje ludności polskiej podobnie jak w innych wypadkach, obejmowały całe rodziny (współmieszkające w jednym gospodarstwie lub mieszkaniu), a uzyskany status prawny był dziedziczony przez dzieci narodzone w trakcie zesłania. Odstępstwa od tej ostatniej zasady były regulowane odrębnymi aktami prawnymi.

Polacy, którzy znaleźli się w Kazachstanie należeli do trzech kategorii zesłańców. Deportowani w lutym 1940 r. byli specjalnymi przesiedleńcami. Spiecpieriesielency formalnie rzecz biorąc nie byli pozbawiani wielu praw przysługujących ogółowi obywateli radzieckich. Pozostawali jednak pod bezpośrednim nadzorem NKWD, zamieszkiwali na ogół w wyodrębnionych, specjalnych osiedlach i nie otrzymali paszportów. Rozporządzenie Ludowego Komisarza Spraw Wewnętrznych Ł.Berii z 29 grudnia 1939 r. o specjalnych osiedlach i roboczym wykorzystaniu tzw. "osadników" przewidywało, iż deportowani zostaną osiedleni w leśnych osadach zorganizowanych w rejonach robót prowadzonych przez Ludowy Komisariat Przemysłu Leśnego, w liczbie 100-500 rodzin w jednym takim osiedlu. Specjalnym osiedleńcom miały być zapewnione pomieszczenia mieszkalne i komunalne wedle norm przewidzianych dla robotników przemysłu leśnego, przy czym każda rodzina winna otrzymać oddzielne pomieszczenie lub wydzielone miejsce w baraku o powierzchni nie mniejszej niż 3 m kw. na osobę. Administracja specjalnych osiedli należała do rejonowych i osiedlowych komendantur NKWD. Te ostatnie miały powstać we wszystkich specjalnych osiedlach. Do ich zadań należało prowadzenie ewidencji zesłańców, przeciwdziałanie zbiegostwu i naruszaniu przewidzianego porządku oraz zasad roboczego wykorzystania zesłańców. Koszty utrzymania specjalnych komendantur NKWD w osiedlach i rejonach oraz administracyjnej obsługi deportowanych miały być pokryte z opodatkowania zesłańców w rozmiarach do 10 % miesięcznych zarobków. Wszyscy zdolni do pracy zesłańcy mieli obowiązek podjęcia pracy wyznaczonej przez odpowiednie przedsiębiorstwa Ludowego Komisariatu Przemysłu Leśnego. Wszelkie przemieszczenia się poza miejscowość zamieszkania oraz przenoszenie się z jednego domu (baraku) do innego wymagało zgody komendanta osiedla. Specjalni przesiedleńcy w określonych odstępach czasu (co miesiąc, a czasem co tydzień) byli zobowiązani do meldowania się w komendanturze NKWD. Ponadto głowy rodzin były zobowiązane pod groźbą odpowiedzialności karnej do informowania placówki NKWD o wszelkich zmianach osobowych w swojej rodzinie, tj. o zgonach, narodzinach, a także o ewentualnych ucieczkach. Nadzór komendantów specjalnych osiedli nad zatrudnieniem zesłańców wiązał się z prawem nakładania na nich kar administracyjnych oraz wynikających przepisów o dyscyplinie pracy wprowadzonych w 1938 r., a drastycznie zaostrzonych w 1940 r. Przewidywały one np. za spóźnienie do pracy karę 3 miesięcy robót poprawczych lub obniżenie zarobków o 25 % i więcej. W wypadku recydywy najczęściej sprawa kończyła się wyrokami wieloletniego uwięzienia w obozach pracy.

Wywiezieni w kwietniu 1940 r. określani byli jako wysłani administracyjnie (administratiwno wysłannyje). Ich prawa obywatelskie teoretycznie nie zostały ograniczone, wyjąwszy swobodę poruszania się poza granicami rejonu. Wydano im radzieckie paszporty, czym różnili się nawet od kołchoźników, którzy takich dokumentów nie posiadali. Natomiast ci, którzy zostali deportowani do Kazachstanu w 1941 r. należeli do kategorii zesłanych na osiedlenie (ssylnoposielency). Była to jedyna kategoria zesłańców, w stosunku do której określono czas zesłania. W tym wypadku miał on wynosić 20 lat. W wypadku osób zesłanych do osad pozostających pod normalną administracją z reguły deportowani mogli poruszać się po obszarze rejonu, ale nie wolno im było bez stosownych zezwoleń przeprowadzać się z jednej miejscowości do drugiej. Samowolne oddalenie się poza tak wyznaczony obszar było traktowane jako ucieczka.

Inne ograniczenia wynikały z unormowań dotyczących zatrudnienia deportowanych. Osoby mające status tzw. "wolnych zesłańców" teoretycznie dysponowały prawem wyboru zatrudnienia. W rzeczywistości jednak najczęściej znajdowały się w sytuacji przymusowej: w wypadku zesłania do kołchozu czy sowchozu mogły podjąć taką pracę, jaką przydzielił im kierownik gospodarstwa rolnego. Często zresztą w ogóle pracy dla nich nie było, o czym szerzej będzie mowa w jednym z następnych rozdziałów. Za naruszenie dyscypliny pracy przesiedleńcy odpowiadali zgodnie z obowiązującym prawem. Oznaczało to, że w rękach władz administracyjnych i kierownictw poszczególnych przedsiębiorstw pozostawały w istocie podobne instrumenty, jakimi dysponowali komendanci specjalnych osiedli wobec zesłanych tam osób. Mogli oni skierować sprawę do prokuratury nawet w wypadku niewielkiego spóźnienia do pracy, a to kończyło się rozprawą sądową, często zaoczną, oraz wyrokiem. Drakońskie przepisy odnośnie dyscypliny pracy pozwalały na karanie jej naruszenia miesiącami, a nawet latami pozbawienia wolności w obozach pracy i zdarzało się, iż skazany za nieusprawiedliwioną nieobecność w pracy kończył życie w łagrze.

Status specjalnych przesiedleńców oznaczał w praktyce wszechwładzę funkcjonariuszy NKWD wobec nich. To stwarzało warunki dla wszelkich aktów samowoli, wyzysku, przemocy, nadgorliwości, głupoty i złośliwości, a czasem wręcz sadyzmu. Faktycznie w niewiele mniejszym stopniu taką władzą wobec "wolnych zesłańców" byli pracownicy administracji państwowej, kierownicy sowchozów i przewodniczący kołchozów, przewodniczący rad wiejskich (sielsowietów), dyrektorzy przedsiębiorstw. W ich rękach bowiem znajdowały się nie tylko instrumenty prawne, związane np. ze wspomnianymi już uregulowaniami dotyczącymi przestrzegania dyscypliny pracy, ale także - a może przede wszystkim - możliwości bezpośredniego decydowania o materialnych warunkach bytu zesłańców, a w konsekwencji wręcz o ich biologicznym przetrwaniu. Od ich indywidualnych postaw, od ich gorliwości czy nadgorliwości, od ludzkich uczuć lub bezduszności czy okrucieństwa, od ich wyobraźni lub tępoty zależało w dużej mierze rzeczywiste położenie wielu deportowanych. Oczywiście, byli w swym postępowaniu skrępowani ogólnymi warunkami oraz zaleceniami zwierzchników, ale realne pole uprawiania własnej "polityki" w tym względzie nie było małe. Z relacji zesłańców wyłania się całe spectrum postaw i zachowań wobec nich ze strony wszystkich tych ludzi, przy czym jednak znacznie łatwiej było o napotkanie osób nastawionych wrogo lub tylko bezwzględnych wykonawców barbarzyńskiej polityki, niż ludzi współczujących represjonowanym, a w każdym razie zdecydowanych takie współczucie ujawnić w działaniu.

Specyficzna sytuacja zaistniała po wybuchu wojny radziecko-niemieckiej. Przynajmniej w niektórych miejscowościach usuwano wówczas Polaków z pracy. Tak było np. w obwodzie semipałatyńskim w Ajaguz i Sergiopolu. Powodowało to utratę podstaw do uzyskania pozwolenia na pobyt w mieście.

Deportowanych nie włączono do spisów wojskowych w miejscu osiedlenia i w zasadzie nie powoływano do armii w latach 1940-1942. Pobór miał miejsce dopiero po zerwaniu stosunków polsko-radzieckich, tzn. po kwietniu 1943 r. Natomiast już od 1941 r. powoływano obywateli polskich do tzw. armii pracy. Początkowo dotyczyło to głównie przedstawicieli mniejszości narodowych, którym odmawiano uznania polskiego obywatelstwa, a od 1943 r. także Polaków.

Zesłańczy status ludności polskiej został formalnie zniesiony w wyniku amnestii zadekretowanej 12 sierpnia 1941 r. przez Prezydium Rady Najwyższej ZSRR w następstwie zawarcia układu polsko-radzieckiego z 30 lipca tegoż roku. Objęci amnestią obywatele polscy otrzymywali tymczasowe zaświadczenie, tzw. udostowierienije, stwierdzające:

"Okaziciel niniejszego ob...[imię i nazwisko], rok urodzenia..., miejsce urodzenia... na podstawie dekretu Prezydium Rady Najwyższej [został] amnestionowany jako obywatel polski i ma prawo swobodnego przebywania na terytorium ZSRR, z wyłączeniem strefy przygranicznej, stref zakazanych, miejscowości ogłoszonych jako objęte stanem wojennym i zastrzeżonych miast pierwszej i drugiej kategorii.

Wraz z nim znajdują się: [Tu wyszczególnieni mogli być członkowie rodzin] Ob. ... [imię i nazwisko] kieruje się do wybranego przez siebie miejsca zamieszkania ... [tu podawano miejscowość]". Udostowierienije takie w ciągu trzech miesięcy miało zostać wymienione na paszport polski.

Bardzo szybko istotnym zagadnieniem okazał się nie uregulowany w układzie lipcowym problem obywatelstwa polskiego. Strona polska, wychodząc z założenia, iż unieważnienie układów radziecko-niemieckich oznacza powrót do stanu sprzed 1939 r., domagała się respektowania obywatelstwa Rzeczypospolitej wszystkich osób posiadających je przed 1 września 1939 r. Rosjanie początkowo nie podnosili tej kwestii, a z obozów pracy zwalniano nie tylko Polaków, ale także obywateli polskich narodowości ukraińskiej, białoruskiej czy żydowskiej. Rychło jednak, wraz z pojawieniem się innych kwestii spornych, płaszczyzną coraz ostrzejszego konfliktu stało się zagadnienie zakresu uznawania przez władze radzieckie polskiego obywatelstwa, co integralnie wiązało się ze stosunkiem do kwestii terytorialnych. Otóż we wrześniu 1941 r. komisarz spraw wojskowych Kazachstanu gen. A.Szczerbakow, działając wedle instrukcji władz centralnych, nakazał powoływanie do tzw. armii pracy (trudarmii) obywateli polskich narodowości ukraińskiej, białoruskiej i żydowskiej. Spotkało się to ze zdecydowanym protestem władz polskich, które jednocześnie zwracały uwagę, iż obywatelom polskim tych narodowości uniemożliwiano przejazdy do rejonów formowania polskich jednostek wojskowych. 1 grudnia 1941 r. Ludowy Komisariat Spraw Zagranicznych ZSRR, powołując się na dekret Rady Najwyższej ZSRR z 29 listopada 1939 r. w sprawie obywatelstwa mieszkańców tzw. Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi, notyfikował zgodę na respektowanie obywatelstwa polskiego tylko w stosunku do osób narodowości polskiej, znajdujących się w dniach 1-2 listopada na terytorium tzw. Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi, proklamując zresztą to posunięcie jako akt dobrej woli i "ustępliwości" rządu ZSRR. W praktyce uznawano wszakże obywatelstwo polskie także części ludności żydowskiej, pochodzącej z głębi Polski. Strona polska wprawdzie decyzji tych nie uznała, a polemika na ten temat trwała dalej, jednakże nie miało to realnego wpływu na położenie grup ludności będących przedmiotem sporu.

Amnestia i wydawanie tymczasowych zaświadczeń ogromnej większości Polaków w ZSRR przynosiło jednak wolność i swobodę poruszania się, choć jak się okazało w praktyce ani wolność, ani swoboda poruszania się nie były pełne. Pewne ograniczenia formalnie wynikały z przepisów radzieckich, które np. uniemożliwiały przenoszenie się obywateli polskich do niektórych miast. Władze radzieckie po początkowym okresie okazywania względnej przychylności obywatelom polskim, szybko przeszły do polityki ograniczania ich swobody i utrudniania, czy wręcz blokowania możliwości zmiany miejsca pobytu, a zwłaszcza starały się nie dopuszczać do ich niekontrolowanego napływu do miast. Możliwość osiedlania się w miastach warunkowana była uzyskaniem tam pracy, tej zaś nie można było otrzymać bez zameldowania. Organy władzy odmawiały zaś zameldowania obywateli polskich, jeśli nie mogli wykazać się stałym zatrudnieniem i świadomie tworzone błędne koło zamykało się w ten sposób. Pewna część Polaków, którzy mimo to w miastach się znaleźli, mieszkała tam z tego punktu widzenia nielegalnie i w ciągłej obawie przed represjami. Takimi represjami zresztą otwarcie grożono, a niejednokrotnie zmuszano do przenoszenia na wieś. Innym utrudnieniem, z którym Polacy często się spotykali, np. przy przenosinach z jednego kołchozu do drugiego czy do sowchozu w poszukiwaniu lepszych warunków życia, był wymóg rozliczenia się z kołchozem, w którym przebywało się dotąd. Polacy, formalnie nie będący kołchoźnikami, zaświadczenia o takim rozliczeniu nie mogli uzyskać, zwłaszcza, gdy w wyniku specyficznego obliczania należności za pracę i potrącania kosztów utrzymania część z nich formalnie była w kołchozach zadłużona. Podróż koleją do ewentualnych nowych miejsc pobytu wymagała zakupu biletów, co nie było sprawą prostą: żądano zezwoleń na podróż, odmawiano sprzedaży biletów, na stacjach przesiadkowych utrudniano uzyskanie tzw. kompasirowki (pieczęci na bilecie uprawniającej do kontynuowania podróży) itp. Władze radzieckie nie tylko często nie udzielały żadnej pomocy w organizowaniu zbiorowych transportów, ale wręcz je utrudniały. Wreszcie przenosiny zawsze wiązały się z kosztami, których wielu dotychczasowych zesłańców nie było w stanie ponieść. Częstokroć zresztą swoista "ucieczka" z kołchozów i sowchozów Kazachstanu prowadziła do pogorszenia, a nie poprawy warunków życia. Do spraw tych wypadnie jeszcze dalej powrócić.

Taki stan rzeczy trwał do początków 1943 r. 15 stycznia tegoż roku Rada Komisarzy Ludowych ZSRR podjęła decyzję o przeprowadzeniu paszportyzacji osób posiadających dotąd obywatelstwo polskie, a więc o powtórnym narzuceniu im obywatelstwa radzieckiego. 16 stycznia Ludowy Komisariat Spraw Zagranicznych ZSRR przekazał polskiej ambasadzie notę, w której odmawiał uznawania obywatelstwa polskiego także wobec Polaków, którzy w dniach 1 i 2 listopada 1939 r. znajdowali się na obszarach inkorporowanych wówczas do ZSRR. W praktyce oznaczało to wyjęcie polskich zesłańców jako obywateli radzieckich spod kompetencji polskiej ambasady i przywrócenie stanu sprzed podpisania umowy lipcowej. Jakkolwiek było to stanowisko sprzeczne z prawem międzynarodowym i duchem układu polsko-radzieckiego z 30 lipca 1941 r. oraz deklaracji Sikorski-Stalin z 4 grudnia 1941 r., to jednak polskie protesty na nic się zdały. W konsekwencji organy NKWD przystąpiły do przymusowej paszportyzacji ludności polskiej. Istotne było i to, że w jej trakcie zmuszano do pobierania dokumentów tożsamości stwierdzających nie tylko obywatelstwo radzieckie, ale częstokroć narodowość niezgodną z rzeczywistością: zamiast polskiej wpisywano białoruską bądź ukraińską.

Stosunek władz radzieckich do ludności polskiej był funkcją stanu politycznych stosunków polsko-radzieckich. Już wiosną 1942 r., w okresie pierwszej ewakuacji polskiej armii z ZSRR, nastąpiło pogorszenie w postępowaniu organów i instytucji radzieckich, objawiające się m.in. w usuwaniu Polaków z lepszych stanowisk pracy, rygorystycznym stosowaniu przepisów o dyscyplinie pracy itp. Zerwanie stosunków polsko-radzieckich zaowocowało dalszym pogorszeniem się odniesień władz do ludności polskiej. Miało to niejednokrotnie bardzo praktyczny, a dotkliwy dla Polaków wymiar. Zaczęto ich ponownie traktować jak zesłańców, a nawet jako element wrogi. W niektórych miastach stworzono dla nich odrębne kolejki w sklepach, w których rytm obsługi był wyraźnie wolniejszy.

Po utworzeniu Związku Patriotów Polskich i rozwinięciu przezeń działalności w terenie, sytuacja znów się nieco zmieniła. Wprawdzie Polacy z punktu widzenia władz radzieckich pozostawali nadal obywatelami ZSRR, ale równocześnie byli traktowani na odrębnych zasadach, co znajdowało wyraz w powstawaniu polskich szkół, zakładów opiekuńczych, systemu pomocy społecznej itp. Można nawet mówić o pewnym paradoksie: wraz z odebraniem polskiego obywatelstwa, poprzez stworzenie ZPP zarysowano przed polską zbiorowością pewną perspektywę powrotu do kraju, a właśnie przynależność do Związku, zdominowanego w sensie politycznym przez komunistów, rysowała się jako pomost do ojczyzny. Wiązało się to oczywiście z zamiarami Stalina co do sposobów rozwiązania całej kwestii polskiej.

Przymusowe nadanie obywatelstwa radzieckiego wiązało się jednakże z rozmaitymi konsekwencjami, m.in. w zakresie mobilizacji do wojska oraz do tzw. armii pracy. Próby zamiany powołania do Armii Czerwonej na przydział do nowego wojska polskiego, dowodzonego przez Zygmunta Berlinga, nie zawsze były skuteczne. Żołnierze tych oddziałów nadal zresztą pozostawali obywatelami radzieckimi, choć służyli pod polskimi sztandarami, w polskich mundurach i składali polską przysięgę.

Istotne było zawężenie przez ZPP - w zgodzie ze stanowiskiem władz radzieckich - kręgu osób, które mogły być objęte wspomnianymi przywilejami i znajdowały się w rejestrach jako ludność polska. Wypowiadając się na ten temat 9 sierpnia 1943 r. Stanisław Skrzeszewski stwierdził: "W pierwszej kolejności obsługujemy Polaków, którzy do 1939 r., do rozpoczęcia wojny Niemiec przeciw Polsce, byli obywatelami polskimi i obecnie zamieszkują na terytorium Związku Radzieckiego. W drugiej kolejności obsługujemy Żydów, z takim samym zastrzeżeniem, którzy do 1939 r. byli obywatelami polskimi, a obecnie zamieszkują na terytorium Związku Radzieckiego. I w wyjątkowych wypadkach my możemy obsługiwać osoby innych narodowości, na przykład Ukraińców, Białorusinów, którzy do 1939 r. pracowali w rdzennej Polsce i są ściśle związani z polską kulturą".

Dopiero 22 czerwca 1944 r., gdy front zbliżał się do tzw. linii Curzona, a więc projektowanej przez Kreml przyszłej granicy polsko-radzieckiej, Prezydium Rady Najwyższej ZSRR wydało dekret o prawie przyjęcia obywatelstwa polskiego przez obywateli radzieckich narodowości polskiej pełniących służbę wojskową w armii polskiej w ZSRR, pomagających tej armii w walce o wyzwolenie Polski spod okupacji niemieckiej oraz przez rodziny tych obywateli. Pragnący uzyskać obywatelstwo polskie musieli składać odpowiednie deklaracje do komisji Prezydium Rady Najwyższej do spraw nabywania, zrzekania się i pozbawiania obywatelstwa. Tym samym powstała szansa odzyskania obywatelstwa polskiego przez żołnierzy armii Berlinga i ich rodziny, także te pozostające nadal w Kazachstanie.

9 września 1944 r. Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego zawarł z rządami radzieckich republik ukraińskiej i białoruskiej, a 22 września z rządem Litewskiej SRR, umowy o repatriacji osób narodowości polskiej i żydowskiej, które posiadały obywatelstwo polskie przed 17 września 1939 r., o ile wyrażą taką wolę w postaci deklaracji złożonej wobec władz radzieckich i przedstawicieli PKWN. Prawa do repatriacji pozbawiano tym samym obywateli polskich innych narodowości. Sami zainteresowani musieli przy tym udowodnić swe polskie obywatelstwo sprzed 1939 r., co niejednokrotnie nie było proste z powodu braku stosownych dokumentów. Władze radzieckie, które ostatecznie decydowały o uznaniu bądź odrzuceniu zasadności takich wniosków, czyniły wiele, by ograniczyć liczbę mogących skorzystać z powyższych uregulowań.

Wreszcie 6 lipca 1945 r. podpisana została umowa między polskim Tymczasowym Rządem Jedności Narodowej a rządem radzieckim o "prawie zmiany obywatelstwa i ewakuacji osób narodowości polskiej i żydowskiej zamieszkałych w ZSRR", na podstawie której obywatelstwo polskie mogły odzyskać przebywające w całym ZSRR, a więc i w Kazachstanie, osoby tych dwóch narodowości, spełniające te same warunki, które zawarto w umowach z września 1944 r. Stało się to dwa miesiące po zakończeniu wojny w Europie, trzy miesiące po wyzwoleniu spod okupacji niemieckiej wszystkich ziem mających stanowić nową Polskę. Moment podjęcia tej decyzji nie był oczywiście przypadkowy i ściśle wiązał się z utworzeniem nowego rządu polskiego. Dramat Polaków pozostających w głębi ZSRR polegał na tym, że podpisanie owej umowy dopiero w lipcu 1945 r. oznaczało w praktyce przedłużenie ich pobytu poza ojczyzną o co najmniej rok. Dla wielu było to zbyt długo - nie doczekali już powrotu do kraju.





Strona główna

Mapa strony

Moje publikacje