Strona główna

Mapa strony

Moje publikacje







Rosja - Czeczenia

Pierwsze starcia

Pierwsi imamowie

Pod sztandarami Szamila

Czeczenia w II poł. XIX w.

Rewolucje i wojna domowa

Radziecka autonomia

Deportacja

Restytucja autonomii

W dobie pieriestrojki

Niepodległa Czeczenia

Wojna 1994-1996

Między wojnami

Wojna 1999-?

Zbrodnie wojenne


Na stronie

Historia Rosji i ZSRR

Konflikt rosyjsko-czeczeński

System represji w ZSRR

Historia GUŁagu

Masowe deportacje w ZSRR

Deportacje Polaków do ZSRR

Polacy w Kazachstanie

Wschodnie losy Polaków

Kresy Wschodnie

Przesiedlenia Polaków z ZSRR

Dzieje myśli politycznej

Z najnowszych dziejów Polski

Z dziejów Wrocławia



Deportacja Czeczenów i Inguszów
w 1944 r.



Według informacji aparatu bezpieczeństwa ZSRR w 1943 r. w Czeczeno-Inguskiej ASRR zamieszkiwało 731,7 tys. osób, w tym 387,8 tys. Czeczenów, 75 tys. Inguszów, 205,8 tys. Rosjan i 57 tys. osób innych narodowości. Ludność ta mieszkała w 2288 osadach. Na terytorium republiki działało 412 kołchozów: 321 czeczeńskich, 67 inguskich, 23 rosyjskie i 1 żydowski.

Robert Conquest, powołując się na płk. Tokajewa, który miał dostęp do informacji z najwyższych kręgów władzy, twierdzi, że decyzja wysiedlenia Czeczeńców została podjęta wstępnie na wspólnym posiedzeniu Biura Politycznego KC WKP(b) i naczelnego dowództwa już 11 lutego 1943 r. Uznano jednak wówczas, że z jej wykonaniem należało zaczekać aż front odsunie się dalej od Kaukazu. Do prac przygotowawczych przystąpiono jesienią tegoż roku. W październiku grupa specjalistów z zastępcą ludowego komisarza bezpieczeństwa państwowego Bogdanem Kobułowem na czele została skierowana do Czeczeno-Inguskiej ASRR w celu zbadania sytuacji i zebrania materiałów dotyczących antyradzieckiej aktywności. Efektem jej prac była Notatka sprawozdawcza o sytuacji w rejonach Czeczeno-Inguskiej ASRR, szczegółowo informująca o strukturze ludności, położeniu gospodarczym, działalności instancji partyjnych, życiu religijnym społeczeństwa. W listopadzie 1943 r. zastępca ludowego komisarza spraw wewnętrznych ZSRR W.W.Czernyszow przeprowadził naradę naczelników zarządów NKWD Kraju Ałtajskiego i Kraju Krasnojarskiego oraz obwodów omskiego i nowosybirskiego. Uczestniczyli w niej także przewodniczący komitetów wykonawczych tych jednostek administracyjnych. Na naradzie owej dokonano wstępnego oszacowania ilość osób mających podlegać planowanemu przesiedleniu oraz określono sposób ich rozmieszczenia deportowanych. Postanowiono, że do Kraju Ałtajskiego, Kraju Krasnojarskiego i do obwodu omskiego zostanie skierowanych po 35-40 tys. ludzi, natomiast 20 tys. osób zamierzano wysłać do obwodu nowosybirskiego. Następnym posunięciem nakazanym przez Berię było skierowanie do republiki grup operacyjnych, składających się z 8-12 osób każda, które na miejscu miały szczegółowo rozpracować poszczególne elementy operacji. Sporządzano spisy ludności, ustalano stan dróg, rozpoznawano leśne dukty i szlaki górskie, którymi ewentualnie mogliby uciekać deportowani. Oficjalnie pojawienie się tych grup uzasadniano procesem ujawniania się i "legalizacji" członków zbrojnych grup i współpracowników niemieckich okupantów. 18 listopada Beria zatwierdził plan działań operacyjnych związanych z przygotowaniami do przewidywanej deportacji. Plan ten przewidywał m.in. wprowadzenie w górskie rejony republiki znacznych sił wojsk NKWD pod szyldem zwykłych oddziałów Armii Czerwonej, prowadzących jakoby ćwiczenia w warunkach górskich.

Ostatecznie plan przymusowego przesiedlenia został opracowany w połowie grudnia 1943 r. W stosunku do pierwotnych zamierzeń w istotny sposób zmieniono przewidywane miejsca osiedlenia deportowanych. Zrezygnowano z wysyłania ich do wcześniej wskazywanych obwodów i krajów, lecz postanowiono skierować do Kazaskiej SRR. Przewidywano wysłanie 27 tys. osób do obwodu aktiubińskiego, po 50 tys. do obwodów: północnokazachstańskiego, kustanajskiego, ałmaackiego, pawłodarskiego i akmolińskiego, 30 tys. do obwodu karagandyjskiego, 33 tys. do obwodu semipałatyńskiego, 45 tys. do obwodu wschodniokazachstańskiego, 15 tys. do obwodu kzyłordyńskiego. 35 tys. osób zamierzano wysłać do obwodu oszskiego w Kirgizji, 23 tys. do obwodu dżałałabadzkiego, 7 tys. do obwodu tianszańskiego i 29 tys. do obwodu frunzeńskiego. Przewidywano użycie 14 200 wagonów i 1 000 platform, co samo w sobie określało rozmach projektowanej operacji. Przyjęto, że przesiedleńcy będą mogli zabrać po 500 kg bagażu na rodzinę.

29 stycznia Beria zatwierdził "Instrukcję o trybie przeprowadzenia wysiedlenia Czeczeńców i Inguszów" i jednocześnie powołał kierownictwo operacji w składzie: pierwszy zastępca ludowego komisarza spraw wewnętrznych Siergiej Krugłow, zastępcy ludowego komisarza spraw wewnętrznych Iwan Sierow i Arkadij Appołonow oraz zastępca ludowego komisarza bezpieczeństwa państwowego Bogdan Kobułow. To zestawienie nazwisk i rang dowodziło jak wielką wagę kierownictwo ZSRR przywiązywało do planowanej operacji.

Formalną decyzję o likwidacji Czeczeno-Inguskiej ASRR i przesiedleniu jej czeczeńskich i inguskich mieszkańców podjął Państwowy Komitet Obrony dopiero 31 stycznia 1944 r., a więc w momencie, gdy przygotowania do deportacji były bliskie zakończenia. Natomiast odpowiedni dekret Prezydium Rady Najwyższej ZSRR wydało 7 marca 1944 r., a zatem już po przeprowadzeniu całej operacji wysiedleńczej. Dekret ów zawierał postanowienie o przesiedleniu wszystkich Czeczeńców i Inguszów mieszkających na terytorium Czeczeno-Inguskiej ASRR (a także w przylegających do niej rejonach) do innych części ZSRR, oraz o likwidacji samej tej republiki. Rada Komisarzy Ludowych ZSRR została zobowiązana do przydzielenia wysiedlonym ziemi w nowych miejscach zamieszkania oraz do udzielenia im pomocy w zagospodarowaniu się. Dekret ów uzasadniał powzięte decyzje tym, że w czasie wojny, a zwłaszcza w okresie niemieckich działań na Kaukazie, liczni Czeczeńcy i Ingusze zdradzili ojczyznę, przechodzili na stronę faszystów, wstępowali do oddziałów dywersyjnych i zwiadowczych kierowanych przez Niemców na tyły Armii Czerwonej, tworzyli na polecenie Niemców zbrojne bandy w celu walki przeciw władzy radzieckiej, a także tym, że na przestrzeni wielu lat liczni Czeczeńcy i Ingusze uczestniczyli w antyradzieckich wystąpieniach zbrojnych i miast zajmować się uczciwą pracą podejmowali bandyckie napady na kołchozy sąsiednich obwodów, grabiąc i zabijając wielu ludzi. Wiele światła na rzeczywiste motywy decyzji o deportacji rzuca raport Sz.Cerietelego, kierującego w republice czeczeno-inguskiej zwalczaniem "bandytyzmu". Informował on Berię: "W ciągu sześciu miesięcy przed wysiedleniem działalność bandycko-powstańcza sił antyradzieckich w Czeczenii i Inguszetii była niemal całkowicie sparaliżowana, zarówno na drodze legalizacji, jak i likwidacji dużych band [...]". Z tegoż dokumentu wynika zresztą, że skala owego "bandytyzmu" była w istocie niewielka: od września 1942 r. do lutego 1944 r. zlikwidowano 87 grup liczących 720 członków, w toku tych operacji zabito 24 osoby, aresztowano 191, zalegalizowano 505 osób.

17 lutego 1944 r. Ławrientij Beria poinformował Państwowy Komitet Obrony, że przygotowania do operacji deportacyjnej dobiegały końca. Na listach przewidzianych do wywiezienia znajdowało się 453 486 osób. Było to więc o ok. 40 tys. mniej niż przewidywano w grudniu.

Data deportacji została ostatecznie naznaczona na 23 lutego 1944 r. Do jej przeprowadzenia i zabezpieczenia ściągnięto z innych obwodów 19 tys. funkcjonariuszy NKWD, NKGB i "Smiersza", 100 tys. oficerów i żołnierzy wojsk NKWD, z których część brała wcześniej udział w wysiedlaniu Karaczajów i Kałmuków. Przygotowano odpowiednią ilość koni, wyremontowano niezbędne odcinki dróg i mostów. Jeszcze na początku stycznia 1944 r. do osad czeczeńskich i inguskich przybyły pododdziały wojskowe, rzekomo w celu zwalczania band i odbywania ćwiczeń, faktycznie dla rozpoznania lokalnej sytuacji oraz dokładnego przygotowania się do operacji wysiedleńczej.

O przygotowywanej operacji wiedzieli nie tylko jej projektanci i przyszli realizatorzy, ale także przynajmniej część kierownictwa republiki czeczeno-inguskiej i kierownictwo aparatu bezpieczeństwa sąsiedniego Dagestanu. Pogłoski o nadchodzacej deportacji krążyły także wśród mieszkańców republiki.

20 lutego 1944 r. do Groznego przybyli Ławrientij Beria, Iwan Sierow, naczelnik sekretariatu NKWD Stiepan Mamułow oraz Bogdan Kobułow. Mieli na miejscu nadzorować ostatnie przygotowania. Uzupełniono siły przewidziane do zabezpieczenia operacji i sformowano eszelony kolejowe. Do przewozu wysiedleńców do miejsc formowania eszelonów wykorzystano samochody przekazane Związkowi Radzieckiemu przez USA w ramach pomocy wojennej. Przewidziano wysiedlenie w pierwszym etapie 310 620 Czeczenów i 81 100 Inguszów, tj. ludność z nizinnych i łatwiej dostępnych górskich rejonów republiki. Beria, który zdecydował się osobiście nadzorować całą operację, w telegramie do Stalina wysłanym 17 lutego zapowiadał wysiedlenie 456 486 ludzi, włączając w to także Czeczenów i Inguszów zamieszkałych w rejonach Dagestanu graniczących z Czeczeno-Inguszetią oraz we Władykawkazie. Uwzględniając pozostające do dyspozycji siły i środki oraz specyfikę działania w rejonach górskich, przewidywano, że cała operacja potrwa 8 dni, przy czym w ciągu pierwszych 3 dni miała zakończyć się na terenach nizinnych i przedgórzu, obejmując w tym okresie ponad 300 tys. osób. W kolejnych dniach przewidywano wysiedlenie pozostałych 150 tys. z obszarów górskich. W toku przygotowań do wysiedlenia dokonywano swoistej "racjonalizacji" organizacji. Skoro odnotowano wśród podlegających deportacji wielką liczbę dzieci, postanowiono zwiększyć zagęszczenie w wagonach. Przecież dzieci potrzebowały mniej miejsca niż dorośli. Salomon Milsztejn, szef III Zarządu NKGB poinformował więc swego zwierzchnika Bogdana Kobułowa, że w każdym wagonie ulokuje się nie 40 - jak pierwotnie planowano - lecz 45 osób, a wobec niewielkiej ilości rzeczy, jakie pozwalano zabrać wysiedlanym zrezygnowano z praktykowanego wcześniej włączania do eszelonów odrębnych wagonów bagażowych.

Operacja zaczęła się 23 lutego o świcie. Aby ułatwić sobie zadanie, organizatorzy deportacji na godziny ranne wyznaczyli w poszczególnych miejscowościach i osadach uroczyste obchody rocznicy powstania Armii Czerwonej. Pozwoliło to na zgromadzenie w określonych miejscach całej męskiej ludności i skierowanie jej - praktycznie bez oporu - do punktów zbornych. "Rankiem 23 lutego 1944 roku na wszystkich placach i na skrajach osad na górali skierowano automaty i karabiny maszynowe: ogłaszano rozkaz PKO, rewidowano i kierowano na stacje kolejowe. Następnie zaczynała się druga część 'scenariusza': do wszystkich gospodarstw wchodzili uzbrojeni w automaty żołnierze na czele z oficerem lub podoficerem, dawali 10-15 minut na spakowanie się i wyganiali bezbronnych starców, dzieci i kobiety z domów, chorych ściągali z łóżek. Za ujawnienie niezadowolenia - rozstrzelanie! Za próbę ucieczki - rozstrzelanie! Za nieprawidłowe zrozumienie rozkazu - rozstrzelanie! Ogłaszano to po rosyjsku, chociaż wielu tego języka nie rozumiało". Zdając sprawę z pierwszego dnia deportacji, Beria informował Stalina, że już do 11 rano z miejsc zamieszkania wywieziono 94741 osób, spośród których ponad 20 tys. zdołano załadować do eszelonów. "Wysiedlenie przebiega normalnie" - pisał. - "Zdarzeń zasługujących na uwagę nie było. Miało miejsce 6 przypadków prób sprzeciwu ze strony pojedynczych osób, które ukrócono aresztowaniami i użyciem broni". Z różnych powodów aresztowano 842 osoby. Następnego dnia Beria telegrafował do Stalina z następującą informacją: "Do rana 24.02. wywieziono z punktów zamieszkania 333 tys. 739 osób, z której to liczby załadowano do transportów kolejowych 176 tys. 950 osób. W drugiej połowie dnia 23 lutego prawie we wszystkich rejonach Czeczeno-Inguszetii spadł obfity śnieg, w związku z czym powstały utrudnienia w przewozie ludzi, szczególnie w rejonach górskich". 26 lutego Beria doniósł zaś, że do wieczora poprzedniego dnia do eszelonów załadowano 342647 osób i 86 transportów zostało odprawionych do miejsc przeznaczenia. Po raz kolejny zapewniał przy tym Stalina, że operacja przebiegała "normalnie".

W rzeczywistości dni te obfitowały w krwawe zbrodnie. Ofiarami padali i ci, którzy po prostu nie chcieli porzucić ojcowizny, i ci, którzy usiłowali uciec przed wywiezieniem, i ci, którzy źle wykonywali rozkazy, i ci, którzy nie byli w stanie w odpowiednim tempie maszerować do punktów zbornych. Już pierwszego dnia operacji, gdy wysiedlano mieszkańców nizinnych terenów Czeczenii, zginęły setki niewinnych ludzi. Zwłaszcza w górskich rejonach, gdzie fizyczną niemożliwością było usunięcie ludności w ciągu zaplanowanego czasu, dochodziło do masowych zbrodni: kobiety, dzieci, starców i nielicznych mężczyzn rozstrzeliwano, topiono w jeziorach, palono i zakopywano żywcem. To wszystko Beria nazywał "normalnym" przebiegiem operacji. Trudno dokładnie ocenić wielkość strat poniesionych przez ludność w trakcie samej operacji wysiedlania. Wiadomo, że w jednej tylko miejscowości Chajbach 27 lutego zamordowano ok. 700 osób, wśród nich zarówno ponad 100-letnich starców, jak i noworodki, mężczyzn w sile wieku, kobiety i dzieci. Przejmujący opis tej zbrodni pozostawił oficer NKWD: "Ponieważ stałem przed samym wejściem, dokładnie wiem, że w stajni zebrało się nie mniej niż 650-700 osób. Górale przychodzili niczego nie podejrzewając. [...] Kiedy wszyscy mieszkańcy okolicznych chutorów zebrali się, wrota stajni silnie zamknięto. Naczelnik Dalekowschodniego Zarządu Krajowego NKWD komisarz bezpieczeństwa państwowego 3 rangi Gwisziani wydał rozkaz podpalenia. Uświadomiłem sobie nagle co stanie się z tymi ludźmi. Podskoczyłem do Gwisziani i mówię: ŤZatrzymajcie ludzi, co wy robicie?!ť Gwisziani spokojnie odpowiedział: ŤCi ludzie są niezdatni do transportu, ich należy unicestwić...ť [...] Gdy stajnie objęły płomienie, wielkie, silnie umocnione wrota pod naciskiem ludzi runęły i poprzez ogień tłum oszalałych ludzi wysypał się na zewnątrz. Gwisziani dał rozkaz: ŤOgnia!ť Z dziesiątków luf rozległa się automatyczna i maszynowa palba. Biegnący na przedzie padając tarasowali wyjście, cała góra trupów przegrodziła drogę biegnącym. Nikt nie wyrwał się z ognia i blokady automatów. Ani jeden się nie uratował". W innych miejscach zaginęły dalsze dziesiątki i setki ofiar - w sumie zapewne parę tysięcy, choć do dziś dokładnego zestawienia nie udało się sporządzić. Podawana przez rosyjskich badaczy liczba 50 zabitych w czasie operacji z pewnością nie jest wiarygodna.

Jakkolwiek grupy deportacyjne działały nadzwyczaj sprawnie i z wielką brutalnością, to jednak operacja przeciągnęła się ponad zaplanowane 8 dni. 1 marca Beria donosił Stalinowi, że do 29 lutego wysiedlono 478 479 osób, w tej liczbie 91 250 Inguszów. Już 159 eszelonów odprawiono do miejsc przeznaczenia. Wysiedlonych było zatem znacznie więcej niż pierwotnie przewidywano. A w niedostępnych okolicach górskich pozostało jeszcze ok. 6 tys. Czeczenów, których zamierzano objąć operacją w ciągu najbliższych dwóch dni. Beria informował też Stalina, że w toku przygotowań do deportacji i w trakcie jej prowadzenia łącznie aresztowano 2016 osób oraz skonfiskowano 20 072 sztuki broni palnej, w tym 479 karabinów maszynowych i automatów.

29 lutego specjalnym transportem, bez konwoju, do Ałma Aty wysłano kierownictwo republiki autonomicznej z przewodniczacym rady komisarzy ludowych i przewodniczącym prezydium rady najwyższej na czele. Mieli być wykorzystani w Kazachstanie w do dalszej pracy.

Transport odbywał się prawie miesiąc, w bydlęcych wagonach, w tłoku, w bardzo złych warunkach sanitarnych, czego efektem była epidemia tyfusu. Gdy pociągi zatrzymywały się na postojach, wzdłuż torów, w śniegu chowano umarłych.

Pierwsze eszelony na miejsce przeznaczenia docierały w połowie marca. Z datowanego 17 marca 1944 r. meldunku zastępcy naczelnika zarządu transportu NKGB ZSRR Wołkowa i naczelnika oddziału przewozów NKWD ZSRR D.W.Arkadjewa wynikało, że spośród 180 odprawionych eszelonów 171 przybyło już wówczas do celu. Znajdowały się w nich 468 583 osoby. Spośród nich skierowano do obwodów: dżałałabadzkiego - 24 281 osób, oszskiego - 29 908 osób, dżambulskiego - 16 665 osób, frunzeńskiego - 34 410 osób, ałmaackiego - 29 098 osób, wschodniokazachstańskiego - 34 542 osoby, kzyłordskiego - 26 514 osoby, kustanajskiego - 45 665 osób, aktiubińskiego - 20 309 osób, semipałatyńskiego - 31 236, do pawłodarskiego - 41 230, do akmolińskiego - 60 330 osób i karagandyjskiego - 37 938 osób. Z ustaleń badaczy wynika, że ostatecznie w 180 transportach przewieziono 493269 osób, a w drodze umarły 1272 osoby. Jednakże w raporcie z lipca 1944 r. Beria pisał, że ogółem przesiedlono 496 460 Inguszów i Czeczenów, przy czym nie ulega wątpliwości, że była to liczba osiedlonych w miejscu zesłania, a więc liczba deportowanych musiała być jeszcze większa. Różnica być może wynika z doliczenia już w raporcie lipcowym osób dołączonych do zbiorowisk zesłańczych w trybie indywidualnym oraz żołnierzy skierowanych na zesłanie z wojska.

Na zesłanie trafili także Czeczeńcy i Ingusze mieszkający poza obszarem republiki autonomicznej. W maju 1944 r. Beria nakazał lokalnym organom NKWD wysłanie ich wszystkich do Kazachstanu i Uzbekistanu. Odpowiednie przygotowania w formie sporządzenia imiennych spisów przeprowadzono zresztą wcześniej, już bowiem w połowie kwietnia Mamułow informował o tym Berię. W ramach tej akcji wysiedlono 2 741 Czeczenów z Gruzji, 21 z Azerbejdżanu, 121 z Kraju Krasnodarskiego. Deportowano także 52 Inguszów. Już po zakończeniu zasadniczej deportacji, w wyniku działań operacyjnych NKWD w górach ujęto 2213 Czeczeńców i Inguszów, spośród których 1843 wysłano do miejsc osiedlenia ich rodaków

Równolegle z deportacją ludności odbywał się masowy rabunek mienia: wywożono wszystko - począwszy od odzieży, skór i wyrobów skórzanych, zabytkowej, bogato zdobionej tradycyjnej broni białej i palnej po bezcenne dobra kultury umysłowej: rękopisy, arabskojęzyczne traktaty filozoficzne, medyczne i matematyczne, dzieła literatury pięknej. Wielka ich część uległa zniszczeniu. Ten sam los spotkał czeczeńskie i inguskie cmentarze, pomniki, zabytki sztuki i architektury.

Zgodnie z decyzjami o wysiedleniu ludności czeczeńskiej i inguskiej przestała istnieć dotychczasowa republika autonomiczna. Na mocy dekretu Prezydium Rady Najwyższej ZSRR utworzono nowy obwód groznieński w ramach Kraju Stawropolskiego, w składzie Rosyjskiej FSRR. Do obwodu tego postanowiono włączyć w całości 8 rejonów dawnej republiki oraz części 5 dalszych. Na obszarze tym działało dotąd 238 kołchozów liczących w sumie 45 tys. zagród. Cztery rejony w całości oraz części 3 innych rejonów (z 88 kołchozami liczącymi 20,8 tys. zagród) przyłączono do Dagestańskiej ASRR. Trzy kolejne rejony w całości a trzy w części przekazano Północnoosetyńskiej ASRR. Na terenie objetym przez Północnoosetyńską ASRR działały 52 kołchozy z 8,4 tys. zagród. Gruzińska SRR otrzymała jeden rejon w całości, a także część terytoriów 4 innych rejonów. Na ziemiach przekazanych Gruzji istniało 40 kołchozów i 8 tys. zagród kołchoxniczych. Równocześnie dokonano korekty granic Północnoosetyńskiej ASRR z Kabardyjsko-Bałkarską ASRR i Gruzją. Tym samym odpowiedniej zmianie uległa granica między Gruzińską SRR i Rosyjską FSRR.

W ramach zacierania śladów po rdzennych mieszkańcach republiki dokonano zmiany nazw rejonów i ośrodków rejonowych, osad, kołchozów, ulic, instytucji i przedsiębiorstw. Z muzeów i bibliotek usuwano zabytki, książki i dokumenty mówiące o rodzimej ludności tych obszarów. Aby żaden pozytywny element nie mógł łączyć się z narodami uznanymi za wrogów i zdrajców, z woli Stalina w odpowiednich dokumentach i publikacjach zmieniono narodowość poległych na wojnie Bohaterów Związku Radzieckiego pochodzenia czeczeńskiego i inguskiego.

Na opuszczonych miejscach poczęto osiedlać ludność z innych terenów, głównie rosyjską.






Strona główna

Mapa strony

Moje publikacje