Strona główna

Mapa strony

Moje publikacje







Rosja - Czeczenia

Pierwsze starcia

Pierwsi imamowie

Pod sztandarami Szamila

Czeczenia w II poł. XIX w.

Rewolucje i wojna domowa

Radziecka autonomia

Deportacja

Restytucja autonomii

W dobie pieriestrojki

Niepodległa Czeczenia

Wojna 1994-1996

Między wojnami

Wojna 1999-?

Zbrodnie wojenne


Na stronie

Historia Rosji i ZSRR

Konflikt rosyjsko-czeczeński

System represji w ZSRR

Historia GUŁagu

Masowe deportacje w ZSRR

Deportacje Polaków do ZSRR

Polacy w Kazachstanie

Wschodnie losy Polaków

Kresy Wschodnie

Przesiedlenia Polaków z ZSRR

Dzieje myśli politycznej

Z najnowszych dziejów Polski

Z dziejów Wrocławia



Wojna rosyjsko-czeczeńska
1994-1996

Spis treści Ku wojnie
Faza pierwsza - walki o Grozny
Faza druga - opanowywanie Czeczenii
Faza trzecia - atak w Budionnowsku i jego następstwa
Faza czwarta - od sfałszowanych wyborów do śmierci Dudajewa
Faza piąta - od śmierci Dudajewa do układu pokojowego
Bilans






Ku wojnie

Fiasko ataku na Grozny 26 listopada 1994 r. zadecydowało, że prezydent FR i jego otoczenie zdecydowali się na bezpośrednią interwencję wojskową w Czeczenii. Szef administracji prezydenckiej Siergiej Fiłatow oraz doradca do spraw bezpieczeństwa narodowego Jurij Baturin, którzy skłonni byli poszukiwać innych rozwiązań, zostali odsunięci od wpływu na sprawy czeczeńskie. Na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa 29 listopada Jelcyn nawet nie chciał słuchać przeciwników takiego rozwiązania i oczekiwał tylko poparcia już powziętej faktycznie decyzji. Nawet dość niespodziewane w kontekście wcześniejszych gromkich zapewnień o gotowości zgniecenia separatyzmu czeczeńskiego zastrzeżenia Graczowa nie zahamowały parcia ku wojnie. Odpowiadała ona rzecznikom "kompleksu wojskowo-przemysłowego" oraz tej części elit politycznych i wojskowych, która nie akceptowała rozpadu imperium radzieckiego i zmniejszenia mocarstwowej roli Rosji, była w najwyższym stopniu zaniepokojona perspektywami reform w państwie i w armii. Zwycięska wojna miała przekreślić próby uszczuplenia ich wpływów. Być może miała też uniemożliwić pociągnięcie do odpowiedzialności osób uwikłanych w korupcję i przestępczy handel wyposażeniem wojskowym. Był też "kompleks" polityków, generałów i biznesmenów bezpośrednio zainteresowanych legalnymi i nielegalnymi korzyściami płynącymi z kontroli nad Czeczenią. Nieco później Chadżijew publicznie przyznał, że rosyjska armia w Czeczenii walczyła nie tylko przeciw reżimowi Dudajewa, ale i przeciw "tej części rosyjskiej mafii, której interesy rozciągają się do naszej republiki". Można postawić pytanie: w czyim interesie walczyła i dlaczego w taki sposób? Byli wreszcie Jelcyn i jego świta, pełni obaw o przyszłe wybory, zagrożeni przez komunistów Ziuganowa i nacjonalistów Żyrynowskiego. Jelcyn musiał potwierdzić walory swojego przywództwa, a to wykluczało odstępstwo od zasady integralności terytorialnej Federacji. Program Jelcyna, pod sztandarem którego zdobył władzę w ówczesnych realiach wewnętrznych i międzynarodowych był niewykonalny, a sam prezydent nie mogąc wywiązać się ze sprzecznych obietnic znalazł się w politycznej defensywie. Starał się poszerzać swoją bazę polityczną przesuwając się ku temu skrzydłu politycznego spektrum Rosji, które reprezentowało interesy kompleksu wojskowo-przemysłowego i wielkomocarstwowego nacjonalizmu. Sprawa Czeczenii w tym kontekście w 1994 r. nabierała nowego znaczenia. Gdy nie powiodło się zmuszenie Dudajewa do ustępstw w trybie negocjacji w pierwszej połowie 1994 r., Jelcyn sięgnął po taktykę ograniczonej i pośredniej przemocy latem i jesienią 1994 r., a gdy i ona poniosła fiasko - zwyciężyła idea bezpośredniej interwencji. Decyzja o wojnie była zatem w znacznej mierze funkcją upadku wiarygodności i popularności Jelcyna. Istniały i inne czynniki sprzyjające tego rodzaju decyzji. Kryminalizacja życia w Czeczenii (napady na pociągi, handel bronią i narkotykami itp.) była zjawiskiem mogącym polityków rosyjskich - skądinąd współodpowiedzialnych za nią - wprowadzać w stan niepokoju i irytacji, zwłaszcza w kontekście transferu ropy naftowej i gazu na zachód. Wszystko to tworzyło kontekst, w którym zbrojna interwencja była rozwiązaniem nie tylko możliwym, ale przez wiele środowisk pożądanym.

29 listopada prezydent FR zażądał od wszystkich uczestników konfliktu zbrojnego w Czeczenii zaprzestania w ciągu 48 godzin walk, złożenia broni i rozwiązania wszystkich formacji zbrojnych, a następnego dnia podpisał dekret O przedsięwzięciach w sprawie przywrócenia praworządności konstytucyjnej i porządku prawnego na terytorium Republiki Czeczeńskiej. Równocześnie powołał kierownictwo operacji czeczeńskiej z ministrem obrony FR Pawłem Graczowem na czele. 9 grudnia prezydent FR podpisał kolejny dekret, który polecał rządowi FR wykorzystać wszystkie dostępne środki w celu zapewnienia bezpieczeństwa państwa, praworządności i porządku społecznego oraz rozbrojenia wszelkich nielegalnych formacji. Dekrety Jelcyna nie zostały opublikowane, co samo w sobie czyniło je sprzecznymi z konstytucją rosyjską. Nadto wbrew konstytucji wprowadzały one ograniczenie praw obywatelskich bez ogłoszenia stanu wyjątkowego. W świetle prawa Federacji Rosyjskiej nielegalne było też skierowanie armii rosyjskiej do ataku na Czeczenię, bowiem użycie jej w innym celu niż odparcie agresji było możliwe tylko na podstawie ustawy, a takowa nie została przez parlament uchwalona.

Jakkolwiek Graczow i jego grupa uzyskali szerokie uprawnienia, to kierownictwo operacją czeczeńską nie zostało ujednolicone, a niejednoznaczność i krzyżowanie się kompetencji przynosiło później opłakane rezultaty. 10 grudnia Graczow wydał rozkaz o wprowadzeniu na terytorium Czeczenii jednej dywizji wojsk wewnętrznych i dwóch dywizji regularnej armii. Rozkaz ten nakazywał "przeprowadzić masową deportację miejscowej ludności pod pozorem jej zorganizowanego wyprowadzenia ze strefy działań bojowych do innych rejonów Federacji Rosyjskiej" i w związku z tym na terytorium Inguszetii, Północnej Osetii i Kraju Stawropolskiego zorganizować "obozy czasowego zatrzymania. Zamiar dokonania na masową skalę przesiedleń ludności z Czeczenii potwierdzały zarządzenia premiera Czernomyrdina z 1 i 9 grudnia, polecające służbom migracyjnym przygotowanie programu rozsiedlenia uciekinierów i przymusowych przesiedleńców oraz "ewakuowanie" ludności z Czeczenii do obwodów astrachańskiego, wołgogradzkiego, orenburskiego, saratowskiego i lianowskiego.

Generalne założenia rosyjskich planów operacyjnych powstały w Sztabie Generalnym pod kierunkiem gen. I.Szewcowa, natomiast ich szczegółowym rozpracowaniem zajmowały się dowództwa Północnokaukaskiego Okręgu Wojskowego i Wojsk Wewnętrznych MSW. Utworzona została Połączona Grupa Wojsk (Obiedinionnaja grupirowka wojsk - OGW) obejmująca formacje Ministerstwa Obrony (MO), wojsk wewnętrznych MSW, straży granicznej, wojsk kolejowych, Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB) i inne. Dyrektywa ministra obrony z 9 grudnia wyznaczała OGW następujące zadania: grupy uderzeniowe pod osłoną lotnictwa z trzech kierunków miały podejść do Groznego, zablokować miasto i stworzyć warunki dla dobrowolnego rozbrojenia "nielegalnych formacji wojskowych", a w wypadku odmowy zdobyć miasto, zaś w dalszej kolejności ustabilizować sytuację na całym terytorium republiki. Założenia rosyjskie przewidywały cztery fazy operacji. Pierwsza obejmowała zorganizowanie trzech grup uderzeniowych w bazach w Mozdoku, Kizlarze i Władykawkazie oraz blokadę powietrzną Czeczenii. W fazie drugiej grupy te, składające się z sił MO i MSW miały wejść do Czeczenii i stworzyć pierścień wokół Groznego, a jednocześnie formacje MSW i FSB miały ustanowić blokadę kraju wzdłuż granic administracyjnych. Faza trzecia (10-13 grudnia) powinna przynieść opanowanie budynków państwowych w stolicy, telewizji, radia i najważniejszych instalacji, a w jej toku postępować miało rozbrajanie jednostek czeczeńskich. Faza czwarta, przewidywana na kolejnych 5-10 dni, to okres stabilizacji sytuacji w kraju oraz przekazywania go pod kontrolę MSW. Rosyjscy decydenci wojskowi postrzegali siły Dudajewa jako "niezorganizowany gang rebeliantów, który przestraszy się na widok pierwszego rosyjskiego czołgu" i sądzili, że cała operacja będzie raczej zbrojną demonstracją. To zapewne spowodowało zlekceważenie niesprzyjających o tej porze roku warunków atmosferycznych, ograniczających możliwość użycia techniki wojskowej.

Rosyjskie siły zbrojne nie były przygotowane do tego rodzaju akcji i pozostawały w ogóle w złej kondycji. Od 1992 r. trwała wprawdzie reforma sił zbrojnych, ale grzęzła ona w trudnościach wynikających m.in. z dokonywanych ma masową skale przemieszczeń armii wycofywanej ze środkowej i środkowowschodniej Europy, z gigantycznej skali problemu, deficytu środków finansowych i rzeczowych, rozpływała się niedowładzie organizacyjnym, sprzecznościach słabo zarysowanych celów końcowych i w szerzącej się korupcji. Sam Graczow zmuszony był potwierdzić niedostateczny poziom przygotowań mobilizacyjnych i planistycznych, niedostateczne przygotowanie kadr oficerskich, słabe wyszkolenie żołnierzy, braki stanów osobowych sięgające 30 % w najlepszych nawet jednostkach, katastrofalny niedobór młodszych oficerów, złe warunki bytowe, zaległości w wypłacie żołdu i wynagrodzeń dla kadry zawodowej, korupcję itp. Do działań o takim charakterze i na taką skalę nie były przygotowane także oddziały MSW, w których podobnie jak w armii panowało daleko idące rozprzężenie, brakowało sprzętu i broni, a pokrycie etatów oficerskich wynosiło tylko 80 %. Armia rosyjska, podobnie jak poprzednio radziecka, była w ogóle słabo przygotowana do prowadzenia operacji w tym regionie i o takim charakterze. Przez dziesięciolecia była przygotowywana do szeroko zakrojonych, globalnych wręcz działań przeciw USA i ich sojusznikom. Interwencja w Afganistanie stała się zapowiedzią zmiany kierunków strategicznego zainteresowania ZSRR (Rosji), a wojna w Czeczenii była elementem przesuwania się ku południowi osi zainteresowań militarnych Moskwy. Dostosowanie armii do tych zmian nie było wszakże łatwe, ani tanie, a na pewno nie mogło się dokonać szybko.

OGW na początku operacji liczyła w sumie 23,8 tys. żołnierzy (19 tys. w jednostkach MO i 4,7 tys. w jednostkach MSW), 80 czołgów, 208 bojowych wozów piechoty, 182 działa i moździerze. Wsparcie powietrzne zapewniało 90 śmigłowców (w tym 47 bojowych) i 274 samoloty (72 SU-24, 85 SU-25, 49 MIG-29, 35 MIG-25). Rozwinięcie sił federalnych wzdłuż granic Czeczenii z trudem udało się zakończyć dopiero 10 grudnia, przy stale występujących brakach zaopatrzeniowych.

Przygotowań wojennych nie zahamowało spotkanie Graczowa z Dudajewem 6 grudnia w Inguszetii. Uzgodniono jedynie przekazanie Rosji jeńców wziętych do niewoli 26 listopada. W tym czasie trwały już akcje rosyjskiego lotnictwa, które bombardowało lotniska czeczeńskie, punkty strategiczne, w tym m.in. bazę pułku pancernego w Szali, a także obiekty cywilne.

Przygotowania do wojny trwały także po stronie czeczeńskiej. 4 grudnia Dudajew ogłosił powszechną mobilizację, co miało jednak dość ograniczone znaczenie, bowiem ci, którzy chcieli wziąć udział w wojnie i tak zgłaszali się ochotniczo, bądź tworzyli grupy samoobrony. Siły czeczeńskie składały się z formacji trzech rodzajów: regularnej armii, oddziałów ochotniczych oraz samoobrony. Granice między nimi, zwłaszcza między drugą a trzecią, były dość płynne. Oddziały samoobrony miały za zadanie obronę własnych miejscowości, wspólnot i domów, wielokrotnie jednak po zajęciu ich miejscowości przez Rosjan uczestnicy tych formacji kontynuowali walkę w oddziałach ochotniczych. Te ostatnie szybko się rozrastały: zwłaszcza do Groznego tłumnie napływali uzbrojeni i nieuzbrojeni ludzie z całej Czeczenii, z innych regionów Północnego Kaukazu, a nawet z dalszych krajów. Oddziały ochotnicze były nadspodziewanie dobrze zorganizowane, posiadały sporą ilość środków transportu i łączności, co nadawało im dużą mobilność, a znajomość terenu podnosiła ich skuteczność. Armia Dudajewa szacowana bywa - głównie na podstawie źródeł rosyjskich - na 12-15 tys. żołnierzy, łącznie z siłami specjalnymi i gwardią prezydencką, a w jej dyspozycji miało być 40 czołgów, 50 bojowych wozów piechoty, do 100 dział i moździerzy, 600 egzemplarzy różnego rodzaju broni przeciwpancernej. Najgroźniejszą bronią w rękach bojowników czeczeńskich okazały granatniki i ręczne wyrzutnie pocisków rakietowych. Liczebność oddziałów ochotniczych i samoobrony ocenia się na 30-40 tys. osób, ale rzeczywisty ich stan, szybko się zmieniający, jest raczej niemożliwy do ustalenia. W Czeczenii niemal każdy mężczyzna miał broń i wielu stanęło w obronie swych domów, ale walkę prowadzili epizodycznie. W większości nie mieli doświadczenia wojskowego, a sztuki walki uczyli się - zresztą zadziwiająco szybko - dopiero pod ogniem. Szczególną determinację wykazywały oddziały tzw. smiertników, czyli potencjalnych samobójców, składające się z młodych, głęboko religijnych, a nawet fanatycznych młodych ludzi, którzy gotowi byli na śmierć i walczyli odrzucając możliwość odwrotu bądź kapitulacji. W Groznym i innych miastach wznoszono fortyfikacje i budowano stanowiska ogniowe, tworzono zapory przeciwczołgowe na drogach, przygotowywane też były bazy dla ewentualnych działań partyzanckich. Specjalne grupy przystąpiły do przeczesywania terenu w celu wytropienia prowokatorów i szpiegów.




Faza pierwsza - walki o Grozny

11 grudnia 1994 r. trzy rosyjskie grupy uderzeniowe rozpoczęły marsz w kierunku Groznego. Zarówno grupa zachodnia, jak i wschodnia napotkały opór jeszcze nim wkroczyły na tereny kontrolowane przez Dudajewa. W Inguszetii miejscowa ludność zablokowała drogi, którymi posuwały się kolumny rosyjskie, w efekcie czego doszło do starć i padły pierwsze ofiary cywilne. Siły rosyjskie ponownie napotkały blokady już na terenie Czeczenii. Dowodzący na tym kierunku gen. Iwan Babiczew nie zdecydował się na utorowanie sobie drogi siłą i w efekcie utworzyła się tam swoista linia frontu na zachód od linii Samaszki - Dawidienko - Aczchoj-Martan - Bamut. Dopiero 19 grudnia siły Babiczewa poprzez Grzbiet Sunżeński obeszły Samaszki i zbliżyły się do Groznego. Na opór miejscowej ludności jeszcze przed przekroczeniem granicy napotkała także kolumna dagestańska, posuwająca się przez tereny zamieszkane przez Czeczenów. W rejonie Chasaw-Jurtu blokujący drogę odcięli od kolumny 4 pojazdy wraz z 59 żołnierzami sił MSW i dopiero po długotrwałych negocjacjach zwolnili 38, a pozostałych przekazali Dudajewowi. Grupa północna, kierująca się z Mozdoku, przemieszczała się przez tereny kontrolowane przez opozycję antydudajewowską, toteż stosunkowo sprawnie dotarła na odległość ok. 10 km od Groznego i dopiero tam, na linii Dolinskij-Pierwomajskaja-Pietropawłowskaja, napotkała zorganizowany opór i poniósłszy pierwsze straty okopała się.

Do 17 grudnia siły rosyjskie dotarły na odległość 7-15 km od Groznego i zatrzymały się. W dniach 17-18 grudnia miały miejsce tylko lokalne starcia, co wiązało się z inicjatywą negocjacji wysuniętą przez przewodniczącego wyższej izby parlamentu rosyjskiego Władimira Szumiejkę. Jelcyn 17 grudnia upoważnił Jegorowa i Stiepaszyna do podjęcia z Dudajewem rozmów, ale wyłącznie na temat złożenia broni przez Czeczenów, co nie mogło przynieść wówczas żadnych efektów, bowiem Dudajew deklarował wprawdzie także chęć negocjacji, ale w formie rozmów delegacji rządowych na temat całokształtu dwustronnych stosunków. Jednocześnie prezydent Rosji wydał dekret O przywróceniu federalnych terytorialnych organów władzy wykonawczej na terytorium Republiki Czeczeńskiej. Kilka dni później na tej podstawie zwierzchnikiem Terytorialnego Zarządu Federalnych Organów Władzy Wykonawczej w Republice Czeczeńskiej mianowany został Nikołaj Jegorow, którego 27 stycznia 1995 r. zastąpił Nikołaj Siemionow, były sekretarz republikańskiego komitetu KPZR w Czeczeno-Inguszetii. Jego zastępcami zostali Umar Awturchanow, Sałambek Chadżijew i Bisłan Gantamirow, co ilustrowało charakter związków między opozycją antydudajewowską a władzami Rosji.

19 grudnia rozpoczęło się następne uderzenie rosyjskie. Szczególnie zaciekłe walki toczyły się o wieś Pietropawłowskaja, której zdobycie dało Rosjanom kontrolę nad ważnym strategicznie mostem przez Sunżę i otwierało drogę do Groznego. Istotnym czynnikiem warunkującym nie tylko efektywność działań rosyjskich, ale i morale żołnierzy, było zaopatrzenie. Pod tym względem panował nieopisany chaos. Powszechnie brakowało żywności, a ciepłe posiłki były rzadkością. Żołnierze musieli spać w pojazdach, a z powodu niedostatku paliwa nie mogli uruchamiać silników w celu ich ogrzania. Ów brak troski o żołnierzy, brak wśród nich dyscypliny oraz niedostateczne wyszkolenie i wyposażenie traktowane jest przez analityków jako ważne źródło słabej postawy bojowej rosyjskich żołnierzy.

21 grudnia Rosja ogłosiła całkowite zamknięcie granic z Gruzją i Azerbejdżanem, aby uniemożliwić przepływ zaopatrzenia dla Dudajewa. Stanowiło to dotkliwy cios dla gospodarki Azerbejdżanu, którego 70 % obrotów handlowych przypadało na Federację Rosyjską. Tego samego dnia zirytowany przebiegiem działań Graczow zdymisjonował niemal całe dowództwo Północnokaukaskiego Okręgu Wojskowego z gen. Aleksandrem Mitiuchinem na czele. Nowym dowódcą operacji czeczeńskiej został gen. Anatolij Kwasznin. 22 grudnia nakazał on rozpoczęcie zmasowanych ataków lotniczych na Grozny, co oznaczało, że rozpoczęto trzecią fazę operacji nim doprowadzono do pełnej blokady miasta. Rozwijanie sił rosyjskich atakujących Grozny praktycznie zakończyło się dopiero 26 grudnia. Tego samego dnia w Moskwie Sałambek Chadżijew ogłosił - po raz wtóry, pierwszy raz uczynił to bowiem już 24 listopada - utworzenie czeczeńskiego rządu jedności narodowej. Po stronie rosyjskiej powstały zatem przesłanki do szturmu na stolicę Czeczenii i była już gotowa ekipa do przejęcia władzy po usunięciu Dudajewa. W wygłoszonym 27 grudnia orędziu Jelcyn zapowiedział wprawdzie negocjacje z władzami Czeczenii, ale podtrzymał tezę o nielegalnym charakterze rządu Dudajewa, jako przedmiot rozmów wskazał wyłącznie złożenie broni przez "uzbrojone bandy", a na negocjatorów wyznaczył zwolenników wojny: Jegorowa, Stiepaszyna i Kwasznina. Ogłoszone niemal równocześnie wyniki sondażu opinii publicznej wskazywały, że 75 % obywateli uważało, iż Jelcyn źle wypełniał obowiązki prezydenta.

31 grudnia pod naciskiem Graczowa rozpoczął się szturm Groznego. Jakkolwiek operacja była częścią planu działań, to samo jej przeprowadzenie nosiło znamiona improwizacji najgorszego rodzaju. OGW liczyła w tym momencie już 38 tys. żołnierzy, 230 czołgów, 454 wozów bojowych piechoty i transporterów opancerzonych, 388 dział i moździerzy. Na miasto z trzech kierunków uderzyły koncentrycznie cztery zgrupowania liczące w sumie ponad 16 tys. żołnierzy i 190 czołgów. Jeśli prawdziwe były dane konsekwentnie podawane przez stronę rosyjską (a w ślad za nią przez obserwatorów zachodnich) o 12-15 tys. bojowników po stronie czeczeńskiej, to atak prowadzony był przez siły zdecydowanie zbyt słabe. Nacierające kolumny sił federalnych miały połączyć się w centrum miasta, przy czym spodziewano się krótkiej walki i łatwego zwycięstwa. Rzeczywistość okazała się całkowicie odmienna. Zawiodło współdziałanie między uderzającymi grupami. Ciężar walk spoczął na jednostkach nacierających z północy, bowiem dowódcy grupy "Wschód" i najsilniejszej grupy "Zachód" nie wypełnili postawionych przed nimi zadań. W pośpiechu i chaosie nie zadbano o koordynację działań poszczególnych rodzajów broni. Ataki lotnicze prowadzone były bez właściwego zidentyfikowania celów i zamiast korzyści wojskowych owocowały przede wszystkim pustoszeniem miasta i ofiarami wśród ludności cywilnej. Rosjanie decydując się na pancerny atak na miasto zlekceważyli doświadczenia z lat II wojny światowej, a także z listopadowego szturmu Groznego. Brak zgrania czołgów i piechoty, nieprzygotowanej do boju w mieście i dalekiej od chęci walki, spowodował, że pojazdy, pozbawione odpowiedniej osłony, zaskakująco łatwo padały ofiarą obrońców. Straty rosyjskie poniesione w trakcie tego szturmu oceniane są różnie. Najprawdopodobniej wyniosły ok. 200 wozów bojowych. Graczow utrzymywał, że zginęło 534 żołnierzy sił federalnych, natomiast strona czeczeńska twierdziła, że 800-1000. Do czeczeńskiej niewoli trafiło 80 Rosjan.

Spotkać się można z opinią, że to właśnie noworoczny szturm na Grozny był prawdziwym początkiem wojny i zarazem przekreśleniem możliwości pokojowego rozwiązania konfliktu rosyjsko-czeczeńskiego. Klęska poniesiona przez Rosjan w noc noworoczną nie zmieniła natomiast zasadniczej dysproporcji sił i nie przekreśliła rosyjskich zamiarów - w następnych dniach atak na Grozny był kontynuowany. Dowództwo rosyjskie wprowadziło do walki nowe jednostki i skorygowało taktykę: rozpoczęto systematyczne zdobywanie poszczególnych kwartałów przez kilkudziesięcioosobowe grupy uderzeniowe, których działania były poprzedzane nawałą artyleryjską i bombardowaniami lotniczymi. Szczególną rolę odegrały ściągnięte do Groznego pododdziały piechoty morskiej. Nadal natomiast nie udało się Rosjanom w pełni odciąć stolicy Czeczenii od zewnętrznego wsparcia. Mimo zaciętego oporu obrońcy byli sukcesywnie spychani w kierunku centrum miasta. Równocześnie strona rosyjska nie zaniedbywała tworzenia pozorów, iż dąży do politycznego rozwiązania konfliktu. 11 stycznia 1995 r. Jelcyn nakazał rządowi przemyślenie politycznego rozwiązania sytuacji powstałej w Czeczenii. 15 stycznia na zaproszenie rządu FR do Moskwy przybyła delegacja czeczeńska z ministrem gospodarki Tajmazem Abubakarowem i ministrem sprawiedliwości Usmanem Imajewem na czele. W wyniku rozmów z wicepremierem Szachrajem i premierem Czernomyrdinem osiągnięto porozumienie co do stopniowego ograniczenia walk począwszy od następnego dnia. Jednakże 18 stycznia Jelcyn w wystąpieniu telewizyjnym zdezawuował to porozumienie, oświadczając, że nie będzie żadnych rozmów z Dudajewem, zaś następnego dnia Czernomyrdin publicznie stwierdził: "Z bandytami nie rozmawiamy". Natomiast 27 stycznia Jelcyn podpisał dekret O stworzeniu warunków dla odbudowy konstytucyjnych organów władzy w Republice Czeczeńskiej, co oznaczało trwanie na gruncie nieuznawania władzy Dudajewa i secesji republiki. Taki był sens dążenia centrum federalnego do politycznego rozwiązania konfliktu.

Tymczasem 19 stycznia Rosjanie osiągnęli od dawna upragniony cel - zdobyli pałac prezydencki. W rękach czeczeńskich pozostawała nadal południowo-wschodnia część miasta. 5 lutego płk Maschadow nakazał wycofanie jednostek czeczeńskich, aby uniknąć ich ostatecznego okrążenia w zniszczonej stolicy, ale aż do pierwszych dni marca pozycje na przedmieściach utrzymywał tzw. batalion abchaski Szamila Basajewa.

Straty poniesione przez strony konfliktu w tym okresie są trudne do ustalenia. Źródła rosyjskie mówiły o 1146-1160 zabitych żołnierzach rosyjskich, 5 tys. rannych i ponad 300 zaginionych, a liczbę zabitych bojowników czeczeńskich oceniano na 7 tys. Według Siergieja Kowalowa w trakcie walk o Grozny zginęło prawdopodobnie ok. 25 tys. osób cywilnych, w tym ok. 3,7 tys. dzieci do 15 roku życia. W większości byli to Rosjanie, bowiem to właśnie ludność rosyjska stanowiła większość mieszkańców stolicy Czeczenii, zwłaszcza dzielnic centralnych, gdzie toczyły się najbardziej krwawe walki.




Faza druga - opanowywanie Czeczenii

1 lutego 1995 r. gen. Kwasznina na stanowisku dowódcy OGW zastąpił gen. Anatolij Kulikow. 13 lutego spotkał się on z płk. Maschadowem. Udało się osiągnąć porozumienie co do tymczasowego przerwania ognia do 19 lutego w celu zebrania zabitych i wymiany jeńców. Zawieszenie broni nie było jednak przestrzegane przez obie strony, a do zapowiedzianego wznowienia negocjacji nie doszło, bowiem posterunki rosyjskie nie przepuściły delegatów czeczeńskich na miejsce spotkania.

Grozny bronił się jeszcze, gdy Rosjanie rozpoczęli przygotowania do opanowania reszty kraju. Kolejnymi celami stały się Gudermes, Argun i Szali. Walki o Argun trwały od 15 do 23 marca i zakończyły się jego opanowaniem przez Rosjan. 28 marca siły rosyjskie okrążyły Gudermes, od wielu już dni poddawany ostrzałowi artyleryjskiemu. 30 marca miasto bez walki zostało zajęte przez siły federalne. Następnego dnia również bez walki Rosjanie opanowali Szali. Jak się zdaje, o rezygnacji przez siły Dudajewa z walki o Szali i Gudermes zadecydowała postawa ich mieszkańców, którzy domagali się, by nie narażać ich miast na los Groznego. W dniach 7-8 kwietnia jednostki MSW zdobyły Samaszki, Dawydienko i Nowyj-Jurt, a 10 kwietnia zostały zajęte przez Rosjan Aczchoj-Martan i Zakan-Jurt. Drugą połowę kwietnia zdominowały zmagania o Bamut w zachodniej Czeczenii, gdzie nieustępliwy opór oddziałów Basajewa trwać miał jeszcze wiele miesięcy.

27 kwietnia Jelcyn ogłosił moratorium na działania w Czeczenii na okres od 28 kwietnia do 12 maja, co było związane z obchodami 50 rocznicy zwycięstwa nad faszyzmem, na które przybyć mieli szefowie państw i rządów z wielu krajów świata. Jelcynowi potrzebny był spokój i obraz męża stanu miłującego pokój. Natychmiast po upływie moratorium Rosjanie wznowili działania w rejonie Bamut-Oriechowo, a także zaczęli przygotowania do ataku na Wiedeno i Szatoj. 13 maja 1995 r. siły federalne rozpoczęły wyniszczające bombardowania wsi na południu Czeczenii, np. w Sierżen-Jurcie spośród 1200 budynków ocalało jedynie 13. W związku z tymi atakami dowodzący południowo-zachodnim frontem sił zbrojnych Czeczenii Chamzat Giełajew 27 maja oświadczył, że jeśli lotnictwo nie zaprzestanie nalotów na cywilne osady, on przystąpi do rozstrzeliwania jeńców rosyjskich. Giełajew groźbę spełnił i tego samego dnia dwóch oficerów rosyjskich zostało zamordowanych.

30 maja czeczeńscy dowódcy polowi zażądali od Dudajewa przeniesienia walki na terytorium nieprzyjaciela, co w praktyce oznaczało podjęcie ataków terrorystycznych na terytorium Federacji Rosyjskiej. Dudajew już w marcu ostrzegał, że rozwój sytuacji może doprowadzić do takiego rezultatu i utraty kontroli nad poczynaniami ochotników i fanatyków. Tym razem jeszcze prezydent Czeczenii miał odrzucić żądania swych stronników.

3 czerwca siły federalne zdobyły Wiedeno, a następnie przegrupowały się do uderzenia na dwa główne punkty oporu czeczeńskiego na południu - Szatoj i Chożaj-Jurt. Obie miejscowości zostały zdobyte po ciężkich walkach 13 czerwca. Następnego dnia Giełajew ponownie zapowiedział rozstrzeliwanie jeńców, jeśli nie zostanie przerwane bombardowanie cywilnych osiedli. Tego samego dnia spełnił swą groźbę wobec pięciu jeńców, a następnego dnia wobec trzech kolejnych.

Zdobycie Szatoj i Chożaj-Jurtu kończyło drugą fazę wojny w Czeczenii. Siły federalne zanotowały znaczne sukcesy. Czeczeni zostali zepchnięci wysoko w góry, a dalsze walki przybrały partyzancki charakter. Nieustanne bombardowania osad czeczeńskich owocowały znacznymi stratami wśród ludności cywilnej i zniszczeniami materialnymi, sprzyjając zniechęceniu wobec dalszej walki. Równocześnie bezradność wobec rosyjskiej ofensywy generowała postawy ekstremistyczne, których opanowanie stało się w końcu niemożliwe, nawet jeśli Dudajew czy Maschadow autentycznie tego pragnęli. W tej fazie wojny Rosjanie wykazywali już wyraźnie lepsze przygotowanie i z powodzeniem stosowali rozwiązania wojny manewrowej, umiejętniej wykorzystując przewagę sprzętową. Bojownicy czeczeńscy mogli im zadawać straty i hamować ich ofensywę, ale nie byli w stanie jej zatrzymać. Siły federalne nie radziły sobie natomiast z przeciwdziałaniem akcjom kilkuosobowych grup partyzanckich, znikających potem wśród ludności cywilnej, na której bezsilni żołnierze brutalnie szukali odwetu za poniesione straty.

Do wszystkich liczb określających straty stron należy jednak podchodzić z ogromną ostrożnością. Straty Czeczenów wedle oficjalnych danych do 12 kwietnia wyniosły 2230 zabitych bojowników i ok. 5 tys. rannych. Ogłoszone dzień wcześniej dane rosyjskie mówiły o 1690 zabitych żołnierzach rosyjskich i 6263 rannych. Do połowy czerwca Rosjanie stracili prawdopodobnie ok. 3,5 tys. zabitych. Straty drugiej strony były zapewne w tym okresie wyższe i sięgały 8 tys. bojowników. Śmierć poniosło też co najmniej 30 tys. osób cywilnych. Liczba mieszkańców republiki zmniejszyła się w ciągu pierwszego półrocza wojny o 410-500 tys.




Faza trzecia - atak w Budionnowsku i jego następstwa

14 czerwca oddział pod dowództwem Szamila Basajewa dokonał terrorystycznego ataku na Budionnowsk, miasto położone w Kraju Stawropolskim, ok. 150 km od granicy czeczeńskiej. Czeczeni przejechali przez rosyjskie punkty kontrolne ciężarówkami, w rosyjskich mundurach, zaatakowali posterunek milicji i ratusz, a następnie opanowali szpital, w którym zabarykadowali się wraz z ujętymi w mieście cywilnymi zakładnikami. W toku tego pierwszego etapu akcji zginęło 17 mieszkańców miasta, 29 milicjantów, 8 żołnierzy rosyjskich i 8 Czeczenów. W szpitalu zostało uwięzionych ok. 1,2 tys. osób (w tym 450 pracowników szpitala i 500 pacjentów), w zamian za uwolnienie których Basajew zażądał zaprzestania walk w Czeczenii i ewakuacji stamtąd wojsk federalnych oraz podjęcia przez Jelcyna bądź Czernomyrdina bezpośrednich rokowań z Dudajewem. Jelcyn zlecił szefom resortów siłowych kierownictwo akcji antyterrorystycznej, po czym udał się na spotkanie grupy G-7 do Kanady. Zasadnicze decyzje znalazły się w ten sposób w rękach premiera Czernomyrdina. Basajewa usiłowano skłonić do zwolnienia zakładników w zamian za znaczną sumę pieniędzy i samolot dla jego bojowników, a równocześnie wojsko i milicja zablokowały miasto. Grupa antyterrorystyczna "Alfa" 17 czerwca dwukrotnie bez powodzenia atakowała szpital, w efekcie czego śmierć poniosło ponad stu zakładników, kilkunastu żołnierzy i bojowników czeczeńskich. Czernomyrdin zdecydował się wówczas na telefoniczne negocjacje z Basajewem, zapowiadając przerwanie ognia w Czeczenii i podjęcie rokowań w sprawie wycofania armii rosyjskiej. Oddział czeczeński miał zaś zwolnić zakładników i powrócić do Czeczenii.

Terrorystyczne uderzenie na Budionnowsk było realizacją postulatu czeczeńskich dowódców polowych, by walkę z Rosjanami przenieść na teren Rosji. Pytanie o to, jak było możliwe wtargnięcie oddziału czeczeńskiego tak daleko w głąb terytorium rosyjskiego i podjęcie tam działań zmuszających do ustępstw rząd jednego ze światowych mocarstw, nieuchronnie prowadzi do kwestii związku tych wydarzeń z polityką poszczególnych ugrupowań rosyjskich. Twierdzenia, iż Czeczeni dotarli do Budionnowska wyłącznie dzięki brakowi czujności aparatu bezpieczeństwa, czy też w wyniku bałaganu, niefrasobliwości lub skorumpowania żołnierzy na punktach kontrolnych, pozostały mało wiarygodne. Jest niemal pewne, że rosyjskie służby specjalne wiedziały o planie Basajewa i poinformowały o tym władze, a mimo to dopuszczono do rozwinięcia się akcji Czeczenów. Trudno orzec, czy miało to uwiarygodnić propagandę kreującą poczucie zagrożenia ze strony czeczeńskiego terroryzmu, czy też pragmatycznie nastawiona część elity władzy potrzebowała pretekstu, aby przystąpić do negocjacji kończących niepopularną i kosztowną wojnę lub skompromitować tzw. partię wojny? Czy może decydujące znaczenie miały nieformalne związki i interesy między niektórymi politykami rosyjskimi - wśród których coraz częściej wymieniany był Borys Bieriezowski, człowiek należący do kręgów najbliższych Kremla - i czeczeńskimi? O czym wiedział, a czego nie wiedział Jelcyn opuszczając Moskwę i czy Czernomyrdin mógł podjąć tak daleko idące decyzje bez uzgodnienia ich z prezydentem, zwłaszcza że znajdował się pod naciskiem zgłoszonego 16 czerwca w Dumie wniosku o votum nieufności (przegłosowanego 21 czerwca znaczną większością głosów)? 18 czerwca gen. Kulikow wydał rozkaz wstrzymania działań bojowych w Czeczenii, a do Groznego przybyli negocjatorzy, którzy mieli podjąć rokowania ze stroną czeczeńską przy udziale przedstawiciela OBWE. Następnego dnia kolumna autobusów z żołnierzami Basajewa oraz częścią zakładników wyruszyła do Czeczenii, a 20 czerwca w aule Zandaku zakładnicy zostali zwolnieni.

19 czerwca w Groznym rozpoczęły się negocjacje, które przyniosły porozumienie dotyczące rozdzielenia walczących stron, trybu rozbrajania oddziałów czeczeńskich z wyjątkiem formacji samoobrony, wycofania z Czeczenii sił federalnych z wyjątkiem dwóch brygad liczących w sumie 12 tys. żołnierzy, wymiany jeńców wojennych, utworzenia komisji nadzorującej zawieszenie broni. 21 czerwca został podpisany wstępny protokół w tych sprawach, natomiast wypracowanie porozumienia politycznego okazało się znacznie trudniejsze. Tego samego dnia Duma uchwaliła wotum nieufności dla rządu Czernomyrdina, ale prezydent decyzję tę odrzucił i zagroził rozwiązaniem parlamentu w wypadku ponowienie uchwały Dumy. Komunistyczni deputowani odpowiedzieli na to wnioskiem o rozpoczęcie procedury impeachmentu, zarzucając prezydentowi m.in. rozpoczęcie wojny w Czeczenii w 1994 r. z pogwałceniem konstytucji oraz nakazanie szturmu na szpital w Budionnowsku. Swoistym rozliczeniem wydarzeń w Budionnowsku było zdymisjonowanie przez Jelcyna 29 czerwca Jerina, Jegorowa, Stiepaszyna i gubernatora Kraju Stawropolskiego Jurija Kuzniecowa. Demokraci usatysfakcjonowani tymi decyzjami odstąpili od popierania ponownego wniosku o dymisję rządu i kryzys polityczny w Moskwie został zażegnany.

Mimo ciągłych potyczek między oddziałami federalnymi a czeczeńskimi oraz prób storpedowania rozmów przez przeciwników rozwiązania pokojowego, negocjacje były kontynuowane. Przyniosły jednak tylko ustalenie, że do 5 listopada winny odbyć się w Czeczenii wybory, a dopiero później miał zostać rozstrzygnięty status republiki. 30 lipca nowy minister spraw wewnętrznych Rosji Anatolij Kulikow i Usman Imajew podpisali porozumienie konsumujące rezultaty uzgodnień wojskowych, poza ramy których wykraczała jedynie amnestia dla "separatystów", jak określono bojowników czeczeńskich. Jakkolwiek rosyjscy negocjatorzy po podpisaniu porozumienia manifestowali optymistyczną wiarę co do ostatecznego uregulowania całego problemu czeczeńskiego, to poza nimi mało kto ów optymizm podzielał. Porozumienie nie stało się przełomem i od początku było sabotowane przez obie strony. Dudajew w ogóle początkowo chciał je odrzucić i zdymisjonował nawet Imajewa. Rosjanie nie kwapili się do wycofania swoich wojsk, podejmowali nadal działania przeciw partyzantom i nie cofnęli poparcia dla promoskiewskiego "rządu" czeczeńskiego. Z kolei Czeczeni dopiero 16 sierpnia, w obliczu ultymatywnej groźby wznowienia działań wojennych, zdecydowali się przystąpić do zdawania broni, przy czym broń lekka przechodziła na wyposażenie lokalnych formacji samoobrony, w znacznym stopniu składających się z członków rozbrajających się formalnie oddziałów. Jednostki rosyjskie były nieustannie nękane atakami. Wedle danych rosyjskich w okresie od 30 lipca do 15 sierpnia miało miejsce 200 przypadków ostrzelania oddziałów rosyjskich, w rezultacie czego śmierć poniosło 10 żołnierzy, a 37 zostało rannych. W okresie od 1 do 18 września odnotowano 408 takich incydentów, w których zginęło 26 Rosjan, a rany odniosło 153.

21 sierpnia oddział bojowników czeczeńskich - prawdopodobnie bez wiedzy Maschadowa - zajął Argun i wycofał się dopiero po dokonanym przez siły federalne ciężkim ostrzale rakietowym, w wyniku którego zniszczono liczne budynki cywilne. Niejako w odpowiedzi na ten incydent Jelcyn na swego przedstawiciela w Czeczenii wyznaczył sekretarza Rady Bezpieczeństwa Olega Łobowa, rzecznika polityki z pozycji siły, zmierzającego do marginalizacji Dudajewa przez rozszerzenie kręgu czeczeńskich przywódców, z którymi miały być prowadzone rozmowy o utworzeniu nowego rządu. Zapewne w związku z tym 13 września dawni deputowani do Rady Najwyższej Republiki Czeczeno-Inguskiej wydali oświadczenie, że działalność tego organu została w 1991 r. bezprawnie przerwana przez Dudajewa, ale Rada nadal pozostaje jedynym legalnym źródłem władzy w Czeczenii. Moskwa wyraźnie szukała wyjścia z kłopotliwej sytuacji, w jakiej się znalazła podejmując rokowania z ekipą Dudajewa, której legalność dotąd kwestionowano, samego prezydenta Czeczenii ścigając listami gończymi jako przestępcę. Napięcie wzrosło, gdy 6 października w zamachu bombowym został ciężko ranny ówczesny dowódca OGW gen. Romanow, zwolennik wykonania porozumienia lipcowego. Niezależnie od tego, kto stał za tym zamachem (oskarżenia były formułowane zarówno wobec Dudajewa, jego czeczeńskich przeciwników, jak i rosyjskich służb specjalnych) strona rosyjska znalazła powód do wycofania się z dotychczasowych uzgodnień i 9 października wstrzymała realizację porozumienia z 30 lipca. 11 października podobne stanowisko ogłosiła strona czeczeńska, zapowiadając że zgodzi się na wznowienie rokowań tylko w wypadku przybycia do Czeczenii sił pokojowych ONZ, ale już następnego dnia Maschadow wyraził gotowość kontynuowania rozmów na poprzednich warunkach. 17 października delegacje obu stron ponownie spotkały się na roboczym posiedzeniu.

Tymczasem w obliczu zapowiadanych na 5 listopada wyborów aktywizowały się prorosyjskie siły w Czeczenii. Po ataku na Budionnowsk Moskwa usiłowała lansować tzw. wariant zerowy, polegający na ustąpieniu zarówno Dudajewa, jak i jego oponentów. Wszelako wzmocniony Dudajew ani myślał rezygnować, zwłaszcza że w istocie w Czeczenii nie miał poważnych konkurentów. Cieszący się wczesniej stosunkowo największym autorytetem Awturchanow i Chadżijew znaleźli się na marginesie wydarzeń. W Moskwie, w niejasnych okolicznościach zrodziła się myśl reanimowania pozycji Doku Zawgajewa. 17 października w Groznym ogłoszono wznowienie działalności Rady Najwyższej Republiki Czeczno-Inguskiej jako ustawodawczego organu władzy w Czeczenii. Spotkało się to ze zdecydowaną krytyką Chadżijewa i Awturchanowa, ale to Zawgajew posiadał w tym momencie poparcie Moskwy. Jako polityk obalony przez "bandytę" i "terrorystę" Dudajewa miał teraz legitymizować politykę rosyjską w warunkach okupacji Czeczenii.

Jednym z pierwszych posunięć zawgajewowskiej Rady Najwyższej było przesunięcie wyborów na 16 grudnia i połączenie ich z wyborami do Dumy Państwowej FR. Oficjalnie uzasadniono to wzrostem natężenia starć zbrojnych w kraju. 1 listopada Zawgajewowi powierzono - nieznaną w żadnej konstytucji czeczeńskiej - funkcję głowy państwa. W tym charakterze 8 grudnia 1995 r. podpisał z Czernomyrdinem tymczasowe porozumienie, na mocy którego Republika Czeczeńska uzyskiwała w ramach Federacji Rosyjskiej prawa równe z innymi republikami, a nadto szereg przywilejów wzorowanych na modelu tatarstańskim, m.in. prawo do posiadania za granicą przedstawicielstw zajmujących się sprawami gospodarczymi i kulturalnymi, prowadzenia handlu zagranicznego, samodzielności w zakresie określania podatków i budżetu, pełnej kontroli nad bogactwami naturalnymi, ich eksploatacją i płynącymi z niej dochodami. Do wspólnych zadań władz federalnych i czeczeńskich zaliczono przestrzeganie praw człowieka i wolności obywatelskich, obronność, politykę zagraniczną, zarządzanie energetyką, transportem, łącznością i systemami informatycznymi. Rosja zobowiązała się także do udziału w odbudowie Czeczenii ze zniszczeń wojennych.




Faza czwarta - od sfałszowanych wyborów do śmierci Dudajewa

W dniach 14-17 grudnia 1995 r. odbyły się w Czeczenii wybory głowy państwa i deputowanych do rosyjskiego parlamentu. Według ogłoszonych danych brało w nich udział 170 tys. osób (co stanowić miało 60 % uprawnionych). Na Zawgajewa jako głowę państwa oddano podobno 95 % głosów. Minister obrony FR ujawnił, że w głosowaniu uczestniczyło ponad 40 tys. rosyjskich żołnierzy, którzy "prawie jednogłośnie" poparli Zawgajewa, a w wyborach parlamentarnych blok "Rosja Nasz Dom". Siergiej Kowalow wystąpił do Sądu Najwyższego z wnioskiem o unieważnienie wyborów w Czeczenii z powodu "masowego pogwałcenia obywatelskich praw wyborczych". Kowalow i Chasbułatow (który początkowo nawet zgłosił swą kandydaturę, ale wycofał ją, gdy zorientował się w sytuacji), określali przeprowadzone wybory jako farsę, zgodnie zresztą z opiniami wielu innych obserwatorów.

W okresie wyborów siły wierne Dudajewowi przystąpiły do szeroko zakrojonych działań, mających wykazać, kto w rzeczywistości kontrolował sytuację. Bojownicy zajęli Szatoj, Szali, Staryje Atagi, Urus-Martan. 14 grudnia oddział pod dowództwem Salmana Radujewa opanował Gudermes, następnie odparł trzy szturmy wojsk federalnych i dopiero po siedmiu dniach walk, na wyraźne polecenie Dudajewa, wycofał się. Te kompromitujące stronę rosyjską porażki spowodowały zmianę na stanowisku głównodowodzącego zgrupowania okupującego obszar Czeczenii. Gen. Anatolija Szkirko, następcę Romanowa, zmienił gen. Wiaczesław Tichomirow.

9 stycznia 1996 r. doszło do wydarzenia, które przypominało atak na Budionnowsk. Radujew - za zgodą Dudajewa, a wbrew rozkazowi Maschadowa z 4 stycznia o wstrzymaniu akcji zbrojnych w związku z przewidywanym wznowieniem negocjacji pokojowych - dokonał terrorystycznego ataku na położony w Dagestanie Kizlar, zmierzając do opanowania zlokalizowanej tam bazy lotniczej. Oddział liczący ok. 250 ludzi po kilku godzinach walk w mieście zajął miejscowy szpital, więżąc ok. 3 tys. zakładników. W zamian za ich uwolnienie Radujew zażądał wycofania wojsk rosyjskich z całego Północnego Kaukazu, unieważnienia grudniowych wyborów w Czeczenii i podjęcia przez władze Rosji bezpośrednich rokowań z Dudajewem oraz zagwarantowania swobodnego powrotu swojego oddziału do Czeczenii. Zapowiedział też rozstrzeliwanie zakładników w wypadku szturmu sił federalnych na szpital. Prezydent Jelcyn kierownictwo akcji antyterrorystycznej powierzył szefowi FSB gen. Michaiłowi Barsukowowi, natomiast blokadą Kizlaru zająć się miało wojsko. Negocjacje z Czeczenami prowadzić miał przewodniczący dagestańskiej Rady Państwa Mahmiedali Mahomiedow. Radujew ostatecznie ograniczył swe żądania do umożliwienia bojownikom swobodnego powrotu do Czeczenii, na co uzyskał zgodę. 10 stycznia rano przytłaczająca większość zakładników została uwolniona. Kolumna pojazdów z Czeczenami i pozostałymi 160 zakładnikami wyruszyła w stronę granicy, jednak tuż przed jej przekroczeniem, w stanicy Pierwomajskoje, wbrew wcześniejszym uzgodnieniom Rosjanie zatrzymali ją. Pierwomajskoje otoczyły silne oddziały pancerne, w powietrzu stale unosiły się liczne śmigłowce. Przez cały czas władze dagestańskie prowadziły pertraktacje z terrorystami. W ich wyniku Radujew w zamian za ponowione gwarancje bezpieczeństwa dla oddziału wypuścił kobiety i dzieci. 15 stycznia Barsukow zażądał jednak od niego natychmiastowej kapitulacji, a gdy to nie nastąpiło Rosjanie rozpoczęli zmasowany ostrzał artyleryjski, po którym nastąpił szturm. Nie przyniósł on siłom federalnym sukcesu, toteż wieczorem został ponowiony, również bez rezultatu. W wyniku ostrzału artyleryjskiego i rakietowego Pierwomajskoje praktycznie przestało istnieć. Wieczorem 17 stycznia Czeczeni przedarli się przez okrążenie, wyprowadzając ze sobą 60 zakładników. Przeprowadzony następnego dnia kolejny szturm rosyjski trafił już w próżnię. W toku trwających 4 dni walk zginęło najprawdopodobniej 42 Czeczenów, a 30 trafiło do niewoli. Siły federalne oficjalnie straciły 9 zabitych i 42 rannych w Kizlarze oraz 26 zabitych i 93 rannych w Pierwomajskoje. Śmierć poniosło także 13 zakładników, a 51 zostało rannych. Rzeczywiste straty były zapewne - jak zwykle w tej wojnie - znacznie wyższe niż ujawnione. Większość obserwatorów uznała wydarzenia w Kizlarze i Pierwomajskoje za kolejny dowód nieudolności rosyjskich służb i formacji specjalnych, w istocie jednak akcja Radujewa - w przeciwieństwie do ataku na Budionnowsk - nie przyniosła Czeczenom żadnych poza rozgłosem wymiernych korzyści.

4 lutego 1996 r. w Groznym rozpoczęły się masowe demonstracje stronników Dudajewa przeciw rosyjskiej okupacji i promoskiewskiemu reżimowi Zawgajewa. Gen. Tichomirow ostrzegł demonstrantów, że wojsko w celu "powstrzymania prowokacji" będzie strzelać, a rosyjskie śmigłowce zrzuciły tysiące ulotek z odezwą stwierdzającą, iż ruch niepodległościowy w Czeczenii "wyrodził się w gang bandytów mordujących i gwałcących własny naród", podczas gdy siły rosyjskie "chroniły życie, majątek i prawo ludności czeczeńskiej do decydowania o swoim losie". Zapowiedź użycia broni przez siły federalne, a w końcu ostrzelanie uczestników wiecu, w wyniku czego kilku zabito, spowodowało po 3 dniach przerwanie demonstracji, a wkrótce potem Rosjanie wysadzili w powietrze ruiny pałacu prezydenckiego, będące symbolem czeczeńskich dążeń. W drugiej połowie lutego siły federalne podjęły działania ofensywne na wschodzie Czeczenii, ponownej intensyfikacji uległy walki o Bamut w zachodniej Czeczenii, na początku marca wybuchły ciągnące się później wiele tygodni walki w Siernowodzku. Równocześnie władze rosyjskie poszukiwały sposobów wzmocnienia pozycji Zawgajewa: zapowiedziano wycofanie wojsk federalnych z osad i rejonów, które rozbroją się i podporządkują promoskiewskiej administracji, grożąc w przeciwnym razie nękaniem ich operacjami "oczyszczającymi" pod pretekstem zwalczania "bandytów". Tego rodzaju poczynania sił federalnych były tak brutalne, że nawet rząd Zawgajewa czuł się zmuszony protestować.

W tych warunkach Dudajew zdecydował się na przeprowadzenie spektakularnego uderzenia na Grozny. Operację zaplanował i dowodził nią Asłan Maschadow. Nad ranem 6 marca siły czeczeńskie liczące ok. 600 bojowników wkroczyły do miasta. Rosyjskie posterunki i budynki urzędowe zostały otoczone. Dudajew korzystając z ruchomego studia telewizyjnego przemówił do mieszkańców stolicy. 9 marca większość oddziałów czeczeńskich wycofała się z miasta. W Groźnym pozostały jedynie niewielkie grupy dywersyjne. Według oficjalnych danych dowództwa wojsk federalnych, podczas trzydniowych walk zginęło 170 żołnierzy, a kilkudziesięciu zaginęło bez wieści. Szef resortu spraw wewnętrznych gen. Kulikow przyznał, iż atak na miasto był całkowitym zaskoczeniem dla wojsk federalnych.

Pokojowa retoryka Moskwy przeplatająca się z akcjami pacyfikacyjnymi oznaczała w istocie brak pomysłu na zakończenie konfliktu, zaś jego kontynuacja stawała się coraz większym brzemieniem dla Kremla. Dla Jelcyna podstawowym zagadnieniem była reelekcja na fotel prezydencki i temu podporządkowywane były wszelkie inne działania. Drugim problemem o strategicznej wadze był transfer ropy naftowej i gazu. Niezdolność Rosji do zapewnienia bezpieczeństwa rurociągom przebiegającym przez kontrolowane przez nią obszary groziła znalezieniem przez zainteresowane konsorcja innych rozwiązań i ta perspektywa stawała się coraz realniejsza. Oznaczałoby to dla Rosji utratę jednego z głównych źródeł dochodów, a zarazem potwierdzałoby jej upadek jako mocarstwa. 15 marca 1996 r. Rada Bezpieczeństwa przyjęła plan pokoju dla Czeczenii, ale Jelcyn publicznie zaprezentował go dopiero 31 marca. Prezydent zapowiedział wstrzymanie działań wojskowych i stopniowe wycofywanie wojska z terenów, na których nie było starć. W jego opinii owe "strefy zgodny, bezpieczeństwa i pokoju" obejmowały 1/3 terytorium Czeczenii. Jelcyn obiecał przekazanie środków na odbudowę tym społecznościom lokalnym, które podporządkują się władzy Zawgajewa. Plan przewidywał rychłe przeprowadzenie demokratycznych wyborów parlamentarnych. Kulminacyjnym momentem procesu pokojowego miało być zawarcie układu o rozgraniczeniu władzy między Czeczenią a Federacją Rosyjską. Prezydent wezwał Dumę do uchwalenia amnestii dla uczestników konfliktu, z wyjątkiem sprawców najcięższych przestępstw. Równocześnie zapowiedział prowadzenie zdecydowanej walki z terroryzmem. Oskarżył przy tym Dudajewa i jego stronników o stworzenie w Czeczenii "strefy przestępczości", udział w międzynarodowym terroryzmie, wysługiwanie się zachodnim kręgom pragnącym kontrolować kaspijskie źródła ropy naftowej i gazu. Zaskakujące było w tym kontekście zadeklarowanie gotowości rządu rosyjskiego do podjęcia przez pośredników rozmów z Dudajewem. Następnego dnia Jelcyn podpisał dekret zawierający ogłoszony w ten sposób program. Plan ten niewiele zmieniał, Jelcyn nie ustawał w atakach na Dudajewa, określając go mianem bandyty i terrorysty, a jego podwładni z gen. Tichomirowem na czele wykluczali rokowania z siłami Dudajewa przed bezwarunkowym złożeniem przez nie broni. Oznaczało to, iż takich negocjacji w istocie nadal nie chciano podjąć. Nie akceptował planu Jelcyna także Dudajew, wskazując, że Czeczeni nie po to przez 18 miesięcy walczyli o niepodległość, by potem zgodzić się na model tatarstański.

Początek kwietnia przyniósł intensyfikację walk, szczególnie w okolicach Wiedeno, Bamutu i Szali, gdzie Rosjanie wykorzystywali lotnictwo i ciężką artylerię. Dowódca Północnokaukaskiego Okręgu Wojskowego ujawnił 7 kwietnia, że po 1 kwietnia w toku walk ponad 100 rosyjskich żołnierzy zginęło, a 550 uznano za zaginionych bądź trafiło do niewoli. A polityczną wymowę nadał tym liczbom Czernomyrdin, który w telewizyjnej wypowiedzi następnego dnia stwierdził: "To jest nasz region i będziemy działać aby pozostał nasz, bez względu na wszystko i wszystkich". Dla obiektywnych obserwatorów i analityków było jednak oczywiste, że bez porozumienia z Dudajewem konfliktu w Czeczenii rozwiązać się nie da. Dudajew wprawdzie optował za bezpośrednimi rokowaniami, a zwłaszcza za osobistym spotkaniem prezydentów obu państw, ale strona czeczeńska nie odrzuciła rokowań przez pośredników. Toteż w drugiej połowie kwietnia trwały zabiegi o ustalenie, kto mógłby wystąpić w tej roli. Pojawiły się kandydatury prezydentów Kazachstanu, Tatarstanu i Turcji, a nawet króla Maroka. Równocześnie jednak trwały starcia o wyjątkowej sile. 16 kwietnia w okolicach Szatoj - na terenach kontrolowanych teoretycznie przez Zawgajewa i stanowiących "strefę pokoju" - oddział czeczeński zaatakował konwój 245. pułku zmechanizowanego, którego bezpowrotne straty wyniosły 95 osób, w tym 26 oficerów. Zaciekłe walki toczyły się w wielu innych miejscach. Po trzech tygodniach od ogłoszenia planu pokojowego analitycy gotowi już byli uznać jego fiasko.

W nocy z 21 na 22 kwietnia 1996 r. w okolicach Giechi-Czu w wyniku ataku rakietowego został zabity Dżohar Dudajew. Moskwa zaprzeczyła, iż był to zamach rosyjskich służb specjalnych, ale większość komentatorów nie miała co do tego wątpliwości. Jakkolwiek nie była to pierwsza próba fizycznego wyeliminowania prezydenta Czeczenii, to dokonanie jej w tym właśnie momencie potwierdzało, iż przywódcy Rosji stracili nadzieję na polityczne rozwiązanie konfliktu na swoich warunkach, a zarazem czas naglił ich do znalezienia jakiegoś wyjścia z sytuacji.

Wiadomość o śmierci Dudajewa ogłoszono dopiero 24 kwietnia, już po pogrzebie i objęciu władzy przez dotychczasowego wiceprezydenta Zelimchana Jandarbijewa. W tym momencie nikt nie dysponował autorytetem na miarę zabitego prezydenta, toteż twierdzenie o pewnej destabilizacji po stronie sił niepodległościowych nie było pozbawione racji. Jeśli jednak Moskwa żywiła nadzieję na dekompozycję obozu dudajewowskiego, to okazała się ona płonna, a stawka na porozumienie z tzw. polowymi komendantami, które chciano osiągnąć czy to bezpośrednio, czy za pośrednictwem Zawgajewa, okazała się zamysłem bez perspektyw.




Faza piąta - od śmierci Dudajewa do układu pokojowego

Śmierć Dudajewa nie wpłynęła na aktywność sił federalnych, które nadal prowadziły akcje pacyfikacyjne. 22 maja Rosjanie zdobyli Bamut, ponosząc przy tym poważne straty. Dowództwo rosyjskie poinformowało o śmierci 40 i ranieniu 48 żołnierzy własnych oraz zabiciu ponad 100 bojowników czeczeńskich. Zawgajew uskarżał się publicznie, że działania prowadzone przez siły federalne z ogromną brutalnością, pozbawiały go społecznego poparcia. Ciosem dla i tak niewielkiego prestiżu władz promoskiewskich było aresztowanie w Moskwie wicepremiera Bisłana Gantamirowa, oskarżonego o zdefraudowanie wielu miliardów rubli przeznaczonych na odbudowę Groznego. Pikanterii temu wydarzeniu dodał fakt, iż aresztowanie nastąpiło, gdy Gantamirow publicznie zapowiedział przejście do opozycji wobec Zawgajewa.

12 maja 1996 r. promoskiewska Rada Najwyższa Czeczenii postanowiła przeprowadzić wybory parlamentarne w republice 16 czerwca, łącznie z wyborami prezydenta FR. Równocześnie Jelcyn usilnie demonstrował swe pokojowe nastawienie, a 23 maja szef misji OBWE w Czeczenii przekazał informację, że prezydent Rosji wyraził gotowość niezwłocznego spotkania się z Jandarbijewem w Moskwie. Musi w tym kontekście zwracać uwagę związek między zwrotem ku negocjacyjnym rozwiązaniom w Czeczenii a porozumieniem walczącego o reelekcję Jelcyna z prezydentami Azerbejdżanu, Armenii i Gruzji oraz przywódcami południowych republik Federacji Rosyjskiej, które znalazło wyraz we wspólnej deklaracji o przyjaźni, pokoju oraz współpracy gospodarczej i kulturalnej ogłoszonej w Kisłowodzku na początku czerwca 1996 r. Konflikt czeczeński zdecydowanie osłabiał autorytet Jelcyna i jego szanse na ponowny sukces w nadchodzących wyborach prezydenckich. Gdy stało się jasne, że na drodze militarnej nie uda się osiągnąć ostatecznego zwycięstwa, które przesłoniłoby wcześniejsze niepowodzenia, Jelcynowi i jego świcie pozostawało już tylko jedno: stanąć na czele orędowników pokoju i na tym polu poszukać powodzenia.

Delegacja czeczeńska przybyła do Moskwy 27 maja i przystąpiono do negocjacji stanowiących faktycznie kontynuację rozmów przerwanych w październiku poprzedniego roku. Osiągnięte porozumienie m.in. premier Czernomyrdin i sekretarz Rady Bezpieczeństwa Łobow (a także będący członkiem delegacji rosyjskiej Zawgajew) oraz prezydent Jandarbijew i dowódca tzw. frontu południowowschodniego Ahmed Zakajew. Przewidywało ono przerwanie ognia od 1 czerwca i wymianę jeńców wojennych w ciągu dwóch tygodni, natomiast określenie przyszłych stosunków między Czeczenią a Rosja zostało odroczone do dalszych uzgodnień. Przy okazji tych negocjacji Ministerstwo Obrony FR podało, że dotychczasowe straty podporządkowanych mu sił wyniosły 1947 zabitych, 5693 rannych i 376 zaginionych. Według rosyjskiego MSW jego siły utraciły w Czeczenii 678 zabitych i 3175 rannych.

Jandarbijew w jednym z wywiadów powiedział: "Poszliśmy mu [tzn. Jelcynowi] świadomie na rękę. Powiedzieliśmy: My to podpisujemy, bo wam jest potrzebny ten dokument, aby nie dopuścić do władzy komunistów. Pomogliśmy Jelcynowi w wygraniu wyborów. Wybraliśmy mniejsze zło. [...] Prezydent Czeczenii siadł naprzeciw prezydenta Imperium. Być może dla Rosjan jest to pusty gest. Ale świat widział. Chcąc nie chcąc Jelcyn uznał fakt istnienia naszego państwa". Jelcyn widział to zgoła inaczej. Natychmiast po podpisaniu porozumienia, gdy delegacja czeczeńska przebywała jeszcze w Moskwie, udał się z kilkugodzinną wizytą do Groznego. I tam oświadczył: "kryminalny reżim, który panował w Czeczenii powinien być wyeliminowany w imię ochrony ludności republiki, przywrócenia prawa i pokoju na tym obszarze, porządku na Północnym Kaukazie i zabezpieczenia jedności Rosji". A przemawiając do żołnierzy rosyjskich stwierdził: "Wygraliście. Odnieśliśmy zwycięstwo nad rebelianckim reżimem Dudajewa".

Zgodnie z porozumieniem moskiewskim 9 czerwca w Nazraniu rozpoczęły się rozmowy czeczeńsko-rosyjskie. Podobnie jak wielokrotnie wcześniej stosunkowo łatwo uzgodniono rozwiązania wojskowe: odblokowanie poszczególnych miejscowości przez siły federalne, wycofanie z Czeczenii do 31 sierpnia oddziałów rosyjskich z wyjątkiem jednej brygady regularnej armii i jednej brygady wojsk wewnętrznych, rozbrojenie oddziałów czeczeńskich, wymianę jeńców i osób zatrzymanych przemocą. Natomiast tradycyjnie ciężar negocjacji tkwił w kwestiach politycznych. Delegacja czeczeńska za nieodzowne uważała przede wszystkim odłożenie wyborów parlamentarnych wyznaczonych już na 16 czerwca, bowiem w istniejącej sytuacji nie mogły one mieć demokratycznego charakteru. Przeciw takiemu rozwiązaniu wypowiadał się natomiast zdecydowanie Zawgajew, zapewne w przekonaniu, że w innych warunkach jego obóz nie ma szans. Ostatecznie ustalono, że wybory zostaną odłożone do czasu wycofania sił federalnych z Czeczenii, co pozwoliło podpisać 10 czerwca dwa protokoły: o wycofaniu oddziałów rosyjskich i rozbrojeniu bojowników czeczeńskich oraz o uwolnieniu jeńców.

Wbrew tym ustaleniom Rosjanie umożliwili jednak ekipie Zawgajewa przeprowadzenie wyborów na kontrolowanych przez siebie obszarach, a wyjaśnienia Jelcyna, iż była to decyzja władz lokalnych zakrawały na kpinę z opinii publicznej. Według ogłoszonych wyników w wyborach prezydenckich na terenie Czeczenii zwyciężył Jelcyn, a w wyborach do republikańskiego parlamentu - stronnicy Zawgajewa. Prawo głosu w obu elekcjach mieli także stacjonujący w Czeczenii żołnierze rosyjscy. Misja OBWE oceniła te wybory jako sfałszowane. Jandarbijew zgodę Moskwy na odbycie wyborów określił jako "zdradę", ale kierownictwo czeczeńskie zdecydowało nie zakłócać ich, by ułatwić Jelcynowi reelekcję. Według agencji ITAR-TASS frekwencja w wyborach prezydenckich w Czeczenii miała wynieść 58,9 %. Jednak Centralna Komisja Wyborcza FR w swym komunikacie określiła ją na 60 %, tylko zaznaczając, iż na Jelcyna padło ok. 40 % głosów i nie podając żadnych danych dotyczących pozostałych kandydatów. W komunikacie po 2 turze wyborów podano natomiast, że w pierwszej turze frekwencja wyniosła 69 %, a na Jelcyna oddano 68 % głosów. W skali całej Federacji Rosyjskiej pierwsza tura wyborów prezydenckich nie przyniosła rozstrzygnięcia: Jelcyn zdobył 35,3 % głosów, Ziuganow 32 %, Aleksander Lebied' 14,5 %, a Grigorij Jawliński 7,3 %. Pozostali kandydaci nie przekroczyli 1 % głosów. O wyniku drugiej tury zadecydować miał zatem elektorat Lebiedia. Aby go pozyskać Jelcyn mianował generała na stanowisko sekretarza Rady Bezpieczeństwa. 18 czerwca Lebied' poinformował o wykryciu rzekomego spisku generałów związanych z Graczowem. W nocy z 19 na 20 czerwca funkcjonariusze FSB i Służby Bezpieczeństwa Prezydenta (SBP) aresztowali dwóch członków sztabu wyborczego Jelcyna kierowanego przez szefa administracji prezydenckiej Anatolija Czubajsa. Prawdopodobnie był to refleks konfliktu w obozie prezydenckim między Czubajsem i niezwykle wpływowym szefem SBP Aleksandrem Korżakowem, której przedmiotem był przede wszystkim sposób zapewnienia dalszej władzy Jelcynowi. Walka o władzę na Kremlu wyraźnie się zaostrzyła, stawiając przy tym pod znakiem zapytania zdolność Jelcyna do zapanowania nad sytuacją. Reakcja prezydenta tym razem była jednak zdecydowana. W pierwszej kolejności zdymisjonowani zostali Korżakow, szef FSB Barsukow i wicepremier Soskowiec, następnie spotkało to także Graczowa. Z punktu widzenia konfliktu czeczeńskiego oznaczało to ciężką porażkę tzw. partii wojny, tym bardziej że 25 czerwca prezydent FR wydał dekret o stopniowym wycofaniu armii z Czeczenii. Tym samym prezydenckie deklaracje woli doprowadzenia do politycznego rozwiązania problemu czeczeńskiego zyskiwały na wiarygodności, co w przededniu decydującej rundy wyborów miało kolosalne znaczenie. W przeprowadzonej 3 lipca drugiej turze wyborów Jelcyn uzyskał 53,82 % głosów a Ziuganow 40,31 %. W Czeczenii frekwencja wyborcza wynieść miała 72,5 %, a na Jelcyna głosowało 70 % wyborców.

Kilka dni po wyborach sytuacja w Czeczenii gwałtownie się zaostrzyła. 6 lipca Maschadow zażądał natychmiastowego wykonania ustaleń o likwidacji posterunków blokujących poszczególne miejscowości, grożąc, że w przeciwnym razie strona czeczeńska uzna się za zwolnioną z zobowiązań przyjętych w Moskwie i Nazraniu, jednak spotkał się z odmową. Natomiast 7 lipca rosyjska artyleria ostrzelała wsie na południu republiki. Czołgi rosyjskie prowadziły też ostrzał miejscowości Machkiety, gdzie przebywał Jandarbijew. Z kolei Tichomirow 8 lipca zażądał natychmiastowego wydania wszystkich jeńców wojennych, grożąc zastosowaniem "odpowiednich środków" w celu "wyeliminowania bandytów". 9 lipca Rosjanie zablokowali i ostrzelali Giechi, 10 lipca zaatakowali Machkiety, a 13 lipca Alleroj, Centroj, Baczi-Jurt i Chosi-Jurt. W następnych dniach blokady, ostrzał i bombardowania dotknęły liczne osiedla czeczeńskie, m.in. w rejonie Wiedeno i Szatoj. Równocześnie bojownicy czeczeńscy atakowali siły rosyjskie w pobliżu Groznego. Porozumienie pokojowe zostało zatem faktycznie zerwane. Potwierdzeniem tego stanu rzeczy było podpisanie 14 lipca przez Jelcyna dekretu O środkach stabilizacji działalności organów władzy państwowej RCz, który uznawał za jedyne "konstytucyjne organy władzy": głowę Republiki Czeczeńskiej, Zgromadzenie Narodowe Republiki Czeczeńskiej i rząd Czeczenii, czyli organy pochodzące z wyborów przeprowadzonych w grudniu 1995 r. i w czerwcu 1996 r.

19 lipca Duma po raz kolejny wezwała Jelcyna do wstrzymania działań wojennych w Czeczenii i podjęcia negocjacji pokojowych, jednakże wysocy funkcjonariusze systemu, w tym minister do spraw narodowości i polityki regionalnej Michajłow oraz pełniący obowiązki dowódcy wojsk w Czeczenii gen. Konstatntin Pulikowskij zapewniali, że nie będzie żadnych rokowań ze stroną czeczeńską, a w grę wchodzić mogło jedynie złożenie przez Czeczenów broni. 20 lipca zaczęła się trwająca do pierwszych dni sierpnia szeroko zakrojona operacja wojskowa, w toku której miejscowości w rejonach wiedeńskim, szatojskim, nożajjurtowskim, iumkalińskim i aczchojmartanowskim były poddane nieprzerwanym bombardowaniom. Nowy minister obrony Iwan Rodionow potwierdził, że działania wojskowe w Czeczenii planowane były na długie miesiące.

6 sierpnia, trzy dni przed oficjalnym zaprzysiężeniem Jelcyna na drugą kadencję prezydencką, czeczeńskie oddziały pod wodzą Basajewa uderzyły na Grozny, przeniknęły do centrum miasta i otoczyły budynki rządowe oraz umocnione pozycje rosyjskie, a podjęta przez Rosjan 8 sierpnia próba przebicia się do okrążonych oddziałów zakończyła się niepowodzeniem. Równocześnie siły dowodzone przez Maschadowa zaatakowały inne miasta i wsie pozostające pod kontrolą rosyjską. Niemal bez walki poddał się Gudermes, po krótkim boju zdobyto Argun, rozgorzały walki o Oriechowo, Bamut i Staryj Aczchoj. W toku tych walk wojska federalne poniosły ciężkie straty: zginęło 406 żołnierzy, ponad 1264 odniosło rany, 130 uznano za zaginionych, zniszczeniu uległo ponad 100 pojazdów bojowych. Przekonanie Rosjan, że przed wycofaniem głównych sił z Czeczenii zdołają rozbić formacje Jandarbijewa-Maschadowa okazało się całkowicie nierealistyczne. 10 sierpnia gen. Lebied' zastąpił Olega Łobowa na stanowisku przedstawiciela prezydenta FR w Czeczenii. Następnego dnia odbył tajną podróż do Czeczenii, gdzie spotkał się m.in. z Maschadowem. Na zorganizowanej po powrocie konferencji prasowej publicznie oskarżył osoby odpowiedzialne za prowadzenie wojny w Czeczenii o "bierność" i "korupcję". Oświadczył także, że komisja do spraw konfliktu czeczeńskiego kierowana przez premiera Czernomyrdina nie wypełniła swoich zadań. 14 sierpnia Jelcyn wydał dekret rozwiązujący tę komisję i przekazujący pełnię kompetencji w tym zakresie Radzie Bezpieczeństwa, a faktycznie jej sekretarzowi. Ten ostatni 15 sierpnia ponownie udał się do Czeczenii, a następnego dnia oświadczył, że dalsza obecność rosyjskich sił w Czeczenii sprowadzała się do "przestępstwa moralnego, etycznego, ludzkiego, urzędowego i wszelkiego innego rodzaju". Obciążył przy tym ministra spraw wewnętrznych Kulikowa odpowiedzialnością za ostatnie niepowodzenia w Czeczenii, oskarżając go przy tym o próbę wciągnięcia do konfliktu Inguszetii i Dagestanu i przekształcenia go w "wielką wojnę kaukaską", a w konsekwencji zażądał jego dymisji. Tego ostatniego jednak nie zdołał osiągnąć, co wskazywało, że jego wpływ na Jelcyna, wprawdzie duży, nie był jednak nieograniczony.

Działania rosyjskie w następnych dniach nosiły znamiona niezdecydowania i wewnętrznych sprzeczności. Wprawdzie 17 sierpnia gen. Pulikowskij wydał rozkaz przerwania działań bojowych, jednak dwa dni później zażądał od sił czeczeńskich wycofania się z Groznego w ciągu 48 godzin, a ludność cywilną stolicy wezwał do opuszczenia miasta, zapowiadając podjęcie po upływie tego terminu zmasowanych ataków. Tego samego dnia rzecznik prasowy prezydenta Jelcyna poinformował, iż Lebied' otrzymał rozkaz przywrócenia w Groznym stanu sprzed 5 sierpnia, a jednocześnie kontynuowania negocjacji pokojowych. Interwencja Lebiedia tym razem była skuteczna: następnego dnia minister Rodionow odwołał Pulikowskiego i przywrócił na stanowisko dowódcy wojsk rosyjskich w Czeczenii gen. Tichomirowa. 22 sierpnia Lebied' podpisał z Maschadowem porozumienie, na mocy którego od 23 sierpnia obowiązywało zawieszenie broni, strony miały wycofać swoje oddziały z Groznego do określonych rejonów dyslokacji, w ciągu dwóch dni w stolicy Czeczenii powstać miały czeczeńsko-rosyjskich komendantury wojskowe odpowiedzialne za porządek, a dalsze wycofywanie armii federalnej z republiki miało się odbywać zgodnie z porozumieniem nazrańskim. Doku Zawgajew nazwał to porozumienie drugim zamachem stanu w Czeczenii (pierwszym było przejęcie władzy przez Dudajewa). Przywódca promoskiewskiej orientacji miał podstawy do rozgoryczenia: Moskwa porzuciła go, nie stwarzając nawet pozorów, że był czymś więcej niż marionetką.

Na Kremlu toczyła się ciągle gra, której przedmiotem na krótszą metę był wpływ na chorego Jelcyna, a na dłuższą metę - perspektywa następstwa po nim. W tym kontekście musi być postrzegana aktywność Lebiedia w kwestii czeczeńskiej. Pozycja, jaką sekretarz Rady Bezpieczeństwa zdobył m.in. dzięki skuteczności w wygaszaniu wojny w Czeczenii, była dla niego elementem gry o władzę w Rosji. Wykazując nieudolność dotychczasowych kierownictw tzw. resortów siłowych w Czeczenii, ambitny generał zapewne pragnął stworzyć przestrzeń dla umieszczenia tam swoich ludzi. O ile nominacje gen. Nikołaja Kowalowa na szefa FSB i gen. Iwana Rodionowa na ministra obrony mogły być postrzegane jako częściowo przynajmniej korzystne dla Lebiedia, to jego atak na Kulikowa się nie powiódł, a walka między generałami stale przybierała na sile. Szybki wzrost znaczenia Lebiedia musiał budzić zaniepokojenie polityków, którzy niespodziewanie zyskali potężnego rywala. Zakończenie wojny w Czeczenii nie mogło też być przychylnie przyjęte przez tych, którzy robili na niej wielkie i mniejsze interesy, czy dla których była sposobem ukrycia nadużyć. Lebied' potrafił jednak przeciwstawić się siłom pragnącym odsunąć go od dalszych negocjacji i uzyskał akceptację prezydenta dla swojego stanowiska. W efekcie 31 sierpnia 1996 r. w Chasaw-Jurcie doszło do podpisania przez Lebiedia i Maschadowa układu, który faktycznie kończył wojnę rosyjsko-czeczeńską. Układ składał się z dwóch dokumentów. Pierwszy to wspólne oświadczenie o woli stworzenia przesłanek realizacji zasad zawartych w drugim dokumencie, wyrzeczenia się użycia siły i stosowania groźby użycia siły dla rozwiązania spornych problemów, potwierdzenie respektowania przez obie strony prawa narodów do samookreślenia oraz zasady ich równouprawnienia, poszanowania praw człowieka i obywatela niezależnie od jego narodowości, wyznania, przynależności itp. Konkretne postanowienia znalazły się w dokumencie zatytułowanym Zasady określenia podstaw wzajemnych stosunków między Federacją Rosyjską i Republiką Czeczeńską. Najważniejsze z nich ustalało, że porozumienie o wzajemnych stosunkach miedzy FR a RCz oparte na normach prawa międzynarodowego zostanie zawarte do 31 grudnia 2001 r. Tym samym Federacja Rosyjska uznawała faktycznie Republikę Czeczeńską za podmiot prawa międzynarodowego, co było bezsprzecznie sukcesem strony czeczeńskiej, choć nie stanowiło bezwzględnego zaakceptowania jej suwerenności państwowej. Do 1 października 1996 r. miała zostać utworzona dwustronna komisja złożona, do której zadań należało: nadzorowanie wykonania dekretu Prezydenta FR z 25 czerwca 1995 r. o wyprowadzeniu wojsk rosyjskich z Czeczenii, przygotowanie uzgodnionych przedsięwzięć w zakresie walki z przestępczością, terroryzmem oraz waśniami narodowościowymi i religijnymi, a następnie kontrola ich wykonywania, przygotowanie propozycji w zakresie wzajemnych stosunków finansowych, odbudowy społeczno-gospodarczej Czeczenii, nadzór nad wzajemnymi stosunkami organów władzy państwowej i zainteresowanych organizacji obu stron w zakresie zaopatrzenia ludności w żywność i medykamenty. Dalej zasady zapowiadały, że prawodawstwo Republiki Czeczeńskiej będzie oparte na poszanowaniu praw człowieka i obywatela, prawie narodów do samookreślenia, zasadach równości narodów, gwarancjach pokoju wewnętrznego, zgody między narodowościami i bezpieczeństwa obywateli bez względu na różnice narodowościowe, religijne i inne.




Bilans

Na początku października 1996 r. minister Rodionow podał, że w Czeczenii zginęło 2941 żołnierzy rosyjskich, nie licząc personelu sił powietrznych oraz formacji podporządkowanych innym resortom. Kilka dni później gen. Lebied' informował Dumę, że siły federalne straciły w Czeczenii 3826 zabitych, 17892 rannych i 1906 zaginionych. Z kolei rosyjskie MSW twierdziło, iż jego straty wyniosły 921 zabitych, 4500 rannych i 279 zaginionych, a ponadto 280 milicjantów zabitych, 2013 rannych i 7 zaginionych. Dokładność tych danych od początku budziła wątpliwości, zwłaszcza że sporządzone wysiłkiem społecznym niepełne imienne spisy zabitych objęły 4379 nazwisk, a więc więcej niż łączne straty podawane przez resorty zaangażowane w działania wojenne. Doliczono się także ok. 300 zabitych współpracowników rosyjskiego MSW (pionów operacyjnych), co być może stanowi o wspomnianej różnicy. Z ustaleń rosyjskich historyków wojskowości wynika, że łączne straty tzw. nieodwracalne (obejmujące zabitych, zmarłych z ran i zaginionych bez wieści) sił federalnych wyniosły 5552 osoby, w tym 4513 zabitych w walkach, 338 zmarłych z ran i 510 zaginionych. Straty tzw. sanitarne wyniosły 51387 osób, w tym 16098 rannych i 35289 chorych. Wielkość strat wojskowych po stronie czeczeńskiej pozostaje kwestią wysoce kontrowersyjną. Wedle ocen historyków rosyjskich straty nieodwracalne wyniosły 2500-2700 osób, a hospitalizowanych rannych miało być 9714. Wedle innych danych szacuje się, iż zginęło ok. 13 tys. bojowników czeczeńskich. Największe ofiary poniosła jednak ludność cywilna. Lebied' oceniał liczbę ofiar śmiertelnych na 80-100 tys. osób. Rosyjscy historycy szacują je jednak znacznie niżej, na 30-35 tys. osób. Około 400 tys. osób musiało opuścić swoje dotychczasowe miejsca zamieszkania.

Stronę rosyjską wojna kosztowała prawdopodobnie ok. 5,5 mld dolarów. Czeczenia wyszła z wojny całkowicie zrujnowana. Wedle danych podanych przez władze republiki w marcu 1997 r. zniszczonych było 60 % budynków mieszkalnych w miastach i 40 % na wsi, 80 % szpitali, 100 % wyższych uczelni, 70 % szkół średnich, 90 % przedszkoli, 70 % elektrowni i stacji transformatorowych, 30 % zakładów petrochemicznych, 100 % przedsiębiorstw budowy maszyn, 90 % przedsiębiorstw budowlanych, 100 % przedsiębiorstw włókienniczych, 80 % urządzeń rolniczych. Praktycznie przestał istnieć transport samochodowy i kolejowy oraz łączność telefoniczna, w 70 % zniszczone zostały drogi i urządzenia wodociągowe.






Strona główna

Mapa strony

Moje publikacje