Strona główna

Mapa strony

Moje publikacje







Rosja - Czeczenia

Pierwsze starcia

Pierwsi imamowie

Pod sztandarami Szamila

Czeczenia w II poł. XIX w.

Rewolucje i wojna domowa

Radziecka autonomia

Deportacja

Restytucja autonomii

W dobie pieriestrojki

Niepodległa Czeczenia

Wojna 1994-1996

Między wojnami

Wojna 1999-?

Zbrodnie wojenne


Na stronie

Historia Rosji i ZSRR

Konflikt rosyjsko-czeczeński

System represji w ZSRR

Historia GUŁagu

Masowe deportacje w ZSRR

Deportacje Polaków do ZSRR

Polacy w Kazachstanie

Wschodnie losy Polaków

Kresy Wschodnie

Przesiedlenia Polaków z ZSRR

Dzieje myśli politycznej

Z najnowszych dziejów Polski

Z dziejów Wrocławia



Między wojnami (1996-1999)



Spis treści Realizacja układu chasawjurtowskiego
Wybory w Czeczenii
Stosunki rosyjsko-czeczeńskie - faza negocjacji
Islamizacja Czeczenii
Kryzys władzy w Czeczenii i w Rosji
Stosunki czeczeńsko-rosyjskie - faza konfrontacji







Realizacja układu chasawjurtowskiego

Wykorzystanie szans stworzonych przez układ w Chasaw-Jurcie zależało od woli kontrahentów. Rosja miała do wyboru trzy rozwiązania pokojowe: 1) zabiegać o utrzymanie Czeczenii w Federacji poprzez kompromis z umiarkowanym nurtem ruchu narodowego i izolowania elementów radykalnych, 2) uznać niepodległość Czeczenii i wypracować zasady współpracy z nią, 3) uznać niepodległość republiki, ale w dalszej perspektywie zmusić ją do uległości przez nacisk gospodarczy. Deklaratywnie Moskwa opowiadała się za pierwszą z tych ewentualności, ale okazała się niezdolna do jej realizacji. Stały temu na przeszkodzie kryzys władzy i niewydolność finansowo-gospodarcza Rosji oraz układ sił w Czeczenii, gdzie nurt umiarkowany nie zdołał zapanować nad sytuacją w kraju, a strona rosyjska nie uczyniła nic, by mu to ułatwić.

Niemal nazajutrz po podpisaniu układu chassawjurtowskiego w obu izbach parlamentu rosyjskiego zakwestionowano jego legalność. Lebiedia oskarżano wręcz o zdradę. W interpretacji porozumienia górę wzięło twierdzenie, iż było ono wyłącznie "ramowym dokumentem politycznym", a nie aktem prawnym. Dyskusja w Dumie nad sprawozdaniem Lebiedia o sytuacji na Północnym Kaukazie przekształciła się we frontalny atak na układ chasawjurtowski i jego rosyjskiego sygnatariusza. 10 października Rada Federacji przyjęła specjalną rezolucję potwierdzającą konstytucyjny status Republiki Czeczeńskiej jako nieodłącznej części Federacji Rosyjskiej, a dzień później Prokurator Generalny FR Jurij Skuratow oświadczył, że z prawnego punktu widzenia porozumienie było sprzeczne z konstytucją FR i jako takie nie mogło stanowić podstawy dla stosunków między Federacją a Czeczenią. Władze FR powoływały się wszakże na nie twierdząc, iż pozostawiało jako niezmieniony status Czeczenii do końca 2001 r., zatem żądania uznania niepodległości republiki były bezpodstawne. Równocześnie podtrzymywano tezę o nielegalnym charakterze władzy Dudajewa, jako pochodzącej z nielegalnych wyborów w 1991 r., z czego wynikało, iż Czeczenia pozostawała częścią Federacji Rosyjskiej. Ta wykładnia pozostawiała jednak delikatny problem: z kim zawarto układ chasawjurtowski? Maschadow wedle tej wykładni był wszak funkcjonariuszem mianowanym nielegalnego prezydenta nieistniejącego państwa.

Lebiediowi nie udało się stworzyć odpowiedniego zaplecza politycznego i wpływów w tzw. resortach siłowych. Ostatecznie w połowie października Jelcyn odwołał go ze wszystkich stanowisk, zarzucając mu samowolę, karygodne błędy i dążenia do prezydentury. Nowym sekretarzem Rady Bezpieczeństwa został Iwan Rybkin. Po objęciu urzędu zapewniał on o woli respektowania dotychczasowych uzgodnień i kontynuowania procesu pokojowego, jednak zmiana ta w połączeniu z kwestionowaniem konstytucyjności układu chasawjurtowskiego było dowodem, że kierunek poczynań Moskwy nie był przesądzony. Jelcyn mianował też Borysa Bieriezowskiego na zastępcę sekretarza Rady Bezpieczeństwa, powierzając mu ekonomiczne aspekty problemu czeczeńskiego. Był to kolejny sygnał powiązań między tym problemem a kwestią kaspijskiej ropy i jej transferu na zachód. Bieriezowskij deklarował poniechanie polityki rosyjskiego dyktatu politycznego na Kaukazie i ustanowienie tam stosunków opartych na mechanizmach gospodarczych, a jego hasło w stosunku do Czeczenii brzmiało: "za bezpieczeństwo trzeba płacić". Środków dostarczyć miały zyski z transferu kaspijskiej ropy. Zaangażowanie Czeczenii w to przedsięwzięcie i przekształcenie komendantów polowych w akcjonariuszy przedsiębiorstw naftowych stworzyłoby płaszczyznę "miękkiej integracji" Czeczenii z Rosją, ale to musiało potrwać, rozstrzygnięcie statusu Czeczenii należało więc odsunąć na czasy, gdy polityka ta przyniosłaby efekty. Zamysłem odmiennego rozwiązania był to projekt utworzenia na całym terytorium Czeczenii wydzielonej strefy ekonomicznej, co miało zachęcić zagranicznych inwestorów do udziału w odbudowie kraju, a jednocześnie bez otwartego wprowadzania "kordonu sanitarnego" izolować republikę od reszty Federacji.

W Czeczenii sprawą pierwszoplanową było stworzenie nowego rządu, ewakuacja pozostałych jeszcze jednostek rosyjskich oraz odbudowa gospodarcza. 16 października premierem został Asłan Maschadow, który objął także ministerstwo obrony, a kluczowe resorty znalazły się w rękach tzw. komendantów polowych. Koalicyjny charakter gabinetowi nadawało powołanie na ministra opieki społecznej Szamila Beno, pierwszego szefa dyplomacji niepodległej Czeczenii, który od 1993 r. pozostawał w opozycji wobec Dudajewa, na ministra gospodarki Sałambeka Majgowa reprezentującego diasporę czeczeńską w Rosji, a na ministra zasobów strategicznych Imrana Dokszukajewa związanego z Chasbułatowem. Ustalono także, że wybory prezydenckie i parlamentarne odbędą się 27 stycznia 1997 r.

Równolegle przebiegał proces regulowania stosunków na linii Grozny-Moskwa. 3 października 1996 r. do stolicy Rosji udał się prezydent Jandarbijew. Jego partnerem w rozmowach był premier Czernomyrdin, co wskazywało na wzrost jego zaangażowania w problem czeczeński i wiązało się z koniecznością rozwiązywania jego gospodarczych aspektów, w szczególności eksploatacji rurociągów w kontekście realizacji tzw. kontraktu stulecia. Czernomyrdin i Jandarbijew podpisali porozumienie w istocie potwierdzające układ chasawjurtowski i powołujące dwustronną komisję, mającą nadzorować ewakuację oddziałów rosyjskich, określić sposoby zwalczania przestępczości, zapobiegać konfliktom etnicznym, zapewnić właściwe wykorzystanie środków przeznaczonych na odbudowę gospodarki i infrastruktury socjalnej Czeczenii, zadbać o współpracę organów państwowych i zainteresowanych organizacji rosyjskich i czeczeńskich w zakresie wyżywienia i opieki zdrowotnej nad ludnością republiki.

Moskwa nie odrzucała udziału w likwidacji zniszczeń wojennych, co zreszta było oczywiste, jeśli chciała traktować Czeczenię jako część Federacji. Jandarbijew domagał się wszakże 100 tys. dolarów dla każdej czeczeńskiej rodziny, która straciła kogoś w toku wojny, co dawało w istocie abstrakcyjną dla obu stron kwotę. Z kolei Moskwa chciała zawarcia umowy w sprawie transportu ropy i przewozów kolejowych przez terytorium republiki na zasadach nie uwzględniających, że ta stała się de facto niepodległym państwem. 23 listopada Jelcyn wydał dekret o pełnym wycofaniu z Czeczenii sił federalnych, co stało się przesłanką podpisania tego samego dnia przez Czernomyrdina i Maschadowa tymczasowego porozumienia o stosunkach rosyjsko-czeczeńskich. Przewidywało ono, że do wyborów styczniowych w Czeczenii obowiązywać będzie prawodawstwo rosyjskie, nastąpi przywrócenie połączeń komunikacyjnych oraz wspólnymi siłami będą rozwiązywane problemy socjalne i humanitarne. Zapowiedziano też podpisanie po wyborach szczegółowego układu o stosunkach gospodarczych. Duma przegłosowała wprawdzie na początku grudnia uchwałę stwierdzającą, iż dekret Jelcyna z 23 listopada oraz porozumienie Czernomyrdin-Maschadow "nie odpowiadają konstytucyjnym wymogom integralności terytorialnej, obrony i bezpieczeństwa Rosji", jednak faktycznie pozostało ono podstawą stosunków dwustronnych. Tym samym znikły przesłanki dalszego istnienia zawgajewowskich władz Czeczenii. Już 17 listopada ogłoszona została dymisja rządu kierowanego przez Nikołaja Koszmana, a 9 grudnia Rosjanie zamknęli jego przedstawicielstwo w Moskwie. Zawgajew w lutym następnego roku został rosyjskim ambasadorem w Tanzanii.

Wedle ówczesnych ocen odbudowa Czeczenii wymagała niezwłocznych nakładów w wysokości 15 mld dolarów. Nawet przy najlepszej woli politycznej pogrążona w kłopotach gospodarczych Rosja nie była w stanie wyasygnować w krótkim czasie nawet części potrzebnych sum. Na rok 1997 rząd przewidział wydatkowanie na ten cel 757 mln rubli, a i tak napotkał opór w Dumie. Pozostawała też otwarta kwestia zasad transferu przez Czeczenię ropy naftowej z regionu kaspijskiego i bezpieczeństwa rurociągów. Wprawdzie Maschadow zapewnił stronę rosyjską, że Czeczenia nie będzie utrudniać transportu ropy z Azerbejdżanu do Noworosyjska, a rurociąg po odpowiednich pracach remontowych miał być sprawny na przełomie marca i kwietnia 1997 r., ale przedmiotem sporu stała się wysokość opłat transferowych na rzecz Groznego.



Wybory w Czeczenii

W grudniu w Czeczenii narastała atmosfera przedwyborcza. Obawiano się prób uniemożliwienia wyborów czy to w wyniku działań władz rosyjskich, czy też części tzw. komendantów polowych, którzy - jak np. Salman Radujew - nie akceptowali ugody z Moskwą. Ddokonany w nocy z 16 na 17 grudnia w aule Nowyje Atagi mord na sześciu pracownikach Międzynarodowego Czerwonego Krzyża dał asumpt do kwestionowania zdolności władz czeczeńskich do utrzymania bezpieczeństwa w kraju i zapewnienia warunków do odbycia wyborów. Czynnikiem grożącym destabilizacją stała się ponownie aktywność Kozaków domagających się przyłączenia rejonów naurskiego i szełkowskiego do Kraju Stawropolskiego. Był wreszcie trudny problem uchodźców, których liczebność oceniano na 400 tys. W trakcie rokowań rosyjsko-czeczeńskich strona czeczeńska zapewniła, iż stworzone zostaną warunki, by ludzie ci mogli wziąć udział w wyborach, ale wykonanie tego ustalenia nie było proste. Dwustronna komisja rosyjsko-czeczeńska postanowiła, że punkty głosowania zostaną także otwarte poza granicami Czeczenii, ostatecznie jednak uruchomiono je tylko w Inguszetii, zaś przebywających w innych rejonach wezwano do powrotu do kraju.

Do walki o 63 mandaty deputowanych stanęło 766 kandydatów. O fotel prezydenta republiki ubiegało się 16 kandydatów, ale liczyło się tylko trzech: Jandarbijew, Basajew i Maschadow. Ten ostatni w związku z tym 1 stycznia zrezygnował z funkcji premiera. 5 stycznia ostatnie oddziały rosyjskie opuściły republikę i tym samym spełniony został jeden z podstawowych warunków swobodnej elekcji. OBWE delegowała 72 obserwatorów, którzy mieli monitorować przebieg wyborów. Oficjalnie zarejestrowano 513585 uprawnionych do głosowania, z czego w wyborach 27 stycznia 1997 r. uczestniczyło 79,3 %. W wyborach prezydenckich zwyciężył Maschadow, który zdobył poparcie 59,3 % głosujących (na Basajewa padło 23,5 % głosów, na Jandarbijewa 10,1 %). Natomiast wybory parlamentarne w pierwszej turze przyniosły rozstrzygniecie jedynie co do 5 mandatów. W drugiej turze, 15 lutego, w wielu okręgach frekwencja nie przekroczyła 30 %, zaś prawo wyborcze dla ważności głosowania wymagało udziału co najmniej 50 % uprawnionych. 15 lutego do 5 deputowanych wybranych w styczniu dołączyło ledwie 40 dalszych.

16 lutego Maschadow zdymisjonował dotychczasowy rząd i przystąpił do tworzenia nowego, w którym sam został premierem i ministrem obrony. Stanowiska pierwszych wicepremierów objęli Mowladi Udugowow, który odpowiadać miał za całokształt polityki zewnętrznej państwa oraz Szamil Basajew, w którego kompetencji znalazła się gospodarka. W rządzie zasiadali zarówno dawni tzw. komendanci polowi, jak i byli ministrowie Zawgajewa.

Maschadow stanął w obliczu konieczności zreorganizowania sił zbrojnych, co wiązało się zarówno z ich przejściem na stopę pokojową, jak i z okiełznaniem dowódców poszczególnych formacji, którzy w toku wojny dysponowali bardzo daleko idącą samodzielnością. 15 marca na spotkaniu tzw. komendantów polowych uzgodniono zasady budowy armii, która miały liczyć 2 tys. żołnierzy i postanowiono rozwiązać pozostałe oddziały. 19 marca prezydent Czeczenii wydał dekret o utworzeniu Gwardii Narodowej mającej stanowić trzon regularnych sił zbrojnych. Jednakże nie wszyscy tzw. komendanci polowi podporządkowali się tym decyzjom. Salman Radujew, dowodzący tzw. Armią Dżochara Dudajewa, nie uznawał ani układów z Rosją, ani wyników wyborów styczniowych, zapowiadał dalszą walkę i terrorystyczne ataki na miasta rosyjskie. Podobne stanowisko zajmował Chattab, pochodzący z Jordanii zwolennik wahabbityzmu.





Stosunki rosyjsko-czeczeńskie - faza negocjacji

Maschadow jeszcze jako prezydent-elekt deklarował, iż podstawowym jego celem będzie doprowadzenie do międzynarodowego uznania niepodległości Czeczenii. W odpowiedzi minister spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej Jewgienij Primakow ostrzegł, że Rosja zerwie stosunki z każdym państwem, które uznałoby Czeczenię. Dość dobrze charakteryzowało to przeciwstawność interesów obu stron.

W marcu 1997 r. nastąpiła rekonstrukcja rządu rosyjskiego. Szczególne znaczenie miało objęcie stanowisk pierwszych wicepremierów przez Anatolija Czubajsa i Borysa Niemcowa, uchodzących za reprezentantów orientacji liberalnej. Ich działania nakierowane na demonopolizację gospodarki, napotkały zdecydowany opór Dumy, co stwarzało płaszczyznę kolejnej fazy konfliktu prezydenta z parlamentem. W takich okolicznościach 12 maja prezydenci Rosji i Czeczenii podpisali na Kremlu układ - Dogowor o mirie i princypach wzaimotnoszenij mieżdu Rossijskoj Fidierayiej i Czeczenskoj Riespublikoj Iczkerija - w którym postanowili "trwałe, równoprawne, wzajemnie korzystne stosunki" oprzeć na zasadach prawa międzynarodowego, wyrzekając się na zawsze stosowania siły lub groźby jej użycia. Towarzyszące temu aktowi przemówienia obu przywódców bliskie były euforii. I Jelcyn, i Maschadow bardzo potrzebowali spektakularnych sukcesów, a układ z 12 maja mógł za taki uchodzić. Strona czeczeńska konsekwentnie stała odtąd na stanowisku, że był to de facto akt uznania niepodległości Czeczenii. Już sam tytuł układu wskazywał na zasadność takiej interpretacji, a w tekście nie było żadnych odniesień do prawodawstwa rosyjskiego, a zwłaszcza do konstytucji Federacji Rosyjskiej (która zresztą nie przewidywała prowadzenia wojny i zawierania pokoju z tzw. subiektem federacji), a jedynie do norm prawa międzynarodowego. Układ ustalał przy tym zasadę równoprawności stron, a więc uznawał, iż Federacja Rosyjska i republika czeczeńska są podmiotami identycznymi w sensie kompetencji prawnych. Jelcyn bezpośrednio przed podpisaniem układu wykreślił z niego potwierdzenie porozumienia chasawjurtowskie, co - niezależnie od motywów - oznaczało rezygnację z odkładania regulacji statusu Czeczenii do 2001 r.

Zawarcie układu majowego zdawało się otwierać drogę do umów szczegółowych, zwłaszcza że równocześnie Maschadow i Czernomyrdin podpisali porozumienie o współpracy gospodarczej. Zawarto także porozumienie o obiegu pieniędzy i o clearingu transakcji między Centralnym Bankiem FR a Bankiem Narodowym Czeczenii, które faktycznie uznawały odrębność Czeczenii wobec Federacji Rosyjskiej. O ile stosunkowo łatwo osiągano ogólne porozumienia, to na drodze do ich konkretyzacji mnożyły się trudności. Wynikało to zarówno z tendencji strony rosyjskiej do podważania suwerenności Czeczenii, z krzyżowania się interesów różnych grup lobbystycznych, jak i z walki o wpływy toczącej się w otoczeniu chorego prezydenta Rosji. Niemniej 12 lipca 1997 r. podpisano kompromisowe porozumienia celne i bankowe, w których znalazła potwierdzenie odrębność czeczeńskich instytucji finansowych i celnych.

Na początku czerwca zarysowała się także perspektywa rozwiązania problemu transferu przez Czeczenię kaspijskiej ropy naftowej. 13 czerwca Czernomyrdin i Maschadow sygnowali wstępne memorandum w tej sprawie. Czeczenia chciała uzyskać status pełnoprawnego trzeciego partnera rosyjsko-azerbejdżańskiej umowy w sprawie tranzytu ropy i zapewnić sobie opłaty na poziomie światowym, na co Rosja się nie zgadzała. W obliczu zagrożenia ze strony Azerbejdżanu, że brak porozumienia w sprawie tzw. wariantu północnego doprowadzi do budowy rurociągu przez Gruzję do Turcji, 12 lipca w Baku podpisano trójstronne porozumienie między Rosją, Czeczenią i Azerbejdżanem. Jednak krótko potem wicepremier Niemcow zapowiedział budowę nowego rurociągu omijającego terytorium Czeczenii, co było niewątpliwie instrumentem nacisku na władze republiki.

Poczynania Maschadowa budziły zastrzeżenia Basajewa i związanego z nim kręgu polityków. Na dzień przed podpisaniem trójstronnego porozumienia naftowego oraz umów bankowych i celnych Basajew zgłosił swoje ustąpienie z rządu, prezydent jednak formalnie dymisji nie przyjął. Decyzja Basajewa oznaczała poważne ograniczenie możliwości przeciwstawienia się czynnikom zagrażającym stabilności oficjalnych władzy, a tym samym osłabienie jej pozycji w negocjacjach z Moskwą. Być może zatem dymisję Basajewa należało interpretować jako środek nacisku na Maschadowa, zmierzający do skłonienia go do twardszego stanowiska, zwłaszcza w kwestii ropy naftowej oraz rosyjskich nakładów na odbudowę kraju.

28 lipca Maschadow kategorycznie zażądał niezwłocznego przygotowania pełnego traktatu o stosunkach rosyjsko-czeczeńskich i nawiązania na jego podstawie stosunków dyplomatycznych, a gdy Moskwa zareagowała na to stwierdzeniem, że Czeczenia pozostaje tzw. subiektem Federacji Rosyjskiej, prezydent Czeczenii zapowiedział zawieszenie negocjacji w sprawie odbudowy gospodarki czeczeńskiej, oskarżając stronę rosyjską o łamanie wcześniejszych porozumień. Kryzysu nie przełamało drugie spotkanie Maschadowa z Jelcynem 18 sierpnia. W jego przededniu strona czeczeńska przedstawiła projekt dwustronnego traktatu o wzajemnych stosunkach. Przewidywał on uznanie przez strony swojej suwerenności i niepodległości oraz ustanowienie stosunków dyplomatycznych, przestrzeganie we wzajemnych stosunkach norm prawa międzynarodowego, uznanie istniejącej między nimi granicy za nienaruszalną, zagwarantowanie osobom zamieszkałym w dniu podpisania układu na terytorium obu państw prawo swobodnego wyboru obywatelstwa, zapewnienie obywatelom równych praw bez względu na ich narodowość i inne różnice, określenie w odrębnym układzie wielkości strat materialnych i moralnych zadanych narodowi czeczeńskiemu przez stronę rosyjską i zrekompensowanie tych strat przez Rosję, współdziałanie w walce z zorganizowaną i międzynarodową przestępczością, wzajemne zapewnienie sobie najwyższego uprzywilejowania w zakresie handlu, usług, transportu i innych sfer gospodarki i nie podejmowanie jednostronnych decyzji mogących przynieść uszczerbek ekonomiczny drugiej stronie, zabezpieczenie tranzytu towarów morskimi, powietrznymi i lądowymi środkami transportu, w tym rurociągami i zawarcie w tym zakresie odpowiednich umów. Projekt przewidywał zawarcie odrębnego porozumienia o współdziałaniu w zakresie obronności, określał jako celowe koordynowanie poczynań międzynarodowych i uzgadnianie inicjatyw związanych z udziałem w organizacjach międzynarodowych. W trakcie spotkania Jelcyn-Maschadow zapowiedziano wprawdzie powołanie komisji mającej przygotować traktat, jednak rosyjski prezydent z góry zastrzegał, że może być mowa tylko o "wspólnej gospodarce, wspólnej obronie i przestrzeni powietrznej" i uparcie powracał do idei powielenie rozwiązań znanych z układu z Tatarstanem. Z tego punktu widzenia nadzieje Maschadowa na uczynienie znaczącego kroku ku potwierdzeniu niepodległości Czeczenii spełzły na niczym. Przy okazji spotkania prezydentów opinia publiczna dowiedziała się, iż z 800 mld rubli, jakie Moskwa wyasygnowała ponoć na odbudowę Czeczenii do Narodowego Banku Czeczenii trafiło ledwie 120 mld. Gen. Asłanbek Asłachanow, wyjaśniając na łamach prasy kulisy finansowania odbudowy Czeczenii, podał, iż już w Moskwie rozkradano 40 % przeznaczonych na ten cel funduszy. Dalsze 20-30 % podlegało malwersacji na terenie Czeczenii, a w efekcie pozostałe środki finansowe były niewspółmiernie małe w stosunku do potrzeb. Dla zagarnięcia takich środków warto było wywoływać wyniszczające wojny, by móc zbijać fortuny na odbudowie.

W tym okresie inicjatywa w dążeniu do uregulowania wzajemnych stosunków pozostawała w rękach Czeczenów, a strona rosyjska zajmowała postawę defensywną: Jelcyn deklarował dobrą wolę, ale Moskwa - zgodnie z zamysłami Bieriezowskiego - nie zamierzała w istocie dokonywać postępu w rokowaniach politycznych i wykluczała odstępstwo od zasady integralności terytorialnej Federacji Rosyjskiej. Potwierdzał to przedłożony przez stronę rosyjską projekt porozumienia. Już jego tytuł (Układ między organami władzy państwowej Federacji Rosyjskiej i organami władzy państwowej Czeczeńskiej Republiki Iczkerii o wzajemnym delegowaniu pełnomocnictw) jasno wyrażał intencje autorów. Czeczenia miała posiadać własny system prawny z samodzielnie ustaloną konstytucją oraz system organów władzy dysponujących pełnią władzy państwowej, jednak "z wyłączeniem pełnomocnictw przyznanych Federacji Rosyjskiej", a jej status i terytorium nie mogły być zmienione bez jej zgody. Władze Czeczenii miały: dysponować zasobami naturalnymi i mieniem państwowym na terytorium republiki, jednak z wyłączeniem obiektów stanowiących własność federacji, regulować zagadnienia obywatelstwa republiki, określać zasady systemu edukacji i wychowania, ustanawiać stosunki gospodarcze, kulturalne i inne z "innymi subiektami Federacji Rosyjskiej". Do wspólnych kompetencji władz czeczeńskich i federalnych projekt zaliczał natomiast: problematykę przestrzegania praw człowieka i swobód obywatelskich oraz praw mniejszości narodowych, koordynację walki z przestępczością i zapewnienie przestrzegania praworządności, rozdzielenie majątku państwowego republiki i federacji, stanowienie ogólnych podatków i świadczeń, wprowadzanie specjalnych stref ekonomicznych i celnych oraz ulg podatkowych i innych, regulowanie stosunków miedzy budżetami federalnym i republikańskim, koordynację systemów energetycznego, transportowego (w tym rurociągowego), łączności, ochrony zdrowia i opieki socjalnej, przestrzeganie jednolitych standardów zatrudnienia, wynagrodzeń za pracę oraz migracji, wykorzystanie bogactw przyrody i rozwiązywanie problemów ekologicznych. Republika Czeczeńska dysponować miała prawem samodzielnego wchodzenia w stosunki międzynarodowe, w tym udziału w organizacjach międzynarodowych i zawierania układów międzynarodowych, o ile nie stało to w sprzeczności z umowami międzynarodowymi zawartymi przez Federację Rosyjską. Były to formalnie propozycje daleko idące, jednakże liczne wyłączenia kompetencji władz Czeczenii i formuły mówiące o konieczności uzgadniania ich decyzji z prawodawstwem rosyjskim stwarzały możliwość przekształcenia samodzielności republiki w pusty frazes. Kwestią zasadniczą było wszakże traktowanie Czeczenii nadal jako tzw. subiektu FR. W stanowisku Moskwy nie nastąpiła zatem jakościowa zmiana umożliwiająca porozumienie z Maschadowem, który za punkt wyjścia przyjmował wyłącznie uznanie niepodległości Czeczenii.

Mimo ciągłych sporów i wzajemnych oskarżeń udało się ostatecznie - po przełamaniu impasu związanego z ustaleniem opłat (Czeczenia zmuszona była zaakceptować warunki rosyjskie, co wywołało niezadowolenie komendantów polowych i oskarżenia pod adresem prezydenta o trwonienie owoców zwycięskiej wojny) i uzyskaniu zobowiązań rosyjskich dotyczących odbudowy rurociągu - doprowadzić do podpisania 9 września porozumienia w sprawie transferu ropy kaspijskiej i odbudowy czeczeńskiego sektora rurociągu z Baku. Jakkolwiek już kilka dni później realizacja tych umów zawisła na włosku, gdy na granicy z Dagestanem ostrzelani zostali Rosjanie zatrudnieni przy remoncie rurociągu, to jednak wydawało się, iż stanowi to dobry prognostyk dla dalszych kompromisowych rozwiązań.

Ze strony Moskwy pojawiły się w tym czasie wypowiedzi obciążające polityków czeczeńskich - zwłaszcza wiceprezydenta Wachę Arsanowa - odpowiedzialnością za falę porwań, która wezbrała w Czeczenii. W dalszej kolejności formułowana była teza, iż władze czeczeńskie nie panują nad sytuacją w kraju i jeśli Czeczenia znajdzie się poza federacją, to stanie się centrum "bandytyzmu i narkobiznesu". Ocena sytuacji w Czeczenii nie była - wbrew twierdzeniom strony czeczeńskiej i pozbawionych krytycyzmu czeczenofilów - jedynie wymysłem propagandowym. Utrzymywanie przez Moskwę prawnej fikcji przynależności Czeczenii do Federacji Rosyjskiej pociągało za sobą traktowanie granic z Czeczenia jako wyłącznie linii administracyjnych, podlegających nadzorowi milicji, a nie straży granicznej i służ celnych. To z kolei umożliwiało praktycznie niekontrolowany przepływ ludzi i towarów, także przestępców, narkotyków, broni, fałszywych pieniędzy i papierów wartościowych. Jednocześnie władze czeczeńskie nie respektowały prawa federalnego oraz decyzji rosyjskiego aparatu ścigania i wymiaru sprawiedliwości. Podobnie jak za rządów Dudajewa napływały do republiki rozmaite grupy przestępcze od złodziei samochodów, poprzez fałszerzy pieniędzy po handlarzy bronią i narkotykami, tworząc międzynarodowe w istocie, a nie tylko czeczeńskie, "zagłębie przestępczości". Przez tego rodzaju "granice" niemal swobodnie przepływały też grupy politycznych ekstremistów, terrorystów i oddziały zbrojne do sąsiednich republik i regionów, co czyniło Czeczenię dogodną bazą dla ugrupowań zmierzających do destabilizacji politycznej, ekonomicznej i społecznej na Północnym Kaukazie.

Przybierające na ostrości wzajemne oskarżenia tworzyły klimat, w którym bezproduktywnie toczyły się rozmowy w sprawie układu politycznego. Wydaje się, że ostatnią szansą negocjacyjnego rozwiązania problemów czeczeńsko-rosyjskich było przekazane przez Rybkina i Bieriezowskiego 11 października zaproszenie do Moskwy delegacji czeczeńskiej w celu przedyskutowania w Dumie projektów porozumienia politycznego. Choć Maschadow wstępnie zgodził się na to, wiceprezydent Arsanow i wicepremier Udugow doprowadzili do fiaska tej inicjatywy.

Jesienią 1997 r. faktycznie zbankrutowały idee Bieriezowskiego. Wraz ze słabnięciem pozycji Maschadowa oddalała się perspektywa zabezpieczenia Rosji przed akcjami radykałów w rodzaju Radujewa, zaś pieniądze, które miały być czynnikiem "miękkiej integracji", ginęły w niejasnych okolicznościach w Rosji i Czeczenii. 5 listopada 1997 r. Bieriezowskij został odwołany z funkcji zastępcy sekretarza Rady Bezpieczeństwa. Wokół jego poczynań finansowych, a także stosunków z Basajewem i Udugowem narosło wiele nigdy nie wyjaśnionych podejrzeń. Jesień 1997 r. upływała zresztą pod znakiem konfliktu między Jelcynem a zdominowaną przez opozycję władzą ustawodawczą, która odrzuciła projekt budżetu na 1998 r., blokowała wprowadzenie kodeksu podatkowego i nowego prawodawstwa socjalnego, ale nie zdołała obalić rządu ani doprowadzić do usunięcia znienawidzonych wicepremierów Czubajsa i Niemcowa. Napięcia te bez wątpienia rzutowały na postępowanie Moskwy w kwestii czeczeńskiej. Jelcyn był zainteresowany utrzymaniem dialogu z Czeczenią, ale polityczne rozstrzygnięcia chciał odkładać jak długo się da.

Równocześnie komplikowała się sytuacja wewnętrzna w Czeczenii. Maschadow w końcu października 1997 r. zwrócił się do parlamentu z wnioskiem o udzielenie mu na okres 2 lat specjalnych pełnomocnictw, w tym prawa do wydawania dekretów, zawieszania ustaw uchwalonych przez parlament, niekontrolowanych zmian rządu oraz powoływania i odwoływania funkcjonariuszy państwowych, co miało pozwolić na uzyskanie przez państwo kontroli nad gospodarką. Parlament jednakże odrzucił ten wniosek. Równocześnie prezydent znalazł się pod naciskiem sił radykalnych, zmierzających do zmiany polityki wewnętrznej i zewnętrznej. W połowie listopada zjazd Związku Sił Patriotycznych z udziałem ok. 1500 delegatów, w którym uczestniczyli prominentni komendanci polowi, w tym także wicepremier Giełajew, wyraził zdecydowaną krytykę dotychczasowej polityki, zażądał odrzucenia zasad stosunków z Rosja ustanowionych w układzie z 12 maja 1997 r., zmiany rządu i rozwiązania zespołu negocjującego z Rosją, a także postawienia przez szariackim sądem funkcjonariuszy rządu prorosyjskiego, działającego w latach wojny 1994-1996.

W obliczu takiego nacisku i impasu w stosunkach z Rosją Maschadow przekazał część swych kompetencji jako premiera Szamilowi Basajewowi, który wznowił swój udział w rządzie. Równocześnie pod przewodnictwem Giełajewa rozpoczęła pracę komisja dokonująca swoistego przeglądu kierownictwa czeczeńskiego. Rezultatem jej działań było zdymisjonowanie przez Maschadowa rządu i powierzenie misji utworzenia nowego gabinetu Basajewowi, co miało doniosłe znaczenie w wewnętrznym układzie sił, ale bez wątpienia stanowiło też demonstrację wobec Moskwy, uważającej Basajewa za terrorystę.

22 grudnia oddział czeczeńskich i dagestańskich terrorystów dowodzony przez Chattaba zaatakował bazę rosyjską w Bujnaksku. Nie był to odizolowany incydent, lecz zapowiedź destabilizacji sytuacji w całym regionie i element rozwijanej przez islamistów "świętej wojny" przeciw Rosji. 8 stycznia minister spraw wewnętrznych gen. Kulikow oskarżył Czeczenię o atak na Bujnaksk, zapowiadając przy tym, że Rosja "ma prawo przeprowadzenia prewencyjnych uderzeń na bazy bandytów, gdziekolwiek się one znajdują, w tym i na terytorium Czeczenii". Z kolei Udugow przestrzegł, że jakiekolwiek jednostronne użycie siły przez Rosję będzie uważane za powrót do otwartej wojny. Stosunki czeczeńsko-rosyjskie na początku 1998 r. wkraczały zatem w nową fazę. l stycznia Maschadow powołał nowy rząd, powierzając obowiązki premiera Basajewowi. Giełajew został ministrem obrony, Islam Chaliłow szefem służby bezpieczeństwa, a Udugow stanął na czele MSZ. Rozszerzenie wpływu islamskich radykałów miało zapewne przyczynić się do stabilizacji sytuacji w kraju. Oznaczało jednak zarazem usztywnienie polityki w stosunkach z Rosją, a poniekąd i potwierdzenie, że próby kompromisowej linii realizowanej w 1997 r. nie przyniosły efektu. Gdy 29 stycznia 1998 r. Iwan Rybkin zasugerował możliwość uznania niepodległości Czeczenii pod warunkiem, że równocześnie zaakceptuje ona status członka stowarzyszonego Federacji Rosyjskiej, wywołał negatywne reakcje zarówno Czeczenii, jak i przywódców regionów Federacji.





Islamizacja Czeczenii

Atak na Bujnaksk był przejawem złożonego procesu, który wiązał się z rozwojem ekstremistycznych ruchów islamskich w całym regionie i ze zmianami zachodzącymi wewnątrz Czeczenii.

Zwrot ku islamowi w Czeczenii nastąpił jeszcze przed wybuchem wojny z Rosją, gdy okazało się, że złudne były rachuby na pomoc zachodu dla utrwalenia niepodległości Czeczenii i Dudajew począł rozglądać się za oparciem w świecie muzułmańskim. Jeszcze pieriestrojka stworzyła warunki dla rozwoju wpływów finansowych i ideologicznych świata arabskiego (zwłaszcza Arabii Saudyjskiej) oraz Turcji na aktywność muzułmanów w ZSRR, a potem w Rosji: utworzono liczne ośrodki, fundacje i stowarzyszenia stanowiące kanały przepływu ludzi, materiałów i pieniędzy. W latach 1992-1994 na terytorium Czeczenii, Kabardyno-Bałkarii i Karaczajo-Czerkiesji powstały liczne obozy mające służyć kształtowaniu postaw religijnych młodzieży muzułmańskiej, w których faktycznie prowadzono intensywną indoktrynację i szkolenie wojskowe przyszłych bojowników islamskich.

Po wybuchu wojny islam stał się efektywną ideologią oporu czeczeńskiego, płaszczyzną konsolidacji i mobilizacji społeczeństwa. Eksponowanie wątków światopogladowo-religijnych służyło wyraźnemu zarysowania linii podziału nie tylko w wymiarze militarno-politycznym, ale i religijno-kulturowym. Walka i śmierć nabierały dzięki islamowi zupełnie innego wymiaru, uzyskiwały transcendentny sens i otwierały drogę do raju. Bojownicy czeczeńscy czerpali inspirację z wzorów afgańskich mudżahedinów i ich walki z armią rosyjską. Islam dostarczał równocześnie instrumentów dyscypliny społecznej. Tak zapewne można tłumaczyć wprowadzenie w marcu 1995 r. sądów szariackich obok sądów cywilnych. Jandarbijew poszedł w 1996 r. dalej i 12 września ogłosił pełne wprowadzenie sądownictwa szariackiego i szariackiego kodeksu karnego opartego na wzorach sudańskich. Zapowiedziano bezwzględną walkę z grabieżami, spożywaniem alkoholu, wprowadzono karę publicznej chłosty, a w odniesieniu do winnych rozboju zapowiedziano publiczne egzekucje. Oznaczało to, że Czeczenia zmierzała ku formule państwa islamskiego. Wywołało to wówczas zastrzeżenia niektórych komendantów polowych oraz Maschadowa.

Islam był przede wszystkim płaszczyzną wewnętrznej konsolidacji, a do tego bardziej nadawał się islam integrystyczny, nawołujący do powrotu do czystych form i ustanowienia państwa islamskiego, niż islam w wydaniu bractw sufijskich. Islam był czynnikiem samoidentyfikacji w stosunkach z Rosją - Czeczenia jako państwo islamskie nie mogła być częścią "niewiernej" Rosji w jakimkolwiek sensie i zakresie. Wprowadzenie szariatu mogło choćby częściowo przywrócić ład i obowiązywanie prawa. To wszystko powodowało, że tendencję do kreowania nowego państwa czeczeńskiego jako państwa islamskiego trudno uznać za zaskakującą. Tendencje fundamentalistyczne w Czeczenii ujawniały się przede wszystkim w działaniach politycznych, nie istniały tam praktycznie - w przeciwieństwie do Dagestanu - ośrodki teologii fundamentalistycznej. A integryzm fundamentalistów objawiał się m.in. w tezie o jedności narodu islamskiego traktowanego jako ogół muzułmańskich mieszkańców Północnego Kaukazu, zwłaszcza Czeczenii i Dagestanu. Owo marzenie o zjednoczeniu muzułmanów szerokim echem odbijało się wśród ekstremistycznych nurtów Czeczenii i Dagestanu, a jego reprezentantami byli m.in. Mowladi Udugow i Zelimchan Jandarbijew. Impetu elementom ekstremistycznym dodawało niepowodzenie rządu Maschadowa w zakresie negocjowania z Moskwą statusu Czeczenii. Fundamentalizm stanowił zagrożenie dla tradycyjnych struktur sufijskich, toteż mufti Ahmed Kadyrow konsekwentnie i bezkompromisowo występował przeciw wahhabityzmowi, domagając się usunięcia jego propagatorów z Czeczenii.

Maschadow w czasie wojny i bezpośrednio po jej zakończeniu uchodził za polityka skłonnego budować państwo świeckie, oparte na mechanizmach demokratycznych. Obejmując na początku 1997 r. władzę w zniszczonym materialnie i moralnie kraju potrzebował jednak ideologicznej platformy stabilizacji. Liberalizm - i tak odległy od tradycji czeczeńskiej - zdyskredytował się z uwagi na postawę Zachodu wobec konfliktu czeczeńskiego. Islam był natomiast zarazem i antyrosyjski, i antyzachodni, a przy tym trwale osadzony w kulturze narodowej. Maschadow nie mógł w pełni zdystansować się od polityki islamizacji życia społecznego i politycznego, jeśli chciał utrzymać szeroką koalicję z udziałem Udugowa i Basajewa, a to było koniecznością w warunkach konfrontacji politycznej z Moskwą. Można nawet uznać, że im większe trudności pojawiały się w dialogu z władzami Federacji Rosyjskiej, im mniej skuteczna na tym polu była kompromisowa linia Maschadowa, w tym większym stopniu musiał on ulegać wpływom swych islamistycznych sojuszników. Być może zatem podjęte na początku 1999 r. przez Maschadowa inicjatywy w zakresie islamizacji Czeczenii, o których będzie dalej jeszcze szczegółowo mowa, należy odczytywać jako próbę przeciwdziałania monopolizacji przez wahhabitów islamu jako politycznego oręża? Przechodząc na platformę proponowaną przez politycznych rywali mógł wytrącić im z rąk ważkie argumenty, a jednocześnie zyskać potężny instrument tworzenia wewnętrznego ładu w rozchwianym społeczeństwie. Gdy 8 czerwca 1997 r. Maschadow ogłosił tworzenie państwa islamskiego uzasadniał to właśnie koniecznością odbudowy porządku w Czeczenii. Przeciwnikiem pełnej szariatyzacji Czeczenii był mufti Ahmed Kadyrow, który uważał to za posunięcie przedwczesne, do którego Czeczenii w większości nie dojrzeli, m.in. za sprawą sowietyzacji życia społecznego w poprzednich latach. Tym samym zarysowała się kolejna przesłanka konfliktu między nim a Maschadowem.

Posunięcia w kierunku islamizacji Czeczenii w pewnym zakresie były produktem nacisku wywieranego przez fundamentalistów islamskich, choć oczywiście naciski te mogły być skuteczne tylko w specyficznych warunkach. Kraj był zrujnowany gospodarczo, panowało gigantycznych rozmiarów bezrobocie, a pracujący i tak nie otrzymywali wynagrodzeń, zaś emeryci i inwalidzi rent i emerytur. Ludność była terroryzowana przez grupy przestępcze, prywatne armie nieuznające władzy prezydenta i rządu, a także przez niemal niezależnych komendantów polowych, formalnie pozostających w strukturach aparatu państwowego. Z drugiej strony rosły zrodzone z przestępczości fortuny, umacniały się gangi przenikające struktury rodowo-klanowe. To rodziło przesłanki społeczne i moralne, w których rozwijać się mogły rozmaite prądy fundamentalistyczne i ekstremistyczne. Należy podkreślić, że fundamentalizm islamski nie jest tożsamy z ekstremizmem i terrorystycznymi formami działalności politycznej. Fundamentalizm odwołując się do czystego islamu odrzuca jego dostosowanie do zmieniających się warunków życia społecznego i z tego punktu widzenia dyskwalifikuje te nurty, które takiej adaptacji dokonują, ma więc charakter podobny do konserwatywnych, ortodoksyjnych nurtów w innych religiach światowych. Polityczny wyraz fundamentalizm islamski zyskuje poprzez działalność partii i ugrupowań, które za cel stawiają sobie stworzenie systemu rządzenia opartego na czystych zasadach nauki Proroka. Ruch fundamentalistyczny, najczęściej określany mianem wahhabityzmu (choć od tego określenia jego uczestnicy starają się dystansować), stał się konkurencją dla oficjalnych struktur islamskich i występował przeciw nim, a zwłaszcza przeciw sufizmowi, postrzeganemu jako sprzeniewierzenie się zasadom wiary. Z kolei wyznawcy tradycyjnych tarikatów skłonni są wahhabitów traktować jak sektantów. Wahhabici stanęli na stanowisku, że na całej ziemi powinny obowiązywać wyłącznie prawa boże, a nie ustanawiane przez ludzi i dla ich wszechpanowania nieodzowne jest prowadzenie świętej wojny, także przeciw wszelkim odstępcom. Wahhabityzm rozwijał się w znacznej mierze dzięki uzyskaniu wpływu na część młodzieży, pozbawionej pracy i perspektyw życiowych, nie włączonej w procesy socjalizacji i przeżywającej głęboką frustrację, a równocześnie uwikłaną w różnych formach w procesy politycznej rewolucji, a następnie w wojnę. W czasie wojny czeczeńsko-rosyjskiej 1994-1996 wahhabityzm zyskał silne impulsy rozwojowe. Do armii Dudajewa napływali ochotnicy ze świata islamskiego, w znacznej części związani już z radykalnymi, czy wręcz ekstremistycznymi nurtami i organizacjami muzułmańskimi, którzy w Czeczenii znajdowali pole realizacji swego ideowego przesłania. Pod dowództwem przybyłego z Jordanii Chattaba sformowany został tzw. batalion islamski, który stał się zalążkiem oddziałów zbrojnych wahhabitów. Poparcia udzielali im Jandarbijew i Udugow. Uczestnicząc aktywnie w walkach z wojskami rosyjskimi wahhabici zyskali sławę i popularność jako obrońcy kraju i wiary.

Rozbicie w toku wojny materialnego fundamentu tradycyjnej czeczeńskiej kultury i wychowania poprzez zniszczenie instytucji, zasobów bibliotecznych, archiwalnych, muzealnych, dezintegrację środowisk intelektualnych, rozproszenie znacznej części ludności na wychodźstwie sprzyjając wzrostowi roli religii wysuwało na plan pierwszy najbardziej aktywne, radykalne nurty i ruchy. W wymiarze ideologicznym fundamentalizm islamski stanowił odpowiedź na problemy materialnego i moralnego zniszczenia kraju, z którymi nie potrafiły poradzić sobie ani władze świeckie, ani tradycyjne struktury wyznaniowe, co z kolei nadawało radykalizmowi islamskiemu wybitnie polityczny charakter, stawiając go w opozycji nie tylko wobec tradycyjnego sufizmu, ale i wobec państwa, nawet gdy to ostatnie zdawało się nabierać cech islamskich, ale w tradycyjnym wymiarze. Jeśli wojna była czynnikiem destrukcji systemu społecznego, to sprzyjało to wahhabitom, którzy odrzucali ów tradycyjny system łącznie z właściwymi mu mechanizmami wychowania i socjalizacji, orientacji życiowej i nastawienia wobec zróżnicowania cywilizacyjnego. Program taki stawał się jednak atrakcyjny dla sporej części społeczeństwa - zwłaszcza młodych pokoleń, które nie miały szansy zakorzenić się w tradycyjnym systemie wartości - stającego w obliczu dezintegracji dotychczasowych więzi, stałego zagrożenia materialnego i fizycznego, rozpadu tradycyjnych struktur. Wahhabici dysponowali przy tym sporymi możliwościami finansowymi, głównie ze źródeł arabskich, co pozwalało nie tylko na prowadzenie aktywnej działalności propagandowej i militarnej, ale także na udzielanie wsparcia pozyskiwanym ludziom i środowiskom sympatyków. W warunkach wyniszczonej i spauperyzowanej Czeczenii był to poważny czynnik oddziaływania społecznego. Wahhabici nie ukrywają swojego zamiaru zdobycia władzy i zbudowania państwa radykalnie wyznaniowego. Te destrukcyjne dążenia wahhabitów i reprezentowana przez nich tendencja terrorystycznego prowadzenia walki stwarza przy tym pomost do kontaktów ze środowiskami przestępczymi.

Gdy Jandarbijew ustanowił system sądów szariackich to wahhabici zajęli w tym systemie wiele ważnych stanowisk, przenikając też do aparatu państwowego i środków masowej informacji. Stworzyło to korzystne warunki dalszego rozwoju wahhabityzmu i oddziaływania na społeczeństwo. Dojście do władzy Maschadowa było porażką wahhabitów i tworzyło przesłanki wewnętrznego konfliktu w republice. Początkowo sojusznikiem prezydenta w tym konflikcie był Szamil Basajew. Przeciwnikiem wahhabitów pozostawał także Salman Radujew, dla którego byli oni konkurentami na ekstremistycznym skrzydle narodowego ruchu czeczeńskiego. Być może o jego zbliżeniu do wahhabitów zadecydowało dążenie do jego izolacji i neutralizacji ze strony Maschadowa (a do 1998 r. także Basajewa). Prawdopodobnie w końcu 1997 r. dagestańscy wahhabici zawarli porozumienie z Radujewem. Jego przedmiotem było współdziałanie w zakresie destabilizowania sytuacji na Północnym Kaukazie. Przeciw wahhabitom występowało także duchowieństwo islamskie z Kadyrowem na czele. Ten ostatni niejednokrotnie publicznie oświadczał, że wahhabici stanowili zagrożenie nie tylko dla społeczeństwa, ale także dla samego islamu i odmawiał wahhabityzmowi wręcz prawa do uznawania się za część islamu. Z jego inicjatywy w sierpniu 1998 r. w Groznym doszło do kongresu muzułmanów Północnego Kaukazu, który odbył się pod hasłami antywahhabickimi, sformułował postulaty niedopuszczania wahhabitów do administracji państwowej i sądownictwa oraz zaprzestania z nimi jakiejkolwiek współpracy. Postulaty te były w znacznej mierze kierowane pod adresem Maschadowa i miały skłonić go do bardziej stanowczej polityki wobec wahhabitów. Nieusatysfakcjonowany postawą prezydenta Kadyrow usiłował faktycznie podporządkować sobie struktury siłowe Czeczenii, by wykorzystać je do walki z fundamentalistami. Było to istotnym czynnikiem osłabienia władzy Maschadowa, prowadziło do dekompozycji jego bazy politycznej, a tym samym - wbrew intencjom Kadyrowa - sprzyjało wzrostowi znaczenia radykałów. <



Kryzys władzy w Czeczenii i w Rosji

23 marca 1998 r. Jelcyn zdymisjonował rząd Czernomyrdina. Coraz bardziej samodzielny premier, budujący własny ośrodek władzy i zapowiadający ubieganie się o stanowisko prezydenta, stanowił niepożądaną konkurencję dla Kremla, równocześnie zaś nie radził sobie z rozwiązywaniem istotnych problemów państwa, zwłaszcza z kryzysem finansów publicznych, co groziło wybuchem społecznym na wielką skalę. Zaskakujące było powierzenie obowiązków premiera młodemu i niedoświadczonemu Siergiejowi Kirijence, związanemu z wicepremierem Niemcowem. Akceptacja Kirijenki przez Dumę nie oznaczała przełamania kryzysowego stanu stosunków między parlamentem a prezydentem. Nadal trwały bowiem zainicjowane przez komunistów przygotowania do uruchomienia procesu odsunięcia Jelcyna od władzy. Rząd Kirijenki przetrwał zresztą zaledwie do 23 sierpnia, kiedy Jelcyn, w obliczu krachu finansowego państwa - spowodowanego m.in. szacowanymi na 5,5 mld dolarów kosztami wojny w Czeczenii - odwołał go, ponownie powierzając kierowanie rządem Czernomyrdinowi. Po dwukrotnym odrzuceniu tej kandydatury przez Dumę pojawiły się obawy, iż prezydent w konflikcie z parlamentem może sięgnąć po rozwiązania siłowe. Jelcyn jednak nie podjął takiego ryzyka i zaproponował na premiera Jewgienija Primakowa, dotychczasowego ministra spraw zagranicznych, co spotkało się z poparciem niemal całej Dumy. Oznaczało to wejście do gabinetu komunistów i faktyczny kres rządów liberałów, a zarazem istotną korektę systemu sprawowania władzy. Nastał - jak się okazało krótkotrwały - okres "podwójnego przywództwa". Nowy rząd, mając oparcie w parlamencie i kierowany przez silną osobowość, jaką niewątpliwie był Primakow, zaczął uniezależniać się od prezydenta, znów borykającego się z kłopotami zdrowotnymi. Kryzys władzy w Rosji, choć nie przybierał spektakularnych form, był dla obserwatorów oczywisty, a dopełniały go kolejne skandale, dotykające także najbliższe otoczenie prezydenta. 6 kwietnia prokuratura generalna FR postawiła zarzuty przestępstw finansowych Bieriezowskiemu i wydała nakaz jego aresztowania. W odwecie przy udziale administracji Jelcyna podjęto próbę skompromitowania prokuratora generalnego Skuratowa.

12 maja 1999 r., w przeddzień rozpoczęcia w Dumie debaty nad wnioskiem o wszczęcie procedury impeachmentu, prezydent zdymisjonował rząd Primakowa, a na premiera desygnował dotychczasowego pierwszego wicepremiera i ministra spraw wewnętrznych Siergieja Stiepaszyna. Duma ośmieszyła się, nie potrafiąc przegłosować żadnego z punktów oskarżenia prezydenta, a nawet doprowadzić do porządku kwestii formalnych, nie starczyło jej już w efekcie energii na skuteczny sprzeciw wobec kandydatury premiera i 19 maja Stiepaszyn znalazł jej akceptację. Powstał rząd całkowicie posłuszny prezydentowi, ale politycznie mało efektywny: błyskawiczny wzrost wpływów głównego przeciwnika Kremla, mera Moskwy Jurija Łużkowa nie został zahamowany, nie przerwano śledztwa w sprawie nadużyć popełnianych przez rodzinę prezydenta, nie zostały usatysfakcjonowane struktury siłowe Rosji. Trzy miesiące później w fotelu premiera Stiepaszyna zastąpił zatem sekretarz Rady Bezpieczeństwa Władimir Putin, który został ogłoszony przez Jelcyna jego kandydatem w następnych wyborach prezydenckich.

Niestabilność rządów w Moskwie i ciągłe napięcia między Kremlem i parlamentem odzwierciedlały toczącą się w Rosji ostrą walkę polityczną. W tych warunkach trudno było oczekiwać zdecydowanych rozstrzygnięć w odniesieniu do Czeczenii. Widoczny był jednak wzrost znaczenia sił, które niegdyś tworzyły tzw. partię wojny, a szczególnym tego przejawem była kariera Stiepaszyna. Rosyjskie elity polityczne dość zgodnie postrzegały wówczas Czeczenię jako siedlisko islamskiego ekstremizmu, międzynarodowego terroryzmu i jako zagrożenie dla Północnego Kaukazu i rosyjskiej tam dominacji. Coraz silniejsze były obawy przekształcenia lokalnego ogniska destabilizacji w płomień ogarniający cały region i grożący nieobliczalnymi konsekwencjami międzynarodowymi, jeśli wziąć pod uwagę aspiracje Turcji czy Iranu, nie mówiąc już o zainteresowaniu regionem ze strony USA i wielkich korporacji międzynarodowych.

Destabilizacja sytuacji w Czeczenii faktycznie postępowała, a rezultat tego procesu był trudny do przewidzenia. Maschadow usiłował - o ile było to możliwe w warunkach współpracy z Udugowem i Basajewem - prowadzić politykę ograniczania wpływów wahhabitów i ekstremistycznych nacjonalistów. Znajdował się jednak w coraz trudniejszym położeniu. Nękana plagą przestępczości Czeczenia w coraz mniejszym stopniu kontrolowana była przez administrację państwową, a w coraz większym przez niemal niezależnych komendantów pro- i antyrządowych oddziałów wojskowych, przywódców wahhabickich i gangi opierające się na strukturze klanowej. Od początków wiosny 1997 r. Czeczenię zalewała fala porwań dla okupu. Ich ofiarami padali pracownicy mediów i organizacji humanitarnych, funkcjonariusze państwowi i biznesmeni, zwykli podróżni, obywatele Czeczenii, Rosji i innych państw. W okresie 1996-1999 w Czeczenii według rosyjskich danych miało miejsce 1300 porwań, wśród nich ponad 60 wobec cudzoziemców, którzy stanowili szczególnie atrakcyjny obiekt kidnapingu. Władze stale deklarowały chęć walki z kidnapingiem i przestępczością w ogóle, ale osiągniecie na tym polu znaczących rezultatów przekraczało ich możliwości. W przestępczy proceder na terytorium Czeczenii zaangażowane były zbyt potężne siły wewnętrzne i zewnętrzne, by reżim Maschadowa mógł sobie z tym poradzić. Porwania były jednym z ważniejszych źródeł finansowania poczynań niektórych tzw. polowych komendantów. Szczególnie wyróżniał się na tym polu rezydujący w Urus-Martanie Arbi Barajew, który za uwolnienie Walentina Własowa otrzymał 5 mln dolarów (jednak w części fałszywych), a za uwolnienie gen. Szpiguna zażądał 8 mln. Coraz częściej pojawiały się oceny wskazujące, iż Maschadow w najlepszym razie panuje nad połową terytorium republiki, a reszta pozostaje pod praktycznie niezależną władzą tzw. komendantów polowych, którzy tylko teoretycznie uznawali zwierzchnią władzę prezydenta.

Wedle ocen czeczeńskiego ministerstwa paliw i energetyki w 1998 r. w republice wydobyto 843 tys. ton ropy naftowej, jednak 400 tys. ton zostało rozkradzionych przez różne grupy przestępcze, zaś czeczeński przemysł petrochemiczny wykorzystywał swoje moce produkcyjne jedynie w 10 %.

l maja 1998 r. porwany został Walentin Własow, przedstawiciel prezydenta FR w Czeczenii. Porwanie kompromitowało czeczeńskie służby specjalne i dowodziło, że prezydent tracił kontrolę nad rozwojem sytuacji w kraju. Próbą powstrzymania tego procesu była proklamowana na początku czerwca wielka kampania skierowana przeciw gangom zajmującym się porwaniami, kradzieżą ropy naftowej i handlem narkotykami. 24 czerwca prezydent wprowadził stan wyjątkowy na okres od 25 czerwca do 18 lipca. Jakkolwiek władze temu przeczyły, istotnym motywem tego posunięcia było zajęcie przez Radujewa 21 czerwca stacji telewizyjnej w Groznym, co niektórzy komentatorzy uznali wręcz za próbę zbrojnego powstania przeciw Maschadowowi.

Wydarzeniem poważnie zmieniającym sytuację w Czeczenii było ustąpienie z rządu Szamila Basajewa. W końcu kwietnia 1998 r. stanął on na czele Kongresu Ludów Czeczenii i Dagestanu (KLCziD) - organizacji stawiającej sobie za cel połączenie obu republik w jedno państwo islamskie, do czego już wcześniej nawoływali fundamentaliści, m.in. przez organizacja Naród Islamski, kierowana przez Udugowa. 4 lipca, dzień po podaniu się do dymisji, Basajew zorganizował pokazową grę wojenną z udziałem tzw. brygady pokojowej podporządkowanej KLCziD, liczącej ok. 1 tys. żołnierzy. Była to zapowiedź ingerencji czeczeńskich radykałów w wydarzenia zachodzące wówczas w Dagestanie. W maju-sierpniu 1998 r. wahhabici opanowali kilka osiedli w rejonie Bujnakska (Karamachi, Czabanmachi, Kadar) i ogłosili powstanie niepodległego terytorium islamskiego (tzw. strefa kadarska), a władze Dagestanu zrezygnowały z użycia wobec nich siły - co wówczas zyskało akceptację Siergieja Stiepaszyna jako szefa rosyjskiego MSW, który uznał wahhabitów za nastawionych pokojowo - i zawarły z wspólnotami islamskimi (tzw. dżamaatami) porozumienia gwarantujące wahhabitom bezpieczeństwo. Sytuacja uległa tam swego rodzaju zamrożeniu. Jeśli wahhabici liczyli wówczas na rozwiązania siłowe, które mogły stać się zaczynem wojenno-rewolucyjnego połączenia Czeczenii i Dagestanu, to zamysł ten spalił na panewce. Nie znaczy to jednak, że został złożony do lamusa.

Maschadow próbował tymczasem utrzymać choćby ograniczoną współpracę z Basajewem powierzając mu stanowisko zastępcy głównodowodzącego sił zbrojnych. Kryzys jednak gwałtownie się zaostrzał. 14-15 lipca 1998 r. w Gudermesie doszło do starć między żołnierzami Gwardii Narodowej i tzw. batalionu islamskiego. Choć ich bezpośrednim powodem była przypadkowa burda, to powszechne było przekonanie, ze taki rozwój wydarzeń wynikał z dążenia wahhabitów do stworzenie struktur wojskowych i politycznych alternatywnych wobec organów państwa. Maschadow wezwał społeczeństwo do przeciwdziałania poczynaniom wahhabitów i wygnania ich z miast i osiedli, oskarżając ich o importowanie do Czeczenii obcej ideologii z krajów arabskich. Zdymisjonowani i pozbawieni stopni generalskich zostali Abdul-Malik Mieżidow zastępca ministra bezpieczeństwa i Arbi Barajew, dowódca specjalnego batalionu islamskiego, obaj oskarżeni o wspieranie wahhabitów. Podporządkowane im oddziały rozformowano, wielu cudzoziemcom działającym w Czeczenii nakazano opuścić kraj, wzmocniono ochronę granicy z Dagestanem. 21 lipca Gwardia Narodowa przystąpiła do rozbrajania nielegalnych formacji wojskowych, zablokowano stolicę i wzmożono kontrolę ruchu na drogach. Jednakże wahhabici znaleźli obrońców wśród czołowych polityków czeczeńskich, m.in. Szamila Basajewa i Wachy Arsanowa. Centrum ich dalszej działalności w republice stał się Urus-Martan.

Dwa dni później doszło do nieudanego zamachu na Maschadowa. Moskwa pospieszyła z zaskakująco intensywnym poparciem dla niego, a Jelcyn wystosował osobisty telegram, wychwalając jego zasługi w budowaniu pokoju i zapewniając o pomocy ze strony rosyjskich służb specjalnych w przeprowadzeniu śledztwa wyjaśniającego okoliczności zamachu. Zapowiedziano spotkanie Maschadowa z premierem Kirijenką. Maschadow deklarował w związku z tym wolę ustanowienia "życzliwych, wzajemnie korzystnych stosunków z Rosją" oraz utworzenia "jednolitego systemu gospodarczego, obronnego, powietrznego i transportowego", zaś Jelcyn zapewniał o poparciu rządu rosyjskiego dla kierownictwa czeczeńskiego, a dla Maschadowa w szczególności. Spotkanie Kiryjenko-Maschadow w Nazraniu nie przyniosło konkretnych decyzji i trudno się było tego spodziewać po wielu miesiącach impasu we wzajemnych stosunkach, zwłaszcza że postawy obu stron nie zmieniły się w sprawach zasadniczych. Rosyjski premier ponowił jednak obietnicę udziału Rosji w odbudowie gospodarki czeczeńskiej i w tym kontekście wrócił do koncepcji stworzenia na terytorium republiki wolnej strefy ekonomicznej. W drugiej połowie sierpnia 1998 r. rząd Kirijenki został jednak zdymisjonowany. Na porządku dziennym stanęła także zmiana rządu w Czeczenii. Wynikało to z nacisków parlamentu, jak i z dążeń Maschadowa do pozbycia się z gabinetu stronników Basajewa, który 25 sierpnia został zwolniony ze stanowiska zastępcy dowódcy czeczeńskich sił zbrojnych. Kryzys polityczny rozpoczęty w lipcu dymisją Basajewa pogłębiał się. Podczas podróży Maschadowa do Turcji i USA wiceprezydent Arsanow w parlamencie stwierdził, że "naród utracił zaufanie do przywódców Iczkerii", zaproponował zwołanie narodowego kongresu czeczeńskiego, dokonanie radykalnego zwrotu w polityce wewnętrznej i zewnętrznej, podporządkowanie wszystkich struktur siłowych wiceprezydentowi. 24 września Szamil Basajew, Salman Radujew i Chunkar Israpiłow wystosowali do parlamentu list zawierający oskarżenie Maschadowa o nadużycia władzy, pogwałcenie konstytucji i prowadzenie z Rosją negocjacji dotyczących statusu Czeczenii oraz żądający wszczęcia procedury odsunięcia prezydenta od władzy. Stanowisko to poparł zwołany przez sygnatariuszy listu zjazd opozycjonistów z udziałem ok. 5 tys. osób.

1 października 1998 r. Maschadow zdymisjonował rząd. Do nowego gabinetu nie wszedł Mowladi Udugow, co bez wątpienia było wydarzeniem znaczącym, bowiem powszechnie znane były jego związki z wahhabitami i orientacja na stworzenie państwa islamskiego obejmującego Czeczenię i Dagestan. Był to zapewne sygnał także dla Moskwy. Nie został jednak podjęty: Rosja wstrzymała przepływ ropy naftowej przez rurociąg Baku-Noworosyjsk. 29 października doszło we Władykawkazie do spotkania Maschadowa z nowym premierem rosyjskim Primakowem. Zgodzili się oni co do konieczności kontynuowania wysiłków na rzecz usunięcia skutków niedawnej wojny, a także co do konieczności wykorzystania czasu pozostałego do 2001 r. na wypracowanie wspólnego stanowiska, a Primakow potwierdził wypłacanie z budżetu federalnego emerytur, wynagrodzeń dla pracowników oświaty i służby zdrowia oraz rent dla weteranów II wojny światowej. Wbrew deklarowanym przez uczestników pozytywnym ocenom spotkania nie przyniosło ono jasnej perspektywy dalszego rozwoju stosunków rosyjsko-czeczeńskich, natomiast opozycja czeczeńska uznała je za podstawę do nowych zarzutów pod adresem Maschadowa. W tym kontekście za sukces prezydenta należy uznać skazanie na początku listopada przez Najwyższy Trybunał Szariacki (NTS) Salmana Radujewa na 4 lata więzienia za próbę dokonania przewrotu. Wykonanie tego wyroku przekraczało jednak siły aparatu państwowego, mimo iż Radujew przebywał w Groznym i prowadził jawną działalność polityczną.

14 grudnia parlament czeczeński wprowadził na miesiąc stan wyjątkowy, formalnie w celu walki z przestępczością, ale było oczywiste, że miało to na celu uniemożliwienie działalności opozycji. 16 grudnia w Groznym odbył się 50-tysięczny wiec zwolenników Maschadowa, na którym Basajewa i i Jandarbijewa oskarżano o wspieranie działań przestępczych w celu destabilizacji sytuacji w republice i o przygotowywanie przewrotu, domagano się usunięcia Arsanowa i likwidacji urzędu wiceprezydenta. Opozycja z kolei żądała zawieszenia konstytucji i wprowadzenia rządów szariackich z powierzeniem najwyższej władzy zgromadzeniu autorytetów czyli tzw. szurze. 21 grudnia NTS zawiesił działalność parlamentu pod zarzutem łamania norm islamu i postanowił, że jego funkcje przejmie właśnie szura. Trzy dni później ten sam NTS orzekł jednak, że Maschadowowi wprawdzie zdarzyło się złamać prawo, ale nie było podstaw do usunięcia go ze stanowiska. W tym kontekście nie mogło dziwić, że decyzja NTS z 21 grudnia nie znalazła poparcia tzw. rady komendantów polowych. Basajew oświadczył, że sędziowie "pogwałcili normy Koranu i Szarii" zawieszając parlament i że była to próba odwrócenia uwagi od oskarżeń pod adresem prezydenta.

W tej złożonej sytuacji Maschadow przeszedł do ofensywy próbując zneutralizować opozycję. 9 stycznia zapowiedział przekształcenie Czeczenii w państwo islamskie, opracowanie nowej konstytucji i powołanie szury, a równocześnie zadekretował utratę przez parlament funkcji prawodawczych.. 5 lutego Maschadow zlikwidował urząd wiceprezydenta, wprowadził "zarząd szariacki", a dwa dni później powołał Radę Państwa (szurę) jako swój organ doradczy, nominując do niej m.in. Jandarbijewa, Arsanowa, Basajewa i Israpiłowa. Opozycja jednak gwałtownie oprotestowała skład Rady i jej zależność od prezydenta, a w konsekwencji utworzyła własną Czeczeńską Szurę, na czele której stanął Basajew. 6 lutego parlament anulował dekret Maschadowa zawieszający legislacyjną działalność parlamentu. Kryzys państwa pogłębiał się. Nie zmieniło tego spektakularne pojednanie Maschadowa z Jandarbijewem 14 kwietnia 1999 r. w obecności 15 tys. Czeczenów zebranych w Starych Atagach. Jandarbijew był jeszcze symbolem, ale realną kontrolę nad znaczną częścią kraju sprawowała opozycja, której wyrazicielem była Czeczeńska Szura.

Szybko narastające napięcie w stosunkach z Rosją i słabnięcie władz centralnych były zapewne głównymi czynnikami popychającymi Maschadowa do szukania kompromisu z Czeczeńską Szurą. Po serii konsultacji doszło do zwołania na początku lipca 1999 r. ogólnonarodowego zjazdu czeczeńskiego z udziałem większości znaczących polityków i wojskowych. W wyniku osiągniętego kompromisu postanowiono powołać do życia nową szurę pod postacią Rady Bezpieczeństwa Narodowego (RBN), co potwierdził dekret prezydenta ogłoszony w trakcie zjazdu. RBN miała podejmować decyzje we wszystkich ważnych kwestiach polityki wewnętrznej i zagranicznej, co oznaczało faktyczne przejście od systemu prezydenckiego do systemu władzy kolegialnej z prezydentem jako przewodniczącym RBN. Udział w nowej szurze dawnych członków powołanego przez Dudajewa Państwowego Komitetu Obrony w zasadzie nie budził wątpliwości i wydawało się, iż RBN zostanie szybko sformowana. Po kilku tygodniach okazało się wszakże, iż istnieją trudne do pokonania sprzeczności między członkami Czeczeńskiej Szury a prezydentem co do struktury Rady i obsady stanowiska jej sekretarza. Kryzys wewnątrzczeczeński nie został więc nadal przezwyciężony.



Stosunki czeczeńsko-rosyjskie - faza konfrontacji

Moskwa zdawała się zachowywać w tym czasie dystans wobec wydarzeń w Czeczenii. Jednak gdy 5 marca w Groznym porwany został przedstawiciel rosyjskiego MSW, gen. Giennadij Szpigun, nastąpił gwałtowny wzrost napięcia. Minister spraw wewnętrznych Rosji Siergiej Stiepaszyn w ultymatywnym tonie zapowiedział, iż jeśli Szpigun nie zostanie w najbliższym czasie uwolniony, to Rosja podejmie "najsurowsze działania, aby przewrócić prawo, porządek i bezpieczeństwo w regionie północnokaukaskim". Ostrzegł też, że jeśli "inne akty terrorystyczne i przestępstwa zostaną popełnione z terytorium Czeczenii, to bazy i obszary koncentracji gangów będą zniszczone zgodnie z praktyką międzynarodową". Była to wyraźna groźba użycia siły przeciw Czeczenii, poparta wstrzymaniem ruchu lotniczego i kolejowego oraz ograniczeniem komunikacji drogowej. Rosja ewakuowała także z Czeczenii cały swój oficjalny personel. Po kilku dniach napięcie jednak opadło. Najprawdopodobniej 10 marca w Moskwie zrezygnowano z interwencji zbrojnej. Stiepaszyn zapowiedział natomiast podjęcie ograniczonych działań przeciw bazom terrorystów. Planowano rozmieszczenie wzdłuż granicy z Czeczenią wyrzutni rakiet krótkiego zasięgu i oddziałów przygotowanych do tłumienia konfliktów etnicznych.

Polityka rosyjska wobec Czeczenii znalazła się w ślepej uliczce. Nie uznając niepodległości republiki i traktując ją jako część Federacji Rosyjskiej, Moskwa była zobowiązana finansować odbudowę republiki i łożyć z budżetu federalnego na utrzymanie sektora państwowego, zaopatrzenie socjalne ludności itp. Stan gospodarki rosyjskiej, a zwłaszcza finansów publicznych, szalenie jednak utrudniał poważniejsze w tej mierze działania. Wyrazem poszukiwania ekonomicznych szans utrzymania Czeczenii w ramach federacji - za czym opowiadali się m.in. Borys Bieriezowskij i jego stronnicy - były wspomniane już pomysły stworzenia wolnej strefy ekonomicznej. Bieriezowskij uważał, że pieniądze powinny być głównym orężem Rosji na Kaukazie. Jak się miało okazać, pragnął ich używać nie tylko do odbudowy szpitali i fabryk, ale także do manipulowania tamtejszymi ugrupowaniami politycznymi i zbrojnymi. Na tle zobowiązań finansowych, potwierdzanych przez przedstawicieli Rosji przy okazji kolejnych spotkań na szczycie, dochodziło do ciągłych napięć, wzajemnych oskarżeń i gigantycznych nadużyć. Władze czeczeńskie traktowały te subwencje jako zadośćuczynienie za straty poniesione w toku wojny, domagały się ich zwiększenia, ale odrzucały jakąkolwiek możliwość odstąpienia od haseł niepodległościowych. Jedynym poważnym partnerem Moskwy w Czeczenii był obóz prezydencki, przeżywający coraz trudniejsze chwile pod naciskiem radykalnej opozycji i nie potrafiący opanować sytuacji. Rzeczywistym wsparciem dla Maschadowa, mogącym diametralnie zmienić sytuację, byłoby uznanie niepodległości Czeczenii, a tego władze rosyjskie nie chciały - i zapewne z uwagi na wewnętrzny układ sił nie mogły - uczynić. Doraźne gesty poparcia natomiast - paradoksalnie - pozycję Maschadowa raczej osłabiały, dając opozycji do ręki argumenty do oskarżania prezydenta o współpracę z Moskwą czy wręcz o zdradę. Z kolei bez wsparcia Moskwy perspektywy reżimu Maschadowa rysowały się bardzo niepokojąco, a po jego ewentualnym upadku władzę przejąć mogli jedynie radykałowie spod znaku Basajewa i Radujewa, co oznaczało dla Moskwy dalszą destabilizację sytuacji w całym regionie północnokaukaskim i z pewnością nową wojnę. Z drugiej wszakże strony istnienie silnej opozycji antymaschadowowskiej osłabiało pozycję prezydenta w negocjacjach z Rosją i w tym sensie było na rękę Moskwie, a anarchizacja stosunków wewnętrznych w republice czeczeńskiej stwarzała pretekst do ingerencji w wybranym przez Moskwę momencie. Aby jednak takiej ingerencji dokonać, niezbędne były odpowiednie siły i środki oraz przygotowana baza polityczna i społeczna. To zaś wymagało czasu i poszukiwania sprzyjających okoliczności. Wynikiem krzyżowania się tych wszystkich tendencji, na które nakładała się walka o władzę w samej Rosji i sprzeczne dążenia różnych grup interesu, była niezdecydowana i niekonsekwentna polityka władz federacji.

W tym samym czasie wahhabici przegrali w Dagestanie trzecie już referendum w sprawie stworzenia urzędu prezydenta, co miało islamistom otworzyć drogę do opanowania kraju. Po niepowodzeniu akcji zbrojnej latem 1998 r. była to ich kolejna porażka, ale nie spowodowało to bynajmniej rezygnacji przez nich z zasadniczych celów. Na pograniczu czeczeńsko-dagestańskim coraz częściej dochodziło do incydentów zbrojnych. Granica systematycznie była przekraczana przez mniejsze i większe grupy zbrojne operujące następnie w głębi terytorium dagestańskiego. 28 maja 1999 r., po raz pierwszy od zakończenia wojny w 1996 r., rosyjskie oddziały przeprowadziły operację wojskową na terenie Czeczenii: kilka śmigłowców ostrzelało rakietami pozycje Chattaba na Terekiem w odwecie za próbę opanowania przez rebeliantów posterunku rosyjskiego na granicy czeczeńsko-dagestańskiej. W następnych dniach ataki na rosyjskie i dagestańskie posterunki na granicy powtarzały się. Równocześnie opozycja czeczeńska podejmowała coraz poważniejże działania infiltracyjne w głębi kraju, łącznie ze stolicą republiki. Terrorystom czeczeńskim przypisywano także inne akty przemocy, które miały wówczas miejsce, m.in. zamachy bombowe we Władykawkazie. Moskwa z coraz większym zniecierpliwieniem podchodziła do sytuacji w regionie. 19 maja Jelcyn podpisał dekret O dodatkowych środkach zwalczania terroryzmu w regionie północnokaukaskim Federacji Rosyjskiej. Wydarzenia w Czeczenii wiosną 1999 r., zbrojne rajdy czeczeńskich bojowników związanych z opozycją na sąsiednie terytoria, zamachy terrorystyczne i incydenty graniczne stopniowo podnosiły temperaturę stosunków rosyjsko-czeczeńskich. W tych okolicznościach nie mogło być zaskoczeniem, że z porządku dziennego zeszła ewentualność kolejnego spotkania Maschadowa z Jelcynem, a komentatorzy zauważali, iż ilekroć pojawiała się perspektywa takiego spotkania, tylekroć dochodziło do incydentów granicznych i prowokacji, które ją torpedowały. Uważano, że to czeczeńscy dowódcy polowi nie chcieli, by doszło do takiego spotkania, mogłoby ono przynieść decyzje wzmacniające Maschadowa. Prezydent Czeczenii spotkał się natomiast z premierem Rosji. Przedmiotem rozmów były problemy gospodarcze oraz sytuacja w Czeczenii. Stiepaszyn zapowiedział przekazanie władzom czeczeńskim pieniędzy należnych z tytułu wcześniejszych ustaleń, potwierdzono też wolę współdziałania w zakresie zwalczania przestępczości, a zwłaszcza kidnapingu. Maschadow znalazł się w niezwykle trudnej sytuacji. Miał konsekwentnie domagać się od Moskwy uznania niepodległości swego kraju, ale jednocześnie niezbędne było współdziałanie z władzami federalnymi w zaprowadzaniu porządku w republice i to w sytuacji gdy na czele rządu rosyjskiego stał człowiek powszechnie uważany za jednego z inicjatorów wojny z Czeczenią w 1994 r., który wszakże teraz jako premier deklarował, że siły federalne nie zostaną wysłane do Czeczenii, a przy okazji wspomnianego spotkania oświadczył: "Rosja potrzebuje stabilnej Czeczenii i silnego Maschadowa". Miarą bezsilności tego ostatniego był fakt, iż dzień po spotkaniu ze Stiepaszynem 200 opozycjonistów zaatakowało biura Narodowej Służby Bezpieczeństwa.

W rosyjskich środkach masowego przekazu i wypowiedziach polityków rosyjskich pojawiła się wówczas teza, że Maschadow potrzebował rosyjskiego wsparcia i równocześnie pozostawał dla Moskwy jedynym partnerem dla ewentualnych negocjacji. Powstaje jednak pytanie, czy w tym czasie Moskwa była zainteresowana autentycznym procesem negocjacyjnym z Czeczenią, czy wyłącznie odwlekaniem konfrontacji? 20 czerwca sytuacja na granicy z Czeczenią była omawiana przez Stiepaszyna z szefami resortów siłowych i służb specjalnych, a 3 lipca minister spraw wewnętrznych Władimir Ruszajło zreferował tę problematykę na posiedzeniu Rady Federacji. Ruszajło zapowiedział skierowanie do regionu grup operacyjnych liczących 17 tys. żołnierzy, z których 10 tys. miało być rozmieszczonych wzdłuż granic Czeczenii. Ruszajło już w wywiadzie telewizyjnym 30 czerwca oświadczył, iż siłom rosyjskim na Północnym Kaukazie wydano rozkaz stosowania "uderzeń prewencyjnych" na rejony koncentracji nielegalnych formacji zbrojnych i ich bazy. Powtórzył to 3 lipca na forum Rady Federacji. Wprawdzie 7 lipca sekretarz Rady Bezpieczeństwa FR Władimir Putin pospieszył z wyjaśnieniami, iż zaszło nieporozumienie i nie było mowy o "prewencyjnych uderzenia", a jedynie o "adekwatnej reakcji" na ataki bojowników na terytoria sąsiadujące z Czeczenią, niemniej strona czeczeńska zareagowała nader ostro. Sekretarz prasowy Maschadowa oświadczył wręcz, iż strona czeczeńska uważa się za uprawnioną do swobodnego wyboru środków obrony państwa, a w odpowiedzi na "wybuch każdego pocisku i każdej bomby lotniczej zagrzmią dziesiątki wybuchów w Rosji".

W czerwcu i lipcu 1999 r. nadal wiele mówiono o możliwym spotkaniu Jelcyn-Maschadow i wedle zapewnień obu stron trwały odpowiednie przygotowania, mimo iż mnożące się incydenty graniczne, agresywne poczynania islamistów w Dagestanie, o których inspiracje obwiniano Czeczenię oraz wojownicze wypowiedzi polityków rosyjskich stawiały taką możliwość pod znakiem zapytania. Latem niemal codziennością stały się drobne, a niekiedy i większe potyczki na granicy administracyjnej między Czeczenią a Dagestanem, w których ginęło coraz więcej osób po obu stronach. Atmosferę gwałtownie zaostrzyło zatrzymanie przez funkcjonariuszy MSW FR ministra spraw wewnętrznych Czeczenii Turpała Atgierujewa w czasie nieoficjalnej wizyty w Moskwie. Natychmiast zostało to wykorzystane przez polityków Czeczeńskiej Szury. Wezwali oni Maschadowa do kroków odwetowych, wskazując, iż powstała sytuacja była wynikiem jego polityki wobec Rosji i obarczając go odpowiedzialnością za poniżenie autorytetu państwa, a Moskwę oskarżając o prowokacyjne zerwanie z układem z 12 maja 1997 r.

Równocześnie wszakże niektórzy czeczeńscy politycy opozycyjni, zwłaszcza Basajew i Udugow, podejmowali liczne działania i składali oświadczenia faktycznie torpedujące możliwość poważnych negocjacji Maschadowa z Rosją. Nie ulega wątpliwości ich zaangażowanie w narastający konflikt w Dagestanie i wspomaganie tamtejszych islamistów. Co więcej - publicznie składane były przez nich zapowiedzi integracji czeczeńsko-dagestańskiej na płaszczyźnie budowania państwa islamskiego, a nawet ingerencji w konflikt w Nagornym Karabachu. Zwłaszcza sytuacja w Dagestanie i na granicy czeczeńsko-dagestańskiej musiała w Moskwie budzić najdalej idące obawy, podsycając tam dążenia do zdecydowanego położenia kresu istniejącym zagrożeniom, zwłaszcza że władze Federacji zapewne doskonale zdawały sobie sprawę ze słabości Maschadowa i braku możliwości zablokowania przez niego działalności tzw. polowych komendantów, którzy faktycznie kontrolowali większą część Czeczenii i jej potencjału wojskowego.






Strona główna

Mapa strony

Moje publikacje